jagody goji – drogie, śliczne i toksyczne.

łkałam ostatnio na blogusiu, jak głęboko mnie upokorzyła oraz gwałtownie sponiewierała
trwająca przeszło tydzień grypa żołądkowa, w ramach której zaliczyłam:
spazmy na łazienkowym dywaniku, nirwaniczne omdlenia i majaczenie,
konwulsje na sedesie i jodłowanie wprost z trzewi do plastikowej miski.

och, no nie byłabym sobą, gdybym zataiła przed światem tak malownicze sceny rodzajowe,
jednak winna wam jestem oficjalne przeprosiny i publiczne dementi. gdyż skłamałam.
to nie była grypa żołądkowa w środku lata.
o nie!
to było coś o wiele bardziej zaskakującego.

oświeciło mnie dopiero w poniedziałek – po weekendowej przerwie od całotygodniowego rzygania –
zwłaszcza, że sobota i niedziela dały mi wolne także od codziennej owsianki
z najzdrowszymi na świecie i cudownie odżywczymi jagodami goji,
pełnymi witamin, antyutleniaczy, eliksirów długowieczności i magicznych mocy.

wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy po poniedziałkowym goji-śniadanku –
najpierw zgięło mnie wpół i wykręciło w chińskie osiem,
a potem – kiedy już odzyskałam władzę w nogach i dowlokłam się do łazienki –
sponiewierało mnie po stokroć bardziej niż ostatnio i praktycznie “wyćwarzyło” na drugą stronę.

puke_girl

wat da hell iz dat?!!


płatki owsiane pozostawały poza wszelkimi podejrzeniami.
spazmatyczne skurcze żołądka i spektakularne torsje nie ustawały
dopóki nie zwróciłam rzeczywistości ostatniego czerwonego ziarenka.
trującym winowajcą okazały się niestety jagody goji.
cudowne, życiodajne, super zdrowe, wychwalane w internetach i w chuj drogie.

0_goji

WTF?!! – to po pierwsze.
czyżbym była uczulona? mam jakąś cholerną nietolerancję na eliksir życia?
oraz: czy te królicze bobki na pewno są zdrowe?
a po drugie – o co właściwie chodzi z tymi jagodami?
dlaczego wszyscy szaleją na ich punkcie i płacą dziesiątki złotych za kilogram suszu w zgrzanej w folii?
i w ogóle – co mnie z nimi podkusiło?

ach pamiętam! najpierw Czmuda, a potem moja własna Matka:
– że oto świat odkrył cudowne panaceum na otyłość brzuszną, depresję endogenną, twarde stolce,
nietrzymanie moczu, refluks żołądkowy, zaburzenia osobowości, swędzenie nadgarstków, niepewną orientację seksualną,
tiki nerwowe, słaby metabolizm, kurzą ślepotę i kulawiznę. tak w dużym skrócie.

2_goji

oraz że piszą o tym wszystkie magazyny dla pań i panów, trąbią telewizje śniadaniowe,
celebryci już dawno zamienili się w mobilne przetwórnie jagód goji na piękno i urok osobisty,
a serwisy internetowe prześcigają się w zamieszczaniu udokumentowanych (before&after) uzdrowień.

oh please, gimme that shit! 

1_goji

świetnie! – przyklasnęłam wtedy – a zatem wpierdalajmy jagody goji! garściami!

 

no i mnie pokarało.
a gdy emocje opadły, pył na pobojowisku-rzygowisku osiadł równą warstwą, a ja ostatkiem sił
zebrałam się do kupy – wtedy też puknęłam się ostro w ten głupi pusty łeb i postanowiłam sprawdzić,
czym ja się właściwie zatrułam… i to na własne życzenie.

Wittgenstein mawiał, że „granice mojego języka oznaczają granice mojego świata”
od siebie dodam tylko, że aktualnie granice świata danej jednostki ludzkiej wyznaczają także
ustawienia użytkownika przeglądarki internetowej oraz opcje szukania w googlach.
tyle wiemy o świecie, ile nam wyskoczy w wynikach gugla.

w kwestii „jagód goji” polski internet – oprócz zdawkowej zajawki,
że „kolcowój pospolity, inaczej szkarłatny, bla bla bla…”

goji_google

karmi nas głównie czystą poezją
(jestem pewna, że niebawem styl goji stanie się nową odmianą haiku):

czerwone diamenty
owoce długowieczności
eliksir zdrowia z Tybetu

o dziwo, na pierwszym miejscu w wynikach wyskakuje wysoko pozycjonowany blog,
na łamach którego anonimowa blogerka – będąca jak mniemam początkującą “pisarką” treści reklamowych
i precli za grosze – kleci peany i legendy na temat goji:

“pochodzi z gór Himalajów, stamtąd wraz ze sztormem, jej nasiona przeniosły się do Ameryki Północnej
i dalej do Europy. (…) Chińczycy oddają hołd tej niezwykłej roślinie. (…) Goji już od zamierzchłych czasów
tworzy niepodzielną część jadłospisu obywateli gór Himalajów. (…) Li Qing Yen, który żył on 252 lat i codziennie spożywał goji. (…)
Li Qing Yen w wieku 11 lat spotkał 3 mędrców, którzy mieli ponad 300 lat. Nauczyli oni go sztuki długowieczności,
odpowiedniej diety i zielarstwa. Później, gdy miał 50 lat spotkał innego mędrca, który żył 500 lat.
Li nauczył się od niego, codziennego spożywania zupy z jagód goji”

dalej blogerka przedstawia równie ezoteryczną analizę składu cudownych jagód:

* 6 podstawowych witamin
* 11 podstawowych mikroelementów
* 22 dietetyczne pierwiastki śladowe
* 18 aminokwasów
* 8 polisacharydów
* 6 monosacharydów
* 5 nienasyconych kwasów tłuszczowych (niezbędne kwasy tłuszczowe, kwas linolowy i alfa-linolowy,
beta-sitosterol oraz inne sterole roślinne).
* 5 karotenoidów, w tym beta-karoten i zeaksantynę, luteinę, likopen i beta-kryptoksantynę, ksantofil
wiele pigmentów fenolowych

statystycznie rzecz ujmując – zajebiście. tyle że poproszę o konkrety!
niestety konkretów brak. mamy za to całe akapity o tym, że nie wolno kupować goji na allegro,
bo zamiast “czerwonych diamentów” sprzedadzą nam spleśniałe bobki wiewiórki, wilcze jagody
lub w najlepszym wypadku brykietowany węgiel drzewny, który i tak połkniemy bez popitki,
bo jesteśmy przecież głupi i naiwni.

na szczęście anonimowa blogerka (która – jak się okazuje – prowadzi także innego bloga o nasionach konopii)
spieszy nam z pomocą i w każdym akapicie podlinkowuje adres www do sklepu internetowego
jednego z głównych importerów i dystrybutorów goji na polskim rynku.
niestety na stronie sklepu dowiadujemy się niewiele więcej ponad to, że:

