angelina jolie, relikwie świętych i cud uzdrawiania wiarą w lepsze jutro

od dwóch dni część świata i połowa facebooka żyje sprawą cycków Angeliny Jolie.
wcześniej co prawda żyły jej pompowanymi ustami, domniemaną anoreksją, dziwnymi tatuażami,
fiolką ludzkiej krwi na szyi oraz nogą na czerwonym dywanie.
nie ma się czemu dziwić – prosty lud zawsze kochał relikwie świętych.

angelina-jolie-noga-5

zwłaszcza jeśli świętą – karmicielką Trzeciego Świata – i symbolem macierzyństwa staje się
praktykująca do niedawna – według bulwarowych źródeł zbliżonych do dobrze poinformowanych –  czarną magię
satanizm i perwersję jawnogrzesznica, która okrutnie odbiła męża sympatycznej dziewczynie z sąsiedztwa,
no to sami rozumiecie, że ludzkość ma prawo przeżywać zbiorową histerię i ekstazę.
– obooożeee! Angelina obcięła cycki!
– co za decyzja?!
– bohaterka!
– santo subito!
– pojebało ją?!
– dlaczego Brad jej na to pozwolił?!

szok. co nie?

zważywszy na to, że dopiero teraz – zupełnym przypadeczkiem – opinia publiczna dowiedziała się
o mutacjach genetycznych BRCA1 i BRCA2 odpowiadających za nowotwory piersi
oraz o tym, że można je wykryć zwykłym testem z krwi.
dziwne.

no jasne, że październik miesiącem różowej wstążki, pokaż cycki! oraz
wklejamy na fejsbunia dziwne statusy, żeby faceci nie wiedzieli o co kaman,
ale kto by tam zaraz myślał o raku, który w każdej chwili może nas uszczypnąć.
przecież w opiniotwórczej stacji radiowej słyszymy jak – rzekomo doświadczony lekarz ginekolog,
senator PiS’u i były minister zdrowia – Bolesław Piecha rezolutnie stwierdza, że:
podwójna mastektomia piersi Angeliny Jolie była szkodliwym błędem lekarskim i zwykłym eventem
mającym odwrócić uwagę opinii publicznej od rzeczywistych powodów operacji,
czyli zwykłego wszczepienia sobie implantów piersi, tak modnego przecież wśród gwiazd i celebrytów…

 

acha, no to spoko.
to że kobieta ma stwierdzoną mutację BRCA oraz ponad 80% ryzyko zachorowania na nowotwór piersi –
tak jak jej własna matka, która niedawno umarła na ten rodzaj raka – nie jest według reprezentanta polskiej służby zdrowia
dostatecznym wskazaniem do prewencyjnej mastektomii.
czyli polski standard:
poczekajmy, poobserwujmy, pani się zgłosi na USG za pół roku i wtedy zobaczymy! do widzenia!

 

retoryczne pytanie:
ile naszych babć, matek, ciotek, przyjaciółek, córek, sióstr, żon czy kochanek usłyszało od lekarza podobny tekst?
ile z was, dziewczyny, zostało odesłanych z kwitkiem w stylu „poczekamy – zobaczymy”?
ile z nas zachorowało lub zachoruje na raka?

jak długo będziemy jeszcze słuchać publicznego pierdolenia niedouczonych debili
na temat naszych piersi, wagin, macic i jajników?
kto jeszcze ma ochotę decydować za nas, kiedy możemy je sobie
zbadać, wyciąć, powiększyć, zaszyć, podwiązać albo wyłyżeczkować?!

od ilu już lat w Polsce o moim życiu seksualnym, prawie do antykoncepcji,
aborcji, kwestii rozmnażania się oraz kobiecego zdrowia i bezpieczeństwa
będą decydowali i publicznie debatowali – jak o dostawach paszy dla dojnych krów –
księża żyjący w rzekomym celibacie oraz stetryczali mizogini,
którzy ostatni raz oglądali na żywo cipkę w roku 1974?!

 

czy ktokolwiek w tej żenującej dyskusji na temat cycków Angeliny
pamięta, że owe cycki, na widok których śliniło się przez lata dobre pół świata,
były jej własnymi cyckami, a decyzja o ich amputacji była jej własną decyzją?
aktem świadomej kobiety, która decyduje o własnym zdrowiu i życiu.

