me, myself & I? – ej weź, zaniechaj!

 

kiedyś ten blog był o mnie. no wiecie, odmęty jaźni, projekcje wyobraźni i reszta

w dosyć powszechny i lubiany deseń “jakże-ja-jestem-kurwa-skomplikowana” oraz “w kratkę”.

no więc chyba już nie jestem. albo przestało mi się chcieć o tym pisać. bo ileż można.

w tym roku blog zazie skończył 9 lat. powinnam dorosnąć, dojrzeć, cokolwiek.

no dobra, ustatkowałam się. mam rodzinę. mam firmę. mam fchuj faktur, których nie ogarniam.

mam coraz więcej pomysłów, planów i zabawek, coraz więcej roboty, zleceń i projektów.

tymczasem doba ma coraz mniej godzin. rachunki są coraz wyższe, a zus przestał być preferencyjny.

jasne, że szykownie było być eteryczną długowłosą Olgą, która ważąc 52 kilogramy uroczo opycha się cukrem.

to se ne vrati. i dobrze.

zastanawiam się tylko nad formułą tego bloga. na ile nadal mogę upychać tu swoje „mi_mnie_moje”,

a na ile dyskretnie usunąć się w cień i oddać miejsce kumokowi i miszurowi,

które – nie oszukujmy się, lecz też darujmy sobie kokieterię –

są bez wątpienia bardziej spektakularne niż ja sama.

 

 

2011-09-21

————————————————————–

archiwalne komentarze z zazie-dans-le-metro.blog.pl

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Scroll to top