“owoce goji pod względem wartości odżywczych zaszeregowane są
między najbardziej wartościowe owoce naszej planety”

nosz kurwunia! cud! panaceum! kwiat paproci! bierzem w ciemno!
i od razu 1 kg za 65 zł, a resztę składu doczytamy sobie później – w oczekiwaniu na życiodajną przesyłkę z zabrza.
kiedy poczta polska czyni swoją powinność, możecie spokojnie oddać się lekturze „fachowej literatury” na temat jagód goji.
a wiadomo, że w Polsce tylu fachowców i specjalistów, ilu użytkowników podłączonych do internetu.

zawzięłam się i przekopałam większość polskich stron zachwalających uzdrawiającą moc jagód goi
oraz mnóstwo ofert zakupu tychże po wyjątkowo promocyjnych cenach.

jagody-goji-suszone-lycium-barbarum-cena-sklep-wlasciwosci

„lycium barbarum” czyli faktycznie ten kolcowój pospolity. bardzo zdrowy. pomaga na wszystko.
wszystkiego ma bardzo dużo. suszony na słońcu.

 

 

a, a tu już po prostu:   owoce długowieczności i czerwone diamenty. bez łaciny, bo i tak nikt nie zrozumie…

goji_sante

o, ma witaminy A i E. zupełnie jak marchew, papryka i pomidor. ciekawe, czy była suszona na słońcu?
nie wiadomo, ale na pewno zakonserwowali ją siarką.
hmmm… ani słowa o witaminie C, której goji ma ponoć pierdyliard tysięcy jednostek na ziarenko. dziwne.
a gdzie wzmianka o aminokwasach, polisacharydach i tajnych mocach tybetańskich mnichów?

 

a tu nie ma żadnej wzmianki. bo po co?

5900000020686-yerba-mate-1kg-jagody-goji

każdy je goji i mu „stoji”. wystarczy.

 

jagody goji. oni som z Chin. oni majom atest numer zerosiedemset.

jagody-goji-1kg

kup. jedz. spożyj przed 2014. bądź active.

 

 

ej mała, łykaj tabletki, szybciej zadziała!

i-goji-jagoda-licyjska-x-60-kaps

jagoda licyjska to Lycium barbarum, o co takie larum?!

 

4

o taaak, Lycium Barbarum! bardzo zdrowe!

 

c*uja tam zdrowe! jagody goji to przecież  Lycium chinense!

250_929324234d33086faa25d

oni som od wszystkiego! od głowy bolenia i kuśki stojenia!

 

jedyne oryginalne goji Lycium chinense:

goji-legenda

prosto z Chin!

 

wal się na ryj!! goi berry jedyne prawdziwe od chłopa:

Goji-Berry-Lycium-Barbarum-var-Goji

Lycium barbarum, co ma small shiny red oval berries, stoi jak byk napisane!

 

goji-hollywood

 

ja się naprawdę nie chcę czepiać o to, że jedni twierdzą, że goji ma 2500 jednostek witaminy X,
a drudzy, że nieprawda, bo 25.000 tychże jednostek tejże witaminy.
w dupie mam, czy goji jest malowniczo suszona na słońcu
czy może raczej płukana w sodzie oczyszczonej, a potem konserwowana dwutlenkiem siarki.
zwisa mi, czy bardziej pomaga na żylaki odbytu przy grupie krwi AB Rh+ czy może wzmaga produkcję żółci.
naprawdę wali mnie to, że wszelkie badania mające na celu udowodnienie
zdrowotnego oddziaływania jagód goji – prowadzone były na standaryzowanych ekstraktach owoców,
czyli sproszkowanych wyciągach zawierających substancje czynne, a nie na prawdziwych owocach
wchłaniających się w przewodzie pokarmowym człowieka.
naprawdę mniejsza o to.

no to o co mi właściwie chodzi?! w czym problem?!
że się zatrułam i przez tydzień rzygałam, mdlałam i wiłam się w konwulsjach?!
czy to jest sprawa domagająca się powszechnej uwagi?!

z żalem przyznam, że niestety nie.
natomiast problemem jest według mnie fakt, że międzynarodowa nazwa handlowa „goi berry”
odnosi się do dwóch różnych (!), lecz blisko spokrewnionych ze sobą,
gatunków rośliny psiankowatej o nazwie “kolcowój” (łac. Lycium).

– cudowną “jagodą goji” jest więc według sprzedawców zarówno:

KOLCOWÓJ CHIŃSKI – Lycium chinense (z chiń.: 枸杞 pinyin: gǒuqǐ) –
który pochodzi z obszarów południowych, a jego owoce (czerwone jagody o długości do 2 cm)
w tradycyjnej medycynie chińskiej są ważnym lekiem stosowanym jako środek pobudzający,
zwiększający wytrzymałość, osłaniający wątrobę i poprawiający wzrok.

jak również:

KOLCOWÓJ POSPOLITY (in. szkarłatny) – Lycium barbarum (z chiń.:寧夏枸杞 pinyin: níngxià gǒuqǐ)
który uprawiany jest na północy (przede wszystkim w Autonomicznym Regionie Ningxia Hui,
który jest jednym z najuboższych i najbardziej zanieczyszczonych obszarów Chin),
jego owoce są niemal identyczne (czerwone podłużne jagody o długości do 2 cm),
ale cała roślina w klasyfikacjach botanicznych jest określana jako trująca, a szczególnie jej mało dojrzałe owoce.
Przypadki zatrucia przypominają zatrucie atropiną i solaniną. Opisane są w literaturze śmiertelne zatrucia u cieląt i owiec,
zatrucia zdarzają się też u dzieci i młodzieży. U zatrutych zwierząt stwierdza się porażenie układu nerwowego,
paraliż mięśni i zaburzenia w funkcji przewodu pokarmowego.
Badania na zawartość atropiny w owocach kolcowoju prowadzone w Tajlandii i Chinach wykazały zmienną zawartość alkaloidu,
nie przekraczającą wszakże 19 ppb, co jest stężeniem dalekim od toksycznego.