Przepraszam. Wybacz mi. Kocham Cię. Dziękuję.
0

44 myśli na temat “angelina jolie, relikwie świętych i cud uzdrawiania wiarą w lepsze jutro

  1. Zgadzam sie z Toba Ewa, jak i wiele swiatlych niezmanipulowanych osob, 12,4 % kobiet w stanach ma podobne ryzyko raka piersi co Jolie, czy to znaczy ze maja sobie usunac piersi? Jest to niezla reklama dla koncernow farmaceutycznych, nie ma to zbyt wiele wspolnego z wolnoscia wyboru bo moze 1 kobiete na 1000 stac na to….

  2. Niestety, pierwszy raz mam nieco odmienne zdanie. AJ jest jak Królewna Śnieżka. Inny świat. Kosmos. Może sobie badać co chce, i ile razy chce, wycinać, doklejać, poprawiać i wszczepiać, pozostaje nierzeczywista i odległa. My mamy zupełnie inne realia i chciałabym przykładów w naszych realiach. I uważam, że bardziej wspaniałe jest to, co robią np – mama mallicy, oraz tysiące innych babek, które zmagają się nie tylko z chorobą, ale jeszcze z naszym parszywym nfz. Jedyną zaletą całej sytuacji jest nagłośnienie problemu, ale już widzę, jak proszę mojego gina albo rodzinnego o skierowania na badania takie siakie czy owakie, dostanę, jak myślicie? Nie wierzę, żeby komukolwiek otwarły się oczy :(

  3. Brawo za artykuł, jego temat i krytykę ciemnoty! Niestety z tym ostatnim ciężko jest walczyć.
    Ja sama, mieszkając we Francji, znam kilka kobiet, którym „przytrafił” się rak piersi. Całe szczęście, ze wykryty bardzo wcześnie, został od razu skapitulowany i wszystkim trzem udało się z niego wyjść (mimo, iż do końca życia będą miały zagrożenie ryzykiem i badania kontrolne z tego powodu). Kocham Angelinę za jej odwagę (nie tylko w aktualnej sprawie, ale i wielu innych) oraz za to, jak próbuje ona przedstawić światu drażliwe tematy i zmusić do działania. Jest ona wzorem do naśladowania dla wielu z nas.
    A ciemnota? … zawsze pozostanie ciemnotą, choćbyśmy nie wiem, jak się starali. ;)
    Pozdrawiam,
    Ula

  4. jasne, że się pod tym podpisuje, jakiś czas temu zanim była o tym mowa rozmawiałam na te tematy z mamą , bo w rodzinie mamy różne przypadki, i ja właśnie stwierdziłam, że gdyby mi ktoś powiedział, że jestem chociaż trochę zagrożona to bym powiedziała” a bierzta to sobie i nara ” nawet bym się nie zastanawiała bo ważniejsze dla mnie od tego czy będę miałą macicę , jajniki cycki czy cokolwiek innego jest życie a bez tego też się da żyć , jasne cycki chyba najtrudniej oddać … ale w równaniu życie – cycki wychodzi mi 100 % życie :) Co do bulwersacji wielu że J. zrobiła sobie implanty … no to sory ale która z Was / Nas gdyby miała taką możliwość to by tego nie zrobiła ? Chyba każda wolałaby re(brakuje mi słowa;) replastykę? niż ślady i pustkę, Jasne nie każdego stać i większość jest w tej trudniejszej sytuacji ale tak było jest i będzie … nie można mieć wszystkiego. Jasne na pewno gorzej jest mówić: „wycinamy” komuś kto jeszcze nie ma dzieci a chce je mieć … i od tego zależy wszystko. Ale człowiek to egoistyczna istota i przez to mamy z tym tyle problemu … bo cycki nie są nam potrzebne pod bluzkę można wypchać stanik watą a dzieci można adoptować i dać im wielkie szczęście !! Na wszystkie sprawy zawsze można spojrzeć inaczej trzeba tylko tego chcieć . A co do dyskusji o nas – tam wyżej .. decydowaniu za nas itd… też mnie to wnerwia …

  5. sama w zyciu spotkalam sie z przypadkiem 26 letniej dziewczyny, ktora czujac, ze cos jest nie tak z jej piersia chodzila od jednego konowala od drugiego( czyli od jednego piechy do drugiego)i ciagle slyszala- prosze nie histeryzowac, jest pani zdrowa jak kon, uroila Pani sobie chorobe, w necie sie pani naczytala i stad hipochondria; zbywali ja, nie chcieli zrobic powtornego usg; kiedy w koncu poszla kolejny raz prywatnie zrobic dobrej jakosci usg facet zlapal sie za glowe- niestety trzeba bylo usunac piers i wezly a dalsze badania wykazaly niestety przerzuty; byc moze te przerzuty to bylo te kila miesiecy uzerania sie z konowalami( piechami_)

