strona główna > codziennik > mopsy > kumok > miszur > czuczu
nienawidzę upałów. nie znoszę.
umieram wtedy, zawieszam istnienie na kołku w ciemnym chłodnym miejscu.
w słońcu słabnę. popadam w stan otępienia, zapieczenia i stuporu.
zamykam się w domu i modlę do wentylatora. przez co boleję. serio.
wychodzi na to, że połowę lata spędzam zamknięta w czterech ścianach i czekam na deszcz.
nie wiem, czy to objaw jakiejś choroby czy też zwykłe osobnicze upodobanie, albo raczej jego brak.
cierpię. wkurwiam się i męczę.

poranny spacer z mopsami. słońce dopiero zaczyna swoją okrutną codzienną napierdalankę. błędnym wzrokiem szukam odrobiny cienia…

mopsy równie fatalnie znoszą upał, ale przecież trzeba się wybawić i podrzeć ryja w plenerze…
potem zamykamy się w czterech klimatyzowanych ścianach pracowni Grupy Ochoczo:

Miszur łapie zawiechę i trwa w swym zdziwieniu godzinę z hakiem, a następnie uwala się z łomotem do snu

Kumuś – nasza mistrzyni zen – momentalnie osiąga stan nirwany sygnalizowany donośnym chrapaniem

Ninja usnęła w drodze do legowiska, zapomniawszy wciągnąć na pokład jednej nóżki…

mała podła Bułeczka – zmęczona ciągłym nakurwianiem paszczą – także osiąga inny stan skupienia…

Pajdusia – jak zwykle – w budce. czymkolwiek by owa nie była. nawet pudłem i siatą Szymona.

a tutaj proszę – Syd osłabiona upałem, z bólem brzucha i gromadą mopsów masujących ją kopytkami…
Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.


Dodaj komentarz