 

nie, nie twierdzę, że Kolcowój pospolity (Lycium barbarum) jest groźną trucizną.
wszak Chińczycy radośnie gotują sobie z niego zupę.
ale to Chińczycy – zaprawieni w gastrycznych bojach o przetrwanie gatunku.
choć być może nie dość głośno mówi się o tym, że skażenie powietrza i żywności w Chinach jest alarmujące –
do tego stopnia, że naukowcy z Uniwersytetu w Tianjinie opracowali domowy test
pozwalający przeciętnemu konsumentowi wykryć ponad 60 rodzajów trucizn występujących
w powszechnie dostępnych produktach żywnościowych.

ciekawe dlaczego żaden z propagatorów “uzdrawiającej jagody goji” nie zastanowił się,
na ile “organiczne i ekologiczne” mogą być rośliny uprawiane w najbiedniejszym przemysłowym regionie północnych Chin,
tuż nad najbardziej zanieczyszczoną Żółtą Rzeką, której 33% wód według badań z 2007 roku klasyfikuje się poniżej “poziomu 5”
jako niezdatna do picia oraz nienadająca się dla rolnictwa i rybołówstwa.

nie jestem specjalistką, nie znam się za cholerę, ale tak na zdrowy chłopski rozum… – no sami pomyślcie?!

w anglojęzycznym internecie jak byk stoi  informacja, że do przemysłowej hodowli “jagód goji” w Chinach
wykorzystuje się nie Lycium chinense, ale odporniejsze na klimat i większe krzewy Lycium barbarum,
których owoce są tak delikatne, że muszą być strząsane z krzewów, aby ich nie uszkodzic podczas zbiorów.
niestety same owoce kolcowoju pospolitego są podatne na atak owadów i szkodników,
dlatego na plantacjach cudownej “goji berry” używa się ton insektobojczych pestycydów
(w tym fenwaleratu, cypermetryny i acetamipryd) oraz środków grzybobójczych (np. triadimenol i izoprotiolan).
oczywiście chińskie standardy przemysłowe i zdrowotne dopuszczają używanie tych substancji
i zezwalają na wysoki poziom “pozostałości” tych trucizn w owocach przeznaczonych do spożycia,
ale już amerykański departament rolnictwa USDA nie dopuszcza jagód goji z niektórych plantacji do obrotu na terytorium USA.

niestety polscy dystrybutorzy jagód goji nie podają na opakowaniach informacji o tym,
z jakiej dokładnie rośliny pochodzą suszone owoce. nie załączają żadnych certyfikatów o “organicznych plantacjach”.
nie informują także, jakie dokładnie substancje chemiczne zawarte są w cudownych jagodach;
nie podają również żadnych ostrzeżeń odnośnie zalecanej ilości spożywanych owoców,
ograniczeniach wiekowych i zdrowotnych oraz ewentualnych objawach ubocznych.

okazuje się, że nie jestem jedyną ofiarą toksycznej mocy jagód goji –
czytelników zainteresowanych pełnym spektrum możliwych objawów ubocznych odsyłam TUTAJ.
ja rozumiem, że mogę być nadwrażliwa na niektóre substancje czynne Lycium barbarum,
(zwłaszcza przy moim skopanym i wyczulonym układzie nerwowym)
ale może jednak nam – konsumentom – należałaby się bardziej rzetelna informacja,
z czym tak naprawdę mamy do czynienia w ramach tej ogólnej histerii na cudotwórstwo jagód goji?!

zwłaszcza, że nie zdobywamy ich pokątnie w czarodziejskim sklepie nielegalnego imigranta z Chin,
który, szepcząc zaklęcia, odsypuje nam tajemnicze ziarenka z wiekowej szkatuły –
tylko kupujemy ten gówniany szuwaks za ciężkie pieniądze w supermarketach i sklepach „organic eko food, cud & miód”
w opakowaniach firmowanych przez oficjalnych i czołowych producentów „zdrowej żywności”,
którzy na rynku pozycjonują się jako odpowiedzialni, świadomi i godni zaufania.

 

ale wiecie co?
rzygam na wasza zdrową żywność i sram na egzotyczne diamenty życia.

zazie_vomiting

wracam do jedzenia kaszy jaglanej i buraków.
przynajmniej są tańsze.

 
 

 

 

 

Dołącz do Zazie na Facebooku!

 

więcej na:

https://zazie.com.pl/odchudzanie/

odchudzanie_banner

 

 

Przepraszam. Wybacz mi. Kocham Cię. Dziękuję.
31

148 myśli na temat “jagody goji – drogie, śliczne i toksyczne.

  1. Witam, trafiłam na artykuł dzisiaj, szukając informacji na temat, czy jagody goji uczulają i mogą wywołac zatrucie pokarmowe.Dziś rano zjadłam płatki jaglane z otrębami owsianymi na wodzie i z niewielkim dodatkiem jagód goji, po ok.2h zaczełam źle się czuc, skręcało mnie w żołądku, trochę słabo mi było i odruch wymiotny, po chwili „zwróciłam” śniadanie. Po chwili powtórka z rozrywki i po jakimś czasie do tego zaczął towarzyszyc mi ból głowy. Po krótkim na myślę wpadłam na to,że identyczną sytuacje miałam prawie 3 m-ce temu. Rano zjadłam też płatki jaglane i też z jagodami goji, później towarzyszyłam koleżance u fryzjera i przed końcem musiałam uciec. Też zaczęło się to po ok.2h od zjedzenia tego „cudownego dodatku”. Zaczęło robic mi się nie dobrze, nudności, atak nagłego gorąca. Wyszłam na zewnątrz,aby zaczerpnąc świeżego powietrza, ale to nie pomogło,w żołądku zaczęło mnie skręcac,odbijało mi się i gęsta ślina, wtedy już wiedziałam,że bd wymiotowac. Zawinęłam się szybko do domu, na szczęście miałam blisko. Ledwo dojechałam, wbiegłam do domu i wparowałam wprost do łazienki,w samą porę i wiadomo co się działo… Wtedy myślałam,że to grypa żołądkowa,bo akurat to świństwo panowało. Zatrucie od razu wykluczyłam,bo tylko to jadłam na śniadanie, a przecież nie zaszkodziła mi „owsianka”. Od tamtej pory ich nie jadłam, „owsianki” też przez dłuższy czas,bo miałam uraz . Dzisiaj postanowiłam je dodac, chociaż coś mi mówiło,że mogę pożałowac… Stwierdziłam,że trzeba się przełamywac i zjadłam chociaż tak nie chętnie,trochę męczyłam to moje śniadanie. Teraz, dzisiaj i jeszcze po tym artykule jestem pewna,że to po tych „wspaniałych jagodach” miałam te rewolucje żołądkowe. Już nigdy nie tkne tego „dobroczynnego składnika”. Od razu po przeczytaniu artykułu sprawdziłam moje opakowanie jagód goji i co się okazło?,że nie ma na nim informacji z jakiej rośliny pochodzą, ale za to jest napisane,że „są owocami długowiczności,posiadają cały zestaw antyoksydantów,witamin i składników mineralnych”. Reszta opakowania wylądowała właśnie w koszu na śmieci. Artykuł choc nie typowy i odrobinę budzący kontrowersję, mnie bardzo się podobał i cieszę się,że na niego trafiłam, nawet w niektórych momentach mnie rozbawił, oczywiście pozytywnie :) Pozdrawiam autorkę :)

  2. http://www.tuneledrenazowe.pl/konstrukcja-elektrycznych-wozkow-widlowych
    Buying a used or new auto can be quite a tough approach unless you know what you really are performing. By educating yourself about automobile shopping before you decide to go to the dealer, you could make stuff less difficult for your self. The following tips will help the next store shopping trip be a little more pleasant.

