projekt 365 dni w obiektywie (16)

no i zaczęło się!


początek przeprowadzki – czyli: pandemonium w pełnym rozkwicie ;)
ps. niemal połowa naszej domowej biblioteki jest na sprzedaż – info wkrótce!


póki co – nie wiemy w co najpierw włożyć ręce. i gdzie to potem wszystko włożyć?!


tu oto cały Latający Mops spakowany do pudeł – czeka na swoją piekną pracownię ;)


tutaj księgozbiór pierwszej potrzeby – okrojony do pozycji absolutnie niezbędnych.
reszta idzie w świat!


puste pudła czekające na wypełnienie ich treścią naszego tarchomińskiego życia ;)


oraz pudła, do których wczoraj raczyłam spakować absolutnie WSZYSTKIE talerze,
licząc chyba na to, że przez dwa najbliższe tygodnie będziemy jeść na gazetach ;P


Syd szuka sprawdzonych patentów na szybką i bezbolesną przeprowadzkę…

znacie jakieś? ;)

oraz – kto chciałby od sierpnia/września zamieszkać 
w naszym karminowo-oliwkowo-czerwono-niebieskim mieszkanku?

po rytualnym juz objeździe okolicznych supermarketów i zebraniu kolejnego kontyngentu pudeł
– wychodzimy z mopsami na spacer i trafiamy wprost na ofertę nie do odrzucenia:
cały Tarchomin skolonizowany – nikt już nie dzwoni, nikt nie odbiera…

tymczasem tarchomińscy autochtoni wystawili epicki pomnik przyjaźni polsko-węgierskiej:
oto przed państwem László O’sváth (1892-1970) z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Węgier,  
który pomagał polskim uchodźcom w czasie II wojny światowej.

Miszur zapragnął wyrazić swą wdzięczność i przypieczętować buziaczkiem
przyjaźń węgiersko-tarchomińską…

Kumiś także postanowiła zaszczycić szlachetnego Madziara słodkim mopsim buziaczkiem :*

a teraz – hopsasa! – spacerujemy i potykamy sie o własne krzywe nóżki ;)

cierpliwie znosząc ofukiwania starszej siostry ;)

gruboniki tarchomińskie!

16-07-2011
————————————————–
archiwalne komentarze z zazie-dans-le-metro.blog.pl:


     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Scroll to top