    jednak to co mnie w tej dyskusji o Angie zajbardziej zadziwia to nawet nie ta ignorancja dotyczaca wadliwego genu( sory ale jesli ryzyko zachorowania jest w okolicach 80% to w ogole nie ma o czym dyskutowac bo to jak zycie z tykajacym tetniakiem- jesli mozna operowac to sie operuje a nie mysli, ze blizna zostanie; chyba, ze ktos lubi zycie z adrenalina i zastanawianie sie kazdego dni czy to dzis czy moze jutro sie stanie)
    zadziwia mnie ten ton wyzszosci i traktowanie jej piersi i jej decyzji jako czegos o czym kazdy niedouczony chujek moze sie wypowiedziec, skrytykowac, potepic, porownac do eventu albo potraktowac ja jako niespelna rozumu celebrytke, ktora w ten sposob sie lansuje

  6. Zazie – dziekuje za taen wpis. Chcialam skomentowac takie opinie jak tego cwoka z PISu czy tutaj tej pani Duli ale nie moge bo noz mi sie w kieszeni otwiera a na usta cisna wyrazy nieparlamentarne.Powiem tyle, moj partner jest nosicielem mutacji w BRCA1, jego babcia i ciocia zmarly na raka piersi (babcia tuz po 50tce ciocia po 40stce). Nasza mama (no jego mama teoretycznie ale dla mnie jest jak druga mama) od 5ciu lat jest czysta ale walczyla z rakiem przez kilka lat. I od razu przey wykryciu guzka w jednej piersi ze wzgledu wlasnie na nosicielstwo zalecili jej wyciac wszystko. Swoja droga ma pieknie zrekonstruwany biust i nie wstydzi sie na basen chodzic gdzie wprawia mnie w kompleksy bo ja juz ledwo zipie a ona zasuwa ;)
    W kazdym razie to co zrobila Jolie jest WSPANIALE. I cudownie ze wreszcie sie o tym mowi. Bo jak w zeszlym roku tlumaczylam kilku bliskim znajomym dlaczego nie mamy dzieci i ze to miedzy innymi w zwiazku z 50% ryzykiem „sprzedania” tej mutacji to wiekszosc robila wielkie oczy ze o co kaman.

  7. Lolkowa czy NFZ refunduje czy nie ? bo pomorski profesor mówi ,że tak a nasz lokalny każe płacić :/ Zaz jak zwykle trafiłaś w punkt , pozwolisz że udostępnie

    1. Nie pamiętam czy płaciłam za pierwszym razem – było to 5 lat temu, natomiast rok temu nie płaciłam nic, wszystko poszło z nfz. Jeżdżę do przychodni onkologicznej w Koszalinie skoro tam robią z nfz to wszędzie powinna być taka mozliwość.
      ps. rok temu dostałam nawet zawiadomienie, że minęło już troszkę czasu i powinnam badania powtórzyć

  8. ja też to lubię. choć nie jestem fanką Angeliny, to doceniam jej krok: że miała odwagę zaryzykować swój wizerunek "ikony seksu" (prostacy już mówią: a co to za seksbomba z obciętymi balonami!) – po to żeby nagłośnić sprawę badań na BRCA1/BRCA2, a tym samym uratować zycie i zdrowie wielu kobiet na świecie. bo noszenie rózowych wstażek przez celebrytów – jak na razie nie na wiele się przydaje.

  9. czy Ty naprawdę nie czujesz różnicy między "własną decyzją" a "prywatną sprawą"?! kobiety nie po to mówią głośno o RAKU, żeby ekshibicjonistycznie zaistnieć na arenie publicznej, ale po to, żeby uświadomić innym kobietom zagrożenie i możliwości zapobiegania tej strasznej chorobie (nawet jeśli zapobieganie ma z pozoru drastyczną formę). nie jestem fanką Angeliny Jolie, ale szanuję ją za to, że podzieliła się tą sprawą z resztą świata, bo ktoś taki jak ona mógł po cichu przeprowadzić zabieg mastektomii, wszczepić extra implanty i dalej usmiechać się na czerwonym dywanie jak gdyby nigdy nic, nie mówiąc o tym ani słowa, żeby przypadkiem nie zrujnowac swojego wizerunku "ikony seksu", której nagle obcięto cycki. A co do decyzji o mastektomii to jak sądzę nie jesteś lekarzem, żeby wypowiadać się na temat jej słuszności. Życzę Ci abyś nigdy nie musiała rozważać alternatywy obcięcia czy wycięcia sobie czegokolwiek z powodu wysokiego prawdopodobieństwa zmian nowotworowych. Zazdroszczę Ci tej mentalnej beztroski ;/ PS. a "prywatna sprawa" to jest to jakiego koloru majtki nosisz, a nie to, że kobiety podejmują samodzielne decyzjei pomagają innym kobietom uświadomić sobie zagrożenie, by walczyć z rakiem.