    Usually provide a auto mechanic alongside when buying a brand new vehicle. Car merchants are popular for offering lemons and you do not wish to be their next sufferer. Provided you can not get a auto mechanic to check out vehicles along, a minimum of make certain you have him look at your last choice before you buy it.

    Know your limitations. Before you start shopping for your upcoming car or van, determine what you can afford to shell out, and stay with it. Don’t overlook to feature desire for your calculations. You will definitely shell out about 20 % as an advance payment at the same time, so be prepared.

    Prior to going to a car dealership, know what sort of motor vehicle you want. Analysis most of you alternatives before store shopping in order to decide what works for your financial budget and family members requires. Shop around to find out simply how much you need to pay for the prospective car.

    Prior to signing any deal spend some time to read every single collection, like the small print. If there is anything detailed that you simply do not fully grasp, usually do not signal up until you get an respond to that you just fully grasp. Unsavory salesmen can make use of an agreement to put many service fees which were not talked about.

    When you maintain the preceding suggestions in your mind the very next time that you just go shopping for a car, you will end up very likely to obtain a good offer. Buying a auto does not have to become a head ache. Simply use the guidelines using this write-up and you could get the auto you desire with a good cost.

  3. Szkoda, że tego wcześniej nie przeczytałam. Pierwszy raz dodałam kilka ziarenek do musli – ok. , po drugim były bóle silne brzucha, teraz dodałam do jogurtu i po godzinie mam bóle brzucha i mdłości. Co za świństwo. Dzięki za ten opis.

  4. Jadłam codziennie nie więcej niż 15 jagód. Bóle brzucha zaczęły się po ok. miesiącu jedzenia. „coś” mi kazało jagody odstawić – odstawiłam na kilka tygodni. Dziś postanowiłam ponowić próbę (no, żal, że takie NA WSZYSTKO miały by się zmarnować!) Zjadłam skrupulatnie odliczone 15 szt. i po kilku – kilkunastu minutach już mnie rżnęło w brzuchu! Uratował mnie gorący termofor i takaż herbata. Zaczęłam kopać w internecie pod hasłem „goji – skutki uboczne” i oto trafiłam tutaj. Teraz wiem na 100% co w trawie piszczy.

  5. Kupiłem, sypnąłem łyżkę do porannej owsianki, a koło południa jagódki zaprosiły mnie do wygódki, gdzie goszczę z przerwami na kleiki ryżowe i podobne specjały. Przed chwilą wpisałem w wyszukiwarce „jagody goji sraczka” i tu trafiłem. Jeśli przeżyję, to wszystkich propagatorów i sprzedawców tej trutki postawię przed Trybunałem Stanu.

  6. Wiesz co?ja uprawiam tę rosline już 4rok ,pięknie rosnie i pięknie owocuje !!!
    mam 2 gatunki =A TO PRZEZ NIEUCZCIWOŚĆ HANDLAŻY !!!- JEDN WŁACIWY =CHIŃSKI 2- RODZIMY pospolity w naszych lasach! ALE :
    OWOCE OBYDDWU GATUNKÓW SA JADALNE !!!!

    1. Witaj, tez mam go w ogrodzie, też owocuje. Jem 15 jagód dziennie nic sie nie dzieje. Chciałabym jednak wiedzieć , który mam gatunek . Da się jakoś odróżnić?Skoro masz dwa krzaki, to jesteś w stanie to zrobić. Prosze, napisz mi. lucjagor@poczta.fm
      Serdecznie pozdrawiam- Lucja

  7. Kazdy reaguje indywidualnie, nie ma sensu kogos obrazac tylko dlatego, ze ktos cierpi po zjedzeniu tego czy tamtego co niby ma byc zdrowe i wspaniale…. Artykuł pomocny, mało kto zwraca na takie „drobnostki” uwage, ciekawe, ze zauwazylam u siebie od kilku dni bol zoladka, polaczony z nudnosciami…od ok 3 tyg jem jagody goi, wczesniej takich bolow zoladka nie mialam, nie mowie ze to od jagod, ale musze to przyuwazyc…

  8. Witam, wczoraj wracając z pracy kupiłam jako przekąskę owoce goji, po ok 30 min po zjedzeniu miałam okropny bol brzucha, ledwo udalo mi się dojść do mieszkania, zwijalam sie z bólu, pocilam, myslalam ze serce wyskoczy mi z klatki piersiowej, chciałam dzwonić po karetke bo nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Jeszcze czuje je na żołądku. NIGDY WIĘCEJ GOJI!!!

  9. Czyli Ty spozywałas KOLCOWÓJ POSPOLITY (in. szkarłatny) – Lycium barbarum (z chiń.:寧夏枸杞 pinyin: níngxià gǒuqǐ) a nie KOLCOWÓJ CHIŃSKI – Lycium chinense (z chiń.: 枸杞 pinyin: gǒuqǐ) – i dlatego się zatrułaś? ;)

  10. Po co tyle chamstwa ,wstyd ,nie chcesz nie jesz i tyle ,a taki ordynarny text odstrasza od autora, a nie od goji.

  11. Po co tyle chamstwa ,wstyd ,nie chcesz nie jesz i tyle ,a taki ordynarny text odstrasza od autora, a nie od goji.

  12. prawda jest taka ze wszytskie zarcie jakie obecnie nam serwuja jest „szkodliwe”… ktos dobrze napisal ze jak sie je garsciami to sie sra wiadrami…

  13. Też ostatnio jadłam że dwie garści dziennie tych cudownych owoców. Dostałam biegunkę. Dzięki za Pani wpis. Już wiem z czego. Myślałam, że się zatrułam zupą lub czymś innym. Dzisiaj zauważyłam że to po tym cudzie natury!!!!

  14. Niewiele osób wie, że nasiona Goji zawierają dwutlenek siarki. Oznacza to, że nie można ich zjeść więcej niż 5-10 ziarenek w ciągu DNIA (0,7 mg na kilogram masy ciała). Przedawkowanie tych owoców suszonych lub innych bakali, które w ten sposób są konserwowane może wywoływać nudności, wymioty i bóle głowy. Ja swoje nasiona Goji kupiłam w Rossmanie i na opakowaniu jest zaznaczone, i to na czerwono, że zawiera siarkę, zatem czytając etykietki i prawidłowo je interpretując unikniecie nieprzyjemnych skutków, ale to dotyczy przecież wszystkich produktów żywnościowych.

  15. Niesamowicie to opisalas;)Z mama sie usmialysmy z tego w jaki sposob opisalas swoja przygoda z diamentami goji,oczywiscie bardzo wspolczujemy tego jaka traume przeszlas;( Wszystkim bede linkowac twoj post;) pozdrawiam

  16. Świetny artykuł! Niestety też przez to przechodziłam, kilka dni wymiotów, gorączki, bólów i zawrotów głowy, omdleń i najgorszego w moim życiu bólu żołądka. Podobnie jak Ty na początku sądziłam że to grypa żołądkowa, jednak później zorientowałam się że to wina „cudownych” jagód.
    Najgorsze jest to że bardzo trudno znaleźć jakiekolwiek obiektywne. Wszędzie jagody Goi przedstawiane są jako cudowne itp.
    W swoim artykule świetnie podsumowałaś ich prawdziwe działanie. Mam nadzieję że dziewczyny zanim sięgną po nie poszperają intensywniej w necie i natrafią na prawdę – a nie ten stek słodkich kłamstewek którymi nas karmią. Pozdrawiam.

