kuzynka z prowincji – Bułeczka


*** Bułeczka – powieść dla dzieci autorstwa Jadwigi Korczakowskiej. 
Po raz pierwszy wydana w 1957 roku przez Naszą Księgarnię. 
W roku 1973 została zekranizowana.Opowiada o ośmioletniej Broni, z racji pyzatych policzków zwanej Bułeczką. 
Mieszkająca początkowo na wsi z przybraną babcią osierocona dziewczynka trafia pod opiekę wujostwa zamieszkałego w mieście.
Z powodu swojej nieporadności w zderzeniu w miejskim życiem staje się przedmiotem docinków i złośliwości kuzynki Wandzi i innych rówieśników.
Niechętna dziewczynce jest też gosposia wujostwa. Wrodzony optymizm i pogoda ducha pozwala jednak Bułeczce przezwyciężyć trudności,
a jej postawa ma zbawienny wpływ na całą rodzinę.

pisałam wam już, że mamy trzecie mopsie dziecko?oto Bułka – słodki wypiek z samego dna piekła,

nieodrodna córcia Szatana i słodkiej Eklerki:



byłyśmy zmuszone dokonać adopcji serca tegoż oto dziecka, 
gdyż rodzona matka Bułki – niejaka Czmuda – jest niespełna rozumu i innych przymiotów ludzkich, 
ale za to ją kochamy, więc sami rozumiecie. 




ona właśnie, niejaka Czmuda, wychowuje Bułkę na psa pracującego (po godzinach!),

który codziennie pokonuje dystans wielu kilometrów, biegając po parku przez dwie i pół godziny.
 




nie wiemy, skąd on – owa Czmuda – bierze czas na takie przechadzki, 
ale zapewne czerpie go ze źródeł szemranych i pokątnych.



to chyba logiczne, że w tej sytuacji niepokoimy o los tego dziecka, prawda?

jeszcze chwila i wspominana tutaj Matka Czmudziego Dziecka 
przytroczy Bułeczce do szelek jakąś furmankę i każe wozić węgiel na zimę, 
czerpiąc z tego wymierne – wzdłuż i wszerz – (wy)zyski.




widać tutaj umęczoną dziecięcą twarzyczkę biednej Oshin
oddanej na służbę za miseczkę ryżu dziennie…


mówimy temu procederowi stanowcze NIE!!!
i porywamy Bułkę do lepszego świata!


świata, w którym mopsy leżą na kanapach, szczają na dywany z ikei, 
wymuszają pięć posiłków dziennie i wciąż im mało.



no i cóż… teraz mamy trzy mopsy + Czmudę.
całe szczęście, że ta ostatnia nie szcza na dywany. ale kto ją tam wie…



bawimy się świetnie…




spożywamy alkohol przy dzieciach



i czekamy aż zmordowane zabawą – zasną…




Miszur znów jest wtedy słodki


a Kumuś nie woła o jedzenie…


wtedy możemy spokojnie pić dalej alkohol :)

2011-09-01

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Scroll to top