no dobra, dziś mam zdecydowanie gorszy dzień i przeżywam lekką załamkę. wiem, marudzę. wiem, panikuję.
przecież jest tysiąc pięćset sposobów na wyjście z finansowego doła. ale dzisiaj, akurat dzisiaj – osiągam dno zwątpienia.
zaraz mi przejdzie, naprawdę. obiecuję. i wezmę się do roboty, wezmę się za szukanie zleceń i fuch –
zamiast tępo i bezradnie gapić się na listę comiesięcznych i absolutnie-kurwa-koniecznych wydatków…
najważniejsze, że jestem zdrowa. formalnie. choć nie czuję się zbyt dobrze, ale to przez upał, ciśnienie, nie wiem… dziurę ozonową.
jestem zdrowa, muszę zacisnąć zęby i jeszcze bardziej wziąć się do roboty.
i jeszcze mocniej zacisnąć zęby. i pięści. no drama. no more drama.
wakacji w tym roku nie będzie. tak jak w zeszłym. i dwa lata temu. i trzy. i ileś tam…
a propos oszczędzania – nigdy nie byłam na „zagranicznych wczasach”. takich wiecie, w hotelu, pod palmą.
w sumie to nie mam potrzeby wybrania się na takowe, ale chciałabym przez tydzień nic nie robić. tak po prostu.
tymczasem – uczepiona pazurami brzytwy – przysięgam sobie w duchu, że nie utonę.

Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.


Girls potrzeba zrobić – klikając w reklamę pomagasz Zazie
dno bywa dobre – służy do tego, żeby się skutecznie on niego odbić. i za to trzymam kciuki.
buziaki.
ale ale, proszę mi tu o wakacjach nie kłamać, bo sama się do Waszych fotek z wyjazdów śliniłam, wiem, pamiętam, bo zazdrościłam, jako że sama od ponad 10 lat nigdzie nie mogłam wyjechać, jako i w tym roku znów.
i mieszkania nie mam, jeśli Cie to pocieszy ;)
pojęcz jeśli musisz, ale będzie lepiej i oczywiście, że nie utoniesz.
Właśnie właśnie, ja 10 lat albo lepiej morza nie widziałam, a Wy byłyście ;p
Chorwacja też super, no i te wakacje gdzieś na wsi ? jak dobrze pamiętam ;p
he he, wszyscy śledzą i wiedzą ;)
Taki żart oczywiście, trzymajcie się !
moja droga, ja dla odmiany trochę tupnę nóżką. bo proszę mi się natychmiast przestać ofafluniać, pobiec szybko na drugą stronę i jeszcze raz na to wszystko spojrzeć:
wypady z psopodobnymi na weekendy nadmorskie i nie tylko – to co? a chorwacja, ta, od której mi ślina ciekła przed monitorem? nie wakacje? nie wolny, cudownie spędzony czas?
a fajne mieszkanie zamiast namiotu tudzież noclegowni?
a grono fantastycznych przyjaciół w bądź co bądź pracy? nawet takiej za 6 paczek?
a rodzina w komplecie?
domyślam się, że bywają takie chwile, że trudno to powiedzieć, ale warto:
mam kochającą się rodzinę, mam prawdziwych przyjaciół, lubię siebie i swoje życie, mam gdzie mieszkać i nie jestem głodna. reszta to przejściowe kłopoty.
Zazie, sukces zaczyna się tuż pod czaszką.
:)
dokładnie tak.
Zazie, gwęgaj ile wlezie jeśli tego w tym momencie potrzebujesz.
Znajdziesz rozwiązanie. I nie pójdziesz na żadne dno.
Moje zdanie się nie liczy, znam Cię tylko z bloga – i oczywiście natychmiast możesz nim cisnąć w najdalszy kąt.
A jednak mam głębokie przekonanie, że jesteś kapitalną osobą magikiem. Magikiem majstersztykiem który w warunkach kryzysowych i gołodupnych mobilizuje się i staje na czubkach palców.
Zazie Miszcz.
I Ty trzymaj kciuki za mnie jako ja za Cię trzymam. Dajesz Zazie, dajesz!