  17. Hejka, ja wyladowalam w szpitalu po zjedzeniu tych jagod. Najpierw bolal mnie brzuch i mdlilo, ale nie zorientowalam sie Co jest tego przyczyna. Przez kolejne dni bylo wszystko ok, dopoki znow nie dodalam do koktailu Goji. Tym razem nie skonczylo sie Na mdlosciach… Wymiotowanie przeplatane biegunka. I tak cale popoludnie. Kiedy wieczorem doszly do tego inne objawy jak zaburzenia widzenia- widzialam zamazany obraz, podwojnie, nie moglam nic przeczytac bo literki zlewaly Mi sie w blizej nieokreslone ksztalty i widzialam zygzaki w prawej stronie oka- pojechalam do szpitala. Po zbadaniu lekarza stwierdzil ze symptomy Sa podobne do ostrego ataku migreny, tylko mu ta biegunka nie pasowala… Moj stan sie w miedzyczasie polepszyl i skonczylo Sie Na mocnym bolu glowy. Żoładek i jelita Byly zreszta juz dawno calkowicie wyczyszczone… Oprocz halucynacji – mialam wszystkie symptomy zatrucia atrofina. jagody jadlam po raz pierwszy i to byla jedyna zmiana w moim jadlospisie, dlatego latwo bylo znalezc przyczyne dolegliwosci. Odradzam spozywanie tego produktu.

  18. Hejka, ja wyladowalam w szpitalu po zjedzeniu tych jagod. Najpierw bolal mnie brzuch i mdlilo, ale nie zorientowalam sie Co jest tego przyczyna. Przez kolejne dni bylo wszystko ok, dopoki znow nie dodalam do koktailu Goji. Tym razem nie skonczylo sie Na mdlosciach… Wymiotowanie przeplatane biegunka. I tak cale popoludnie. Kiedy wieczorem doszly do tego inne objawy jak zaburzenia widzenia- widzialam zamazany obraz, podwojnie, nie moglam nic przeczytac bo literki zlewaly Mi sie w blizej nieokreslone ksztalty i widzialam zygzaki w prawej stronie oka- pojechalam do szpitala. Po zbadaniu lekarza stwierdzil ze symptomy Sa podobne do ostrego ataku migreny, tylko mu ta biegunka nie pasowala… Moj stan sie w miedzyczasie polepszyl i skonczylo Sie Na mocnym bolu glowy. Żoładek i jelita Byly zreszta juz dawno calkowicie wyczyszczone… Oprocz halucynacji – mialam wszystkie symptomy zatrucia atrofina. jagody jadlam po raz pierwszy i to byla jedyna zmiana w moim jadlospisie, dlatego latwo bylo znalezc przyczyne dolegliwosci. Odradzam spozywanie tego produktu.

  19. Ja dopiero teraz doszłam do tego że to jagody mi szkodzą.też miałam po nich silne skurcze i bóle brzucha-żołądka aż do omdleń.
    Nie mogłam dojść co mi szkodzi bo jagody jadłam sporadycznie jak mi się przypomniało.
    Teraz już wiem że to po nich,wydaje mi się ze to po dłuższym stosowaniu,jadłam od 2 miesięcy,dopiero od 2 tyg miałam takie bóle.a jadłam łyżkę jagód i to nor codZiennie

  20. Doczytałam do pierwszego „wpierdalajmy”. Dalej nie dam rady. Wulgarny język autorki artykułu oraz zbyt dosadne opisy wymiotów zniechęcają do dalszego czytania.

  21. Najlepiej kupić kilka sadzonek kolcowoju i uprawiać na własny użytek. Jagody są zdrowe, ale jak wszystkie psiankowate mają wadę…ich owoce, jeśli nie są w pełni dojrzałe, samega toksyczne. Np nasz dobry kumpel POMIDOR. Zjedzcie kilja zielonych, a się przekonacie
    Jednak po obróbce termicznej tracą swe toksyczne właściwości.
    Roślina jest mało wymagająca, więc z uprawą nie będzie problemu. A i sranie Was ominie, bo będziecie mieć pewność, że zrywacie tylko mocno dojrzałe jagody

  22. Podziwiam dociekliwość ale tak właśnie trzeba podchodzić do obecnych „cudów natury” oferowanych nam przez handel („przemysł handlowy”???). Bo wszystko jest już przemysłem obliczonym za zysk czyli ten, również cudowny, porządek współczesnego świata.

  23. Coś faktycznie jest na rzeczy. Każdy gada o tej goi więc i ja kupiłam córkom. Dostawały codziennie po ok 20 ziaren, u młodszej – 8 lat nic, a u starszej -10 lat, w ciągu dwoch tygodni pojawiały się zmiany skórne na dłonich by ostatecznie eksplodować masakryczną pokrzywką na zewnętrznej stronie obu dłoni i wewnątrz przedramienia jednej ręki. Masakra. Zmienione miejsca swędzą i pieką na zmianę. Konieczna wizyta u lekarza bo domowe sposoby na walkę z pokrzywką nie pomogły.

  24. Jestes zajebista.wlasnie dzis kupilam sobie wielka garsc tego cudu.i juz wiem,ze ni chuja do buzi nie wezme.

  25. hmm, mnie język jakim został napisany powyższy tekst zniesmaczył dogłębnie…możliwe,że zamysłem autorki to właśnie miało „czytaczy” odstręczyć od kupna jagód.Osobiście zakupiłam je , pakowane w markecie, jem od dłuższego czasu i nic mną nie wstrząsa .Zjadam z własnoręcznie sporządzoną granolą , ale bez jogurtu . Nie sprzedaję , ani nie jestem podstawiona przez handlarzy tym towarem, jednak napiszę,że to co zostało wyżej umieszczone , nie przekonało mnie do rezygnacji z tych owoców, bo tekst jak dla mnie j zbyt „nachalny” , odrażający i mało konkretny.

  26. Aha i jeszcze coś…. owoców się nie łączy z mlekiem. Myślę, że to o to chodziło. O połączenie z owsianką. Ja jem między posiłkami jako przekąskę. Góra 20 dziennie i mogę potwierdzić, że świetnie robią na wzrok. Po za tym nie zauważyłam żadnych cudownych efektów także niewiele tracicie.

  27. No to ci współczuję. Ja sobie podjadam owoce Goji codziennie od kilku tygodni i nie mam żadnego zatrucia. Bardzo mi smakują.