  10. Ewa Dula – to żart, prawda? ironizujesz czy coś? bo nie wierzę, że tego bloga czytają aż takie idiotki …

    1. Od razu idiotki:( Ewa Dula dobrze gada : jest coś prywatne, niech prywatne zostanie. A jest tak, że zrobi coś ktoś niby p r y w a t n i e, a trąbi o tym do gazet, na portalach, szuka poklasku, głaskania po głowie, jakiejś akceptacji w sumie dla swoich p r y w a t n y c h poczynań.

      1. powtórzę raz jeszcze: prywatna sprawa” to jest to jakiego koloru majtki nosisz, a nie to, że kobiety podejmują samodzielne decyzje, mówią o tym głośno i pomagają innym kobietom uświadomić sobie zagrożenie, by walczyć z rakiem. MYŚL !!! odrobinę.

    1. :))) dziękuję!! :)))
      a o Twoim mailu myślę cały czas i zbieram się w sobie, bo trafiłaś w sedno – do dyskusji i wyjaśnienia z mojej strony :)
      ściskam! :*

  11. no nie wiem, z natury lekceważę wszelkie autorytety medialne, polityczne i tak dalej, więc w ogóle nie czuję grozy sytuacji „bo jeden pan powiedział, że”.
    nigdy nie miałam watpliwości że moje sprawy to MOJE sprawy i tak jakos wszelakie cudze wypowiedzi spływają ciurkiem gdzieś tam. ojtamojtam.

    1. jeśli masz mozliwości i zasoby finansowe, aby prywatnie lub poza granicami Polski wykonać specjalistyczne badania i poddać się zabiegom i leczeniu, o którym sama zadecydujesz wspólnie ze specjalistą, to jasne, że „słowa jakiegoś pana” mogą po Tobie spływać.

      ale ponieważ nowotwory to zjawisko egalitarne i dotyczą całego społeczeństwa bez względu na status finansowy, to decyzje o leczeniu i zapobieganiu chorobie nie są „osobistym problemem” zdanego na siebie pacjenta, lecz wymagają ROZWIĄZAŃ SYSTEMOWYCH.

      a niestety o rozwiązaniach systemowych w polskiej słuzbie zdrowia decydują tacy właśnie „smutni panowie”, którzy pierdolą od rzeczy, bo im światopogląd przesłonił racjonalne myślenie.

      i przez takie Twoje myślenie w stylu „mnie to nie dotyczy, więc olewam co mówi polityk” – nadal w Polsce jest jak jest, a w internecie będą powstawały kolejne blogi dziewczyn walczących z rakiem, po których potem będziemy płakać i zastanawiać się, czy tak młodej śmierci można by uniknąć.

  12. skoro były jej prywatne to nie musiała o tym informować całego świata, ale skoro zrobiła szum to I publicznie skomentowana została. Szczerze mówiąc prócz szumu to nic w tym ciekawego nie ma, pomysł – decyzja jedna z najgłupszych jakie widziałam, poobcinajmy sobie wszystko I jako kadłubki po świecie się poruszajmy, bo przecież zagrożenie nas goni.

    1. Ewa Dula, czy Ty naprawdę nie czujesz różnicy między „własną decyzją” a „prywatną sprawą”?! kobiety nie po to mówią głośno o RAKU, żeby ekshibicjonistycznie zaistnieć na arenie publicznej, ale po to, żeby uświadomić innym kobietom zagrożenie i możliwości zapobiegania tej strasznej chorobie (nawet jeśli zapobieganie ma z pozoru drastyczną formę). nie jestem fanką Angeliny Jolie, ale szanuję ją za to, że podzieliła się tą sprawą z resztą świata, bo ktoś taki jak ona mógł po cichu przeprowadzić zabieg mastektomii, wszczepić extra implanty i dalej usmiechać się na czerwonym dywanie jak gdyby nigdy nic, nie mówiąc o tym ani słowa, żeby przypadkiem nie zrujnowac swojego wizerunku „ikony seksu”, której nagle obcięto cycki. A co do decyzji o mastektomii to jak sądzę nie jesteś lekarzem, żeby wypowiadać się na temat jej słuszności. Życzę Ci abyś nigdy nie musiała rozważać alternatywy obcięcia czy wycięcia sobie czegokolwiek z powodu wysokiego prawdopodobieństwa zmian nowotworowych. Zazdroszczę Ci tej mentalnej beztroski ;/ PS. a „prywatna sprawa” to jest to jakiego koloru majtki nosisz, a nie to, że kobiety podejmują samodzielne decyzjei pomagają innym kobietom uświadomić sobie zagrożenie, by walczyć z rakiem.

