to była impra, proszę państwa, raczej krótka –
żaden tam melanż, mocne dragi ani wódka,
smażone grzybki były, ciasto i polenta –
letnich wieczorów ledwie przedsmak i zachęta.
trzy starsze panie, garść młodzieży oraz dzieci
tuż przy ulicy, gdzie latarnia miło świeci –
krótkie rozmowy w małych grupkach i parami,
trochę muzyki, lekkie wino, origami…








… i wtem – radiowóz! zatroskani mundurowi! –
że się ta orgia nie podoba sąsiadowi:
bo ponoć haszysz, gołe panie! pejcze! maski!
pijackie śpiewy! nagi poker! brydż! oklaski!
przeboje grane są od tyłu – przez szatana:
to czarci przekaz, a nie żadne dana-dana!
pędzony bimber, kompot z maku, bijatyka!
dwaj nożownicy! zaś na stole ktoś się bzyka.
więc, proszę państwa, tak nie można – bo sąsiedzi:
tu jeden z drugim całą dobę w oknie siedzi!
i spać nie mogą właśnie przez was, bo tak głośno
gdy na chodniku gracie im muzykę sprośną.
I choć nic złego tak naprawdę nie robicie,
to pan spod “trójki” dziś się bawi znakomicie.
Zaciera rączki, zza firanki tu spoziera:
– znów martwa cisza będzie dźwięczeć na Glogera!



Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.


Dodaj komentarz