  28. A wpadłaś na to, że przy grypie jelitowej nie powinno się pić mleka? Chyba każdy to wie, więc może owsianka nie powinna być poza kręgiem podejrzanych? zresztą w połączeniu z suszonymi owocami…pliz…głodówka Ci nie zaszkodziłaby, suchary i woda mineralna, ewentualnie jakaś herbatka ziołowa. przez 3-4 dni da się wytrzymać. serio.

  29. Ja miałam taka przygode dwa razy, ale tylko wtedy gdy jadłam jagody goi raze z orzechami lub płatkami owsianymi. Jeżeli same – kilka sztuk to nie. Drugi raz to było dzis. Najpierw zaswedziały mnie gsłki oczne i zapiekły, potem zabolał brzuch, wymioty i biegunka. Dobrze, że mam blisko z pracy do domu, bo samachód nadawałby się do dezynfekcji

  30. Wspaniały artykuł ,dociekliwy dokładnie opisany , brakuje takich mądrych artykułow . Szkoda że jest ich tak mało

  31. Bardzo łatwo przychodzi nam małpowanie z innych stron świata.
    Moja władza domowa ma 2 kg tego towaru . I dzielnie przynajmniej raz w nocy
    biegnie z zapartym tchem do ula. Póżniej nie może zasnąć. …Ja niestety też…

  32. Zajebisty tekst i dzięki za ostrzeżenie. Kupiłam dziś z ciekawości w niby dobrym sklepie, ale zanim wezmę do ust to się solidnie zastanowię.
    Przeżyłam kiedyś coś takiego i to jeszcze w czasie sesji. Jadłam wówczas soczewicę (nadal sama nazwa mną wstrząsa), zjadłam jej mnóstwo i nic mi nie było, czułam się świetnie. Raz odwiedziłam ciocię, u której czasem nocowałam podczas studiów (głównie podczas sesji…w akademiku było ciężko z nauką). Ta chciała mi zrobić niespodziankę i przygotowała mi obiadek z soczewicą. Nie wiem gdzie ją kupiła. Przyrządziła tez średnio ale przez grzeczność zjadłam.
    Po godzinie byłam u kumpla na naukach. Wystąpiły na mnie zimne poty, a żołądek wił się w konwulsjach. Nie chciałam w tym stanie korzystać z toalety kolegi, więc pędem udałam się do domu. To był najdłuższy kilometr mojego życia. Przez 4 dni byłam wyłączona. Podejrzewam że winne było pochodzenie ziaren nie sama bogu ducha winna soczewica, ale do tej pory odwracam wzrok gdy przechodzę koło niej w sklepie.

  33. Jak się żre garściami, to się rzyga wiadrami, potem pisze się bzdury. w tym przypadku, jak i we wszystkim wskazany jest umiar. Zdrowia

  34. Lala,

    piękny język – pokładałem się ze śmiechu. Na długo Twoje słowa utkną w mej pamięci i spowodują zawsze uśmiech na twarzy. Tobie gratuluję, że kwieciście opisałaś swoją przygodę i mam nadzieję, że już tylko się z niej śmiejesz – bo tylko śmiech da Ci tyle zdrowia, ile potrzebujesz. I cytując Ciebie: Ludzie wymyślą jeszcze pierdyliardy „cudownych darów natury”, ale nie po to, żeby dać Ci zdrowie, tylko po to, żeby Ci wyciągać pierdyliardy baksów z kieszeni..

    Zaś „oleum” w głowie – bezcenne i niestety coraz rzadziej występujące

    Pozdrawiam

  35. Trafilam na Twojego bloga po tym, jak po zjedzeniu mojej superzdrowej owsianki z najcudowniejszymi owocami na swiecie rzygalam jak kot i zaczelam googlowac mozliwosc zatrucia jagodami goji. Szkoda, ze nie doczytalam wczesniej, 20 zl za opakowanie psu w d…

  36. Świetnie napisane! Widać pasję i lekkość pióra. A do tego bardzo interesujące! Dziś probowalam tych jagód i jestem bardzo ciekawa co się stanie. :-)

  37. A jaaa …..to…..no właśnie, kuszam codziennie dużą garść tej „trucizny” , kupionej we Wrocku u zielarzy przy rynku, suszonej na słońcu – tak pisze na opakowaniu i …..nic mi dupalskiej jak do tej pory nie rozrywało, ptaka z klatki nie wypuszczałem….no to nie wiem o co kaman. Za to jak próbuję napaść swojego osobistego tasiemczaka krowskim słodkim mlekiem to….mam to co Zaźka abo i więcej…..znacznie więcej. Mam też Leśniowskiego-Krona i zaawansowany Colitis Ulceroza…..i coooo ? Eeee tam mnie tam goja nie straszna.

  38. A próbował ktoś może jagody goji? Moja siostra odkryła je w USA. Ponoć tam robi furorę jeżeli chodzi o odchudzanie, stosują je gwiazdy amerykańskie: Britney Spears, Victoria Beckham, Madonna, Kate Moss . Czytałam na popularnych amerykańskich stronach, że to mocny środek antyoksydacyjny, który zawiera dużą ilość naturalnego błonnika i polifenoli, dzięki czemu zapewnia maksymalne spalanie tłuszczu. Jak chcecie się dowiedzieć więcej o jagodach goji polecam zrobić to poprzez stronę producenta z USA: http://track.gojiberry500.pl/product/GojiBerry500/?pid=155&uid=5694

    1. Oczywiście nic tak dobrze nie odchudza jak jak intensywne wymioty i biegunka nie przerywająca snu :-)

  39. Spożywam to cudo od kilku lat i twierdzę, że nigdy mi nie zaszkodziły!!!
    Moja codzienna norma to 30 sztuk.

  40. Ja od długiego czasu zmagam się z różnymi dolegliwościami , szukam odpowiednich suplementów , które naprawdę by mi pomogły itp. Pierwszym z nich który ktoś mi zaproponował to były soki prod. Mona Vie , pewnie wiele z was o tym słyszało i się przekonało że to gówno warte soki ,za które trzeba też dobrze zapłacić ,połknąłem ślinę porażki i zacząłem szukać czegoś z napisem BIO lub EKO , trafiłem na sklep zielarski24.pl tam oczywiście w zakładce soki jest wiele różnych firm typu NatWita , EkoMedica itp. pytanie czy ktoś z was już to zażywał ? chodzi mi o soki z Jagód Acai , są też jagody Goi oraz inne cuda natury , diamenty i magiczne soki po których będziemy zdrowsi . Wiadomo to nie są lekarstwa i czasami trzeba wielu miesięcy picia danej rzeczy aby być może zobaczyć poprawę , dlatego pytam was blogowicze czy ktoś z was pije coś takiego od dłuższego czasu /??

  41. Myślę że to nie o jagody chodziło tylko o konserwanty. Jadłam kupione suszone z Bakalandu i czułam się dobrze. Ostatnio piję sok (zakupiony w aptece) i też jest ok.

