someone else’s train

dzisiaj myślę o sobie. co? ano to, że nie podołałabym nawet pracy na kasie w tesco.
o zawodowym pisaniu na zadany temat nie wspominając. i oto przed nami podpunkt drugi:
wrodzony ateizm i sceptycyzm poznawczy a wiara w siebie i swoje możliwości.
chciałabym napisać cokolwiek więcej, ale rozdziera mnie na pół skowyt z gatunku mentalnych
oraz głęboki jak jasna cholera rów mariański własnej niemożności.
dzisiaj płakałam w pracy. żena, nie?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

6 Comments

  1. Zuza/adna26 kwietnia 2012

    w tesko trudna praca

    Odpowiedz
  2. bzium25 kwietnia 2012

    Zaz, każdemu się może zdarzyć. Ja prawie popłakałam się prowadząc lekcję angielskiego w czwartej klasie podstawówki, później wracałam zaryczana do domu. I co z tego. Najważniejsze to wysmarkać nos i wygrzebać się z dołu mariańskiego.
    A tytuł Twojej notki obudził we mnie ochotę na The Cure.
    Trzymaj się:*

    Odpowiedz
  3. monia25 kwietnia 2012

    płakać każdy czasem musi, inaczej się udusi ;)))
    http://www.youtube.com/watch?v=QYLDT-PIlsc&ob=av2n

    Odpowiedz
  4. By25 kwietnia 2012

    Ja bym chyba nabywała ten specyfik ze zdjęcia w hurtowych ilościach i żarła jak cukierki…

    Odpowiedz
  5. archiwistka25 kwietnia 2012

    E tam, ja też płakałam nie raz w pracy. I z powodu bólu istnienia i z powodu ludzkiej głupoty. Płacz jest rzeczą ludzką, a jak raz było po mnie widać, że płakałam, moi nieludzcy koledzy z pokoju obudzili w sobie ludzi i koło mnie i moich spraw biegali :D

    Odpowiedz
  6. Oho vel Jaszun25 kwietnia 2012

    bu :/

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Scroll to top