strona główna > codziennik > mopsy > kumok > miszur > czuczu
dzisiejszej nocy spałam zaledwie 2 godziny.
[suspens]
położyłyśmy się o jakiejś drugiej w nocy. z rozkoszą rozciągnęłam się na łóżku i nagle…
moja stopa natrafiła na coś mokrego i zimnego. jęknęłam, bynajmniej już nie z rozkoszy.
będąc matką mopsów, nabywa się niestety gorzkiej świadomości. traci się złudzenia.
otóż ktoś się zeszczał.
no po prostu zeszczał, zlał, zesikał. na moją część materaca, a jakże!
o nie! o kurwa! mopsy won! która to?!!
Miszur ześwirowała po operacji?
czy może Kumok, która sypia tak twardo, że nie jest w stanie dotrzeć do drzwi
i powiedzieć, że chce ąę?!
zdejmujemy pościel, pierzemy materac.
zasypiam skulona, byleby tylko nie dotykać mokrego.
tuż po czwartej rano budzi mnie Miszur szturmująca drzwi sypialni {O TAK – klik!}
what a lovely day!
zwlokłam się ledwo żywa, ale potem i tak musiałam dospać.
na psim materacu.
no przecież nasz schnie po ponownym praniu z użyciem octu i wezyra.

tutaj widać nóżki Kumoka, a Miszurek śpi w beanbagu…
* * *
a dzisiejszą piosenkę przewodnią ukradłam Clanah z fejsbunia, sorry bejb, musiałam:
błogosławię dzisiejsze słońce.
kołdra i ochraniacz na materac wyschły w tempie ekspresowym.
ps. uwielbiam robić pranie. naprawdę. serio.
Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.


Dodaj komentarz