  42. Ja co prawda nie wymiotowałem, ale po kilka razy dziennie zaliczałem sedes. Rwało ze mnie jak z dziurawej rynny podczas ulewy. Długo nie mogłem odkryć przyczyny, aż wreszcie przypomniałem sobie o zjadanych „garstkach” cudownej ponoć jagody goji. Fakt, na przeczyszczenie jest to niezawodny środek…

  43. a ja od dwóch lat jem codziennie 10-15 sztuk,mocze na noc w zimnej wodzie i łykam razem z tą wodą.Żyje i mam sie dobrze,jeszcze

  44. Witam
    U mnie grypa zoladkowa to pikus do tego co ja mialam.
    Koszmar zimne poty,wymioty,biegunka ,pieczenie w zoladku
    Na poczatku myslalam ze to refluks dopiero potem przyszlo mi na mysl ta goij

  45. Ale kretyński artykuł! Dziewczynko zatruć można się nawet czereśniami albo śliwkami. Tylko trzeba umieć je spożywać, podobnie jak jagody goji, czego ty chyba jednak nie potrafisz. Skoro twierdzisz, że zwymiotowałaś jagodami w całości to znaczy, że zjadłaś już zęby na nich? czy może zapomniałaś pogryźć? Poza tym jadłaś to z mlekiem – współczuję, bo prędzej mlekiem można się zatruć.
    Artykuł bardzo tendencyjny, widać, że pisany celem zaszkodzenia komuś. Cytaty powyrywane z kontekstu, dziennikarstwo rodem z TVN czy tym podobnych niemieckich mediów. Widzę, że sprytnie wskazujesz kto jest zły, szkoda, że nie podałaś nazwy firmy, czyżbyś bała się pozwu?
    Także jak dla mnie jesteś mało wiarygodna bo niestety widać, że kłamiesz jak z nut. Poza tym fakt, że pracowałaś w radiu Zet świadczy o tym, że zostałaś przeszkolona do manipulacji. Wiedz, że takie redaktorzyny z mainstreamowych mediów jak ty będą siedzieć za manipulacje i wprowadzanie w błąd opinii publicznej. A może jakaś korporacja farmaceutyczna zapłaciła ci za pisanie bzdur? A może jesteś po prostu kolejną idiotką albo ją udajesz jak ci w mediach?
    No i już widzę miny tych ludzi co leczą się jagodami od lat po przeczytaniu tego artykułu musieli pomyśleć jak ja: „jesteś szalona” :)

  46. Zjadłam kilkanaście jagód wierząc w te bajki o panaceum na wszystkie dolegliwości. O głupia ja! Jakąś godzinę po spożyciu kolcowoju pospolitego (uczciwy producent podał gatunek krzewu na opakowaniu, dziękuję!!!!) zaczęła mnie okropnie boleć głowa, a mój chłopak poczytał na wikipedii o tej „cudownej roślinie”, że jest trująca. Następnego dnia jechałam na złamanie karku do szpitala, rzygając całą drogę i mdlejąc na przemian. Trzymało mnie to 3 dni… Z tym diabelskim nasieniem trzeba bardzo uważać, bo nóż trafi się ktoś z wrażliwszym żołądkiem i katastrofa gwarantowana. Zdarzenie to nauczyło mnie zawsze zrobić mały research o produkcie przed kupnem, bo w naszym kraju dopuszczają do sprzedaży i spożycia różne g..na.

  47. A ja tam twierdze, że prawdziwe owoce (suszone czy nie) są bardzo zdrowe. Przed zakupem sprawdziłem witryny zagraniczne z testami, opiniami i pełnym składem goji. Najpewniej jest sprawdzić na własnym organizmie. Spożywam je od miesiąca i jakoś nigdy nie miałem takich dolegliwości, o których wspominacie. Wręcz przeciwnie, nie jestem rano ospały – chce się żyć, mam więcej energii!

    Może sprawdzajcie daty ważności mleka czy coś?:) Bo do owoców goji nie ma się co czepiać.

  48. jem owoc goji 0d dwóch miesięcy codziennie garść ,i nygdy mi nic się nie działo ,jest zdrowa i dodaje siły i energi i czuje się mocniejsza i silniejsza i takie celowe sianie propagandy jest głupie ,duzo cytrusów jest sprowadzanei konserwowane róznymi srodkami żeby mogly dojechać nie zepsute i ludzie kupuja i jakoś nikt sie nie otruł ,goja jest zdrowa i wzmacnia organizm

  49. jem owoc goji 0d dwóch miesięcy codziennie garść ,i nygdy mi nic się nie działo ,jest zdrowa i dodaje siły i energi i czuje się mocniejsza i silniejsza i takie celowe sianie propagandy jest głupie ,duzo cytrusów jest sprowadzanei konserwowane róznymi srodkami żeby mogly dojechać nie zepsute i ludzie kupuja i jakoś nikt sie nie otruł ,goja jest zdrowa i wzmacnia organizm

  50. Nie ma cudownych jagód ani leków kiedyś trzeba się zestarzeć i umrzeć i trzeba to przyjąć a jagody to kolejny chwyt aby ludzi dojć z kasy.

  51. Wydaje mi się że te bóle brzucha i wymioty to od dwutlenku siarki, którym często suszone owoce są napakowane. Trzeba je myć a dokładniej moczyć przez 2 godziny a co pół zmieniać wodę. Kłopotliwy sposób a więc najlepiej zasadzić samemu. Np w dużej doniczce w domu lub w ogródku. Można je hodować w Polsce. A ja też zwijałam się z bólu często zajadając morele zanim wyczytałam że są siarkowane. Więc nie oskarżajmy biednych jagód:) A i każdy organizm reaguje inaczej. I to co mi szkodzi nie zaszkodzi tobie i odwrotnie.

  52. O shit wlasnie zjadlam kupione w hipermarkecie jakies 20-30 sztuk… Szkoda, ze tak pozno tu trafilam. Czekam na powalajacy wieczor :-(

  53. Po cholere sie szprycować jakimiś specyfikami cholera wie skąd.Mamy w naszej strefie klimatycznej od metra owoców i warzyw,które dostarczaja odpowiednich witamin i minerałów.A żeby byc szczupłym i zdrowym nie trzeba żreć na potege ,tylko uprawiać sporty i nie wierzyc w cud diety.

