o mopsach bez lukru


czyli: zdjęcia na zielonej trawce są słodkie, ale spróbujcie z takimi bydlaczkami spędzić choć jeden dzień.
Wiecie co mam na myśli? Chyba nie do końca. A kawał o bacy znacie?

Przyjechał turysta pięknym nowym mercedesem w góry. Wszędzie wolne kwatery. 

Zajeżdża do pierwszej i pyta:
– Baco, macie dzieci?
– Mom – odpowiada baca, a turysta bez słowa odjeżdża. 
Zatrzymuje się przy następnej bacówce i pyta:
– Baco, macie dzieci?
– Mom – odpowiada kolejny baca, a turysta w obawie o swój samochód ucieka w popłochu. 
Po długich poszukiwaniach jeden z baców na pytanie o dzieci odpowiada:
– Ni mom.
– Ale na pewno? – dopytuje się turysta.
– Jak Boga kocham! – bije się w piersi baca.
Uspokojony turysta wynajmuje więc pokój i rusza na szlak. Kiedy wraca po południu do bacówki 
jego oczom ukazuje się straszny widok:  banda dzieciaków skacze mu po aucie, walą kijami w karoserię,
pourywali lusterka, potłukli szyby…
– Baco!!! – woła zrozpaczony turysta – Przecież mówiliście, że nie macie dzieci…
– Bo ni mom… – wzrusza ramionami baca.
– A to kto?!!! – wrzeszczy turysta.
– To? Panie, to nie są dzieci… – wzdycha baca – To som skurwysyny…

No, to już wiecie co mam na mysli. To nie są mopsy, moi drodzy. To są prawdziwe szatany!



Nie śpimy z psami od dłuższego czasu, bo się po prostu nie da. 
Gdy tylko mopsy znajdą się w naszym łóżku, rozpoczyna się między nimi regularna napierdalanka 
oraz freestyle na piąstki, ząbki i kończynki. Nie z agresji i rywalizacji, ale z radości i dla relaksu. 
Kotłują się rozkosznie na naszych głowach, skutecznie uniemożliwiając nam zaśnięcie. 
A kiedy już same zasną, co czynią zazwyczaj na naszych klatkach piersiowych albo tchawicach, 
zaczynają się rozpychać – wsadzając nam nogę w oko lub charcząc i bekając prosto w twarz. 
To jest naprawdę słodkie i kochane, ale raczej w czasie popołudniowej lub weekendowej drzemki, 
a nie w ciągu tygodnia pracy, kiedy wstajemy potem szarobure z niewyspania 
i słaniamy się przez resztę dnia, podczas którego mopsy dosypiają sobie  w słońcu 
na mięciutkim dywanie, popierdując z zadowolenia. 
No więc nie. Nie śpimy z mopsami – zgroza!

Jest piąta rano. Nie śpię. Od tygodnia Miszur – przyżywająca swoja pierwszą cieczkę 

niczym przysłowiowa mrówka okres – budzi nas dzień w dzień o 4.30 rano jęczeniem, 
zawodzeniem, wyciem i uogólnioną rozpaczą, waląc przy tym piąstkami w drzwi sypialni. 
Wobec braku naszej natychmiastowej reakcji – rozhisteryzowany Miszur wpada w amok 
i potrafi przez bitą godzinę drapać w drzwi pazurami, zdzierając z nich farbę do gołej dechy.

I nie chodzi tutaj o siku-kupę-spacerek, bo to już sprawdziłyśmy. 
Chodzi o to, że mamy się nią natychmiast zająć – pobawić, polulać, dawać buziaczki, rzucać piłeczkę 
i grać w koci-łapci. O 4.30 rano w powszedni dzień pracy. 
Tymczasem Kumok zczilowany na maksa obserwuje to pandemonium jednym półotwartym okiem 
i generalnie ma gdzieś naszą bezradną rozpacz, apele o pomoc wychowawczą 
oraz odwoływanie się do Kumoczych uczuć wyższych. Kumok nie ma czasu interweniować, gdyż śpi.
Zainterweniuje dopiero w porze przedwczesnego śniadania, kiedy będzie trzeba sklepać Miszura 
za zaglądanie do nie swojej michy albo urządzić pokazówkę, odbierając Miszurowi z mordy 
trampek Syda metodą walenia młodszej siostry na odlew z liścia. Dosłownie.