  13. tak, społeczeństwo jest wyjątkowo niedoinformowane, podejrzewam, że 95% nie miało pojęcia o możliwościach badań genetycznych. Ja należę do tych 5 %, które regularnie ( w sumie dopiero 2 razy z racji wieku) poddają się owym badaniom, nie tylko piersi/jajników ale również jelita grubego którego to srakiem jestem obciążona po dziadkach z obu stron. Fakt jest taki, że aby wykonać te badania na nfz trzeba znaleźć się w grupie „szczęśliwców” obciążonych genetycznie (przynajmniej tak jest w moim przypadku) także badam chociaż to co mogę…

    1. po pierwsze badania genetyczne, a po drugie profilaktyka.
      no ale przecież w naszym kochanym kraju szczepionka przeciw przenoszonemu drogą płciową wirusowi HPV (odpowiedzialnemu za raka szyjki macicy nawet u bardzo młodych kobiet), którą mogłyby dostawać dziewczynki jeszcze przed okresem dojrzewania – tak jak ma to miejsce w Wielkiej Brytanii – w Polsce została oprotestowana przez środowiska prawicowo-kościelne jako jawna zachęta do uprawiania seksu przez małolaty!!! RĘCE OPADAJĄ :(((

    1. oraz: „nie po to Pambuk dał nam cycki, żebysmy sobie je obcinały. a jak w cycki wejdzie złe, to na pewno może odmawianie koronki do świętego miłosierdzia oraz woda z cudownego źródełka”

      1. A jak w cycki wejdzie złe,to znaczy że GRZESZYŁAŚ,już ty wiesz za co cię pokarało!No i jw,koronka,namaszczenie chorych etc etc

  14. To prawda. Od lat myślę o sterylizacji bo ja naprawdę nie zamierzam mieć dzieci, ale w moim kraju to niestety niemożliwe, bo „nielegalne”… i kto o tym decyduje? Politycy…

    1. och, widzisz! jak powiesz lekarzowi o pomyśle sterylizacji, to Cię zaraz wyśle do psychiatry, bo to przecież „niemożliwe żeby kobieta nie chciała mieć dzieci! przeciez instynkt macierzyński bla bla bla, to na pewno jakieś zaburzenie emocjonalne, może rodzice pani nie kochali albo nie spotkała pani jeszcze odpowiedniego meżczyzny do założenia rodziny…”

      – no przecież smiech pusty ogarnia! według polskich polityków i duchownych kobieta NIE MOŻE podjąć decyzji o trwałym i nieodwracalnym pozbawieniu się możliwości rozrodu, a jeśli takową decyzję jednak chce podjąć, to znaczy że jest poważnie zaburzona… ZAŁAMKA.

      1. boże, nie wiedziałam, że w Polsce nie można się poddać sterylizacji. no toście mnie dobiły. choć w zasadzie przecież powinnam się była tego spodziewać.

        1. Na tym niestety polega demokracja, że naród wybiera bandę misiów, która decyduje o rozwiązaniach systemowych… Z perspektywy osoby świadomej i szanującej prawo każdego człowieka do decydowania o sobie, chciałabym, aby to prawo dawało Państwo. Prawo każdego człowieka do decyzji o obcinaniu, podwiązaniu, wycięciu, uśpieniu itp. Boję się jednak, że świadomość to jedno a nadużycia płynące w związku z taką decyzją/prawem to drugie. Przecież ludzie świadomi (jeżeli chodzi o każdy aspekt naszego życia), nie stanowią większości w naszym/każdym kraju…

    1. ja też to lubię. choć nie jestem fanką Angeliny, to doceniam jej krok: że miała odwagę zaryzykować swój wizerunek „ikony seksu” (prostacy już mówią: a co to za seksbomba z obciętymi balonami!) – po to żeby nagłośnić sprawę badań na BRCA1/BRCA2, a tym samym uratować zycie i zdrowie wielu kobiet na świecie. bo noszenie rózowych wstażek przez celebrytów – jak na razie nie na wiele się przydaje.

      1. Tak, miejmy nadzieję, że tego typu wystąpienia sprawią, że podniesie się wiedza społeczeństwa w tym temacie a lekarzom otworzą się oczy. Szczerze, zrobiłabym to samo na jej miejscu.

Dodaj komentarz