if I share with you my story – would you share your dollar with me?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

nazbierało się. wszystkiego po trochu. i oto usiadłam na ziemi, nie mogąc wstać.
do tej pory sobie radziłam, jako tako, lepiej lub gorzej, ze wzlotami i upadkami.
ale teraz, kiedy wizyta z mopsami u weta zależy od ilości sprzedanych z bloga książek –
czuję się dziwnie. bardzo dziwnie. niepewnie i słabo. pieniądze to nie wszystko, jasne kurva.
ale – jak mawiał oscar wilde – lepiej jest mieć stały dochód niż być czarującym.
wiem, że powinnam teraz jeszcze wyżej zakasać rękawy i łapać wszystko, co bądź –
byle tylko utrzymać rodzinę i spłacać comiesięczny haracz bankowi. ale usiadłam i siedzę.
gapię się w próżnię, trwam w bezczasie. coś we mnie pękło. a raczej pierdolnęło z hukiem.
zawaliło się i przygniotło mnie. nie wiem, ile jeszcze notek wypełnię swoim jęczeniem
i czekaniem na cud. escitalopramie, czyń swą powinność i działaj na mnie, do kurwy nędzy!
jesteś moją ostatnią tabletką ratunku.

 

I need a dollar. DOLLAR. a dollar is what I need
well, I need a dollar. dollar. a dollar is what I need
if I share with you my story – would you share your dollar with me?

bad times are comin and I reap what I don’t sow.
well, let me tell you somethin all that glitters ain’t gold –
it’s been a long old trouble, long old troublesome road
and I’m looking for somebody come and help me carry this load.

well, I don’t know if I’m walking on solid ground
cause everything around me is falling down –
and all I want – is for someone – to help me.

I had a job but the boss man let me go
He said: I’m sorry but I won’t be needing your help no more
I said: Please, mister boss man, I need this job more than you know…
But he gave me my last paycheck and he sent me on out the door.

Well, I need a dollar. DOLLAR. a dollar is what I need.
And if I share with you my story – would you share your dollar with me?

 

 

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

3 Comments

  1. mallorca11 sierpnia 2012

    hej, ja też tu byłam, w czarnej dupie, ale zawsze jakoś się do przodu lazło

    Odpowiedz
  2. Rachela9 sierpnia 2012

    Byłam w tym miejscu! Jechałam do Ikei w pewną pustą niedzielę – popatrzeć i oderwać myśli, bo miałam 10 zł do końca miesiąca. A była połowa. I wtedy usłyszałam po raz pierwszy w radio tą piosenkę. Boshe, jak ja ryczałam na tym ikeowym parkingu! … No i się wszystko powoli ułożyło. Potem był czas kiedy zarabiałam mnóstwo pieniędzy i kupowałam nieprzebrane góry szmat i innych przyjemnostek. A teraz jestem w dziwnym, obcym kraju, na mężowskim utrzymaniu (kurva) – i tego scenariusza, jak i żadnego z poprzednich, nie byłam w stanie przewidzieć. Się wyprości Mała. I się zdarzy. Wszystko o czym jeszcze nie wiesz.

    Odpowiedz
  3. viki9 sierpnia 2012

    widzę, że piosenka wpadła w ucho :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Scroll to top