A poza tym mopsy są kochane, cudowne i prześliczne. Choć nie zawsze.
Im też zdarza się “bad hair day”, kiedy wszystko idzie na opak, morda układa się krzywo, 
a matce nie ostrzy aparat. Tak jak pewnej majowej soboty, 
kiedy mopsy poznały labradorkę moich rodziców – Bej(c)ę:

mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja


– Nnno… witam, witam. Ale z daleka…



mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

– Jesteś carna jak djabeu i sataaan! Pjeruny siarczyste ogniste!

mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

z której strony nie spojrzeć – widzimy dwie krzywe mordy, kartoflane kadłubki i nóżki-platfuski.


 

mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

czasem rozumiem dlaczego wielu ludzi mówi o mopsach:  "tak brzydkie, że aż ładne".

mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

popisowy "dziab-dziab" Miszura w Kumoczą fałdę. gruba świnka nawet nie poczuje.


mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

gruba świnka, pękając z dumy, biegnie do mamusi z piłeczką


mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

a Miszur, wytrąciwszy śwince piłeczkę, spiernicza teraz w popłochu przed rozsierdzonym Kumokiem


mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

i znowu od początku żmudna Kumocza procedura – uparte otwieranie zbyt małego dzioba i mozolne wgryzanie się gumowymi ząbkami w piłeczkę…

mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

… i znów porażka!


mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

Miszur własnie oberwała profilaktycznie po ryju.


mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

a Kumok, usiłując polizać się po czole, przystępuje do kolejnej próby uchwycenia paszczą piłeczki


mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

– Mamo! Ona się nie rusza! Zrób coś!

mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

wtem!!! słońce przysłonił jakiś wielki czarny cień…


mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

na boisko wkroczyła Beja, by na oczach zdruzgotanego Kumoka lekkim gryzem pochwycić wielką i ciężką zabawkę. czyli:  pacz na miszcza, śledziu!

mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

czarna jak smoła prześliczność.


mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

rącza niczym koń wyścigowy czystej krwi arabskiej. tuż za nią drepcze mój ukochany konik garbusek :*


mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

uwielbiam to zdjęcie. oto mój Tata, który nie chciał psa.

mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

i Miszur udający zajączka.


mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

– Jakiś mały biały kulfon siedzi mi na ogonie!

mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

– Ej, otscekaj to! To moja siostra!


mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

– Bo Beja powiedziała, że mopsy to nie chsy…

mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

– No to jej udowodnię…

mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

– Bez sensu, mamo. Chyba mam depresję…


mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

– I jak tu być psem? Kadłubek kartofelka, zabawkowe ząbki, gumowy ryj i krzywe nóżki…


mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

oraz absolutny brak nosa.


mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

– Pociamkaj patysia, Kumok. To pomaga na smutki…


mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

– Dobfe… Znalazuam akurat mopsiego patysia…


mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

– Nie psejmuj siem Kumok, ja ciem kocham…


mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

– Marne pocieszenie, Miszur. Ty kochasz nawet wiadro…


mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

– Ej, ja też Cię kocham, Kumok! Jesteś mięciutka i dobra do turlania…


mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

– Jejaaa… Naprawdę?!


mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja

– Serio, mówię ci.


mopsy Kumok i Miszur oraz labradorka Beja


– No dobra, niech ci będzie…





– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

kocham. kocham. kocham.
choć nie śpię od 4.30 i słaniam się na nogach.
nie wyobrażam już sobie życia bez mopsów.









komentarze ze starego bloga zazie-dans-le-metro.blog.pl









     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Scroll to top