  54. tak już jest,że na jednego źle działają pomarańcze,na drugiego banany,na kolejnego winogrona,bo się skórka w żołądku przylepiła,a na innego jagody goji ;)Nie wiem,czy są one zdrowe czy nie (patrząc na rozbieżne informacje na ich temat),ale chyba mi służą,skoro jem je systematycznie od roku razem z innymi wynalazkami,jak szałwia hiszpańska czy ostropest i po ostatnich badaniach krwi znacznie wzrósł mi „prawidłowy cholesterol”,co nie mogę inaczej wytłumaczyć (biorąc pod uwagę inne czynniki sprzyjające zdrowej żywności)niż właśnie tymi wynalazkami…oczywiście jagody goji nie je się garściami ;)

    1. To trzeba było kupić.Ja kupiłam u Piotra i Pawła siarkowane nie płuczę i zjada dość dużo.Polepszyło mi się trawienie a mój mąż ma nadwrażliwe jelito i też mu nie szkodzą dlatego sądzę że coś zjadłaś lub wypiłaś innego bo jeśli nadwrażliwcom nic nie jest to może należy szukać przyczyny gdzie indziej i nie strasz ludzi bo to niewłaściwe podejście do tematu tym bardziej że zjadłaś je w całości.Nie chce mi się tłumaczyć jak należy jeść ale wiadomo że im wolniej tym lepiej i dlatego odchudzają bo kiedy długo je żujemy to wytwarzamy więcej śliny i robią się miękkie bez moczenia lub można opłukać jeśli ktoś zawsze myje owoce .Ja zjadam na spokojnie 50 szt bo na więcej nie koniecznie chcę wydawać pieniądze i to mój jedyny powód do ograniczenia spożywania tego owocu który jest zdrowy.Pozdrawiam Katarzyna

  55. Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną.
    Tylko dawka jest śmiertelna/szkodząca.
    Z tego co pamietam nie wolno jeść tych jagód zbyt dużo w ciągu jednego dnia.
    Wina może leżeć po stronie osoby która nie przestrzega odpowiednich ilości spożycia.

  56. Przeszłam podobne doświadczenia co autorka artykułu z tym „cudownym” owocem. Nie wiem co lepsze goja czy rotawirus. Nic dziwnego, że Angelina Joli cieszy się sylwetką 43 kg anorektyczki, skoro ten cudowny specyfik ma tak konwulsyjne działanie.

    1. a propos na wymioty i biegunkę nie ma wpływu forma w jakiej zostaną spożyte – u mnie dolegliwości wystąpiły zarówno po zjedzeniu całych owoców jak i rozdrobnionych przez blender.

  57. Nie no artykuł, sposób pisania, ta powalająca otwartość, styl i forma :D 10/10, uśmiałem się ostro, sporo też dowiedziałem, ale… ludzie nie popadajcie w paranoje!

    Owszem może i te kolcowoje „czajnis” są takie be i fe, zawierają chemię (w pl też spryskują wszystko przeciw grzybom, stonkom, robalom, i całej reszcie), ale nie można wiarygodnie przedstawiać skutków ich spożywania poprzez Twoje, szanowna autorko, żyganie! :D

    Drodzy czytelnicy, należy wziąść pod uwagę kilka kwestii, o których po różych internetach, forach (gazeta), pisali specjaliści. Jagody Goji mają jakieś tam swoje właściwości i jeśli czysto hipotetycznie i przykładowo pomagają w leczeniu reumatyzmu to osoba, której nic w tej kwestiii nie dolegi, nie choruje na RZS, nie może opwierd…. się tego do bólu ot tak! No ludzie :/

    To tak jakbyśmy mieli wtryniać suplementy poprawiające sprawność seksualną – bo nas boli gardło! :D

    Inna sprawa, jak juz ktoś wyżej wspomniał, przyczyn żygania może być całe mnóstwo – to już małym dzieciom mówi się GRYŹ a nie łykaj… coś się przyklei do jelit itd. i żyganko gotowe.

    Nie bronię jagód goji, po prostu czasem warto spojrzeć z różnych perspektyw.

  58. Pierwszy raz widzę taką stronkę i myślę ile trudu zadała sobie autorka, żeby nam otworzyć oczy… właśnie dziś kupiłam jagódki w markecie… na szczęście mało i nie zrobię sobie dziś herbatki,bo jutro mam za ważny dzień, żeby zostać królikiem doświadczalnym… artykuł mi się podoba….

  59. A może byłabyś Zenobio Józefowicz uprzejma powiedzieć,jak TY żresz te jagody zgodnie z dawkowaniem? W nadmiarze posługujesz się jadem Zeno-Józiu,a takie żmije głaszcze się kijem-wiesz?Widzę,że masz problem- goje móżdżek uszkodziły,albo handlujesz tym gównem-tak?

  60. Rozumiem Cię doskonale. Wczoraj przeżyłem te same atrakcje. Kupiłem te cudowne jagody
    firmy Sante. Zjadłem no może 30-40 szt.
    Wieczór był nie mój, zołądek wywałao się że nie wytrzyma.
    Taj jakby był napompowany, do tego dreszcze.
    Więcej świństwa nie tkne.

  61. Mówiła mądra Pani w TV , że wystarczy 10 – 15 jagódek dodać np.do jogurtu.
    A po grypie żołądkowej (i wymiotach) należało najpierw zastosować jakąś lekką dietkę …

  62. To prawda że powodują ból jelit i biegunkę. Ja jadlam owoce goi przez kilka dni bardzo malą ilość a i tak z każdym dniem dolegliwosci nasilaly się. Zrezygnowałam wic z tego specyfiku. Wiem ze to od tych owoców bo próbowałam dwa razy.

  63. No właśnie. Kasza jaglana i buraki – i w ogóle rodzime produkty – bardziej Ci wyjdą na zdrowie :) Nie ma cudownych środków na wszystko, jest tylko cudowna ściema marketingowa. Im bardziej coś jest sławne i zachwalane, tym bardziej tego nie tykaj. Bo nawet jeśli oryginał to zwykłe placebo i nie zaszkodzi, to masa nieuchronnych podróbek tego cudownego produktu może. Jak widać na załączonym wpisie.

  64. Wybaczcie tej Pani ,ona przekwita.A swoją drogą nie chciałbym jej za żonę,bo w domu same
    k..wy by latały.Nie ma co robić więc z nudów umie pisać na klawiaturze,więc pisze.

  65. Mam jagody goii, rośnie w ogrodzie bez oprysków i innych pestycydów. drzewko jest młode i ma mało owoców co dwa dni około 4 sztuki smak nie powala, szału nie ma mam nadzieje że nie skończe tak jak ty.
    Pozdrawiam

  66. Radzę przyjrzeć się herbatom Pani Małgosiu,większość pochodzi z Chin i nie dlatego,że to chińska podróba ale tam po prostu się je uprawia .

  67. Gratuluje pieknego polskiego języka!!!! Bez wulgarnych słów tez mozna pisać!!!! A jeżeli chodzi o Goji to jem od kilku miesięcy, nie chińskie i nie „garściami” tylko 10-15 jagód dziennie :)

    1. No właśnie, 10- 15 sztuk dziennie a nie całą garść. To nie są nasze rodzime owoce więc łatwo je przedawkować. Nasze żołądki nie nawykły do tych egzotycznych owocków. Ja do płatków owsianych dodaję na porcję 1 małą łyżeczkę goji oraz rodzynek i innych suszonych owoców, więc nic mi nie jest.

  68. „I have seen a medicine
    That’s able to breathe life into a stone,
    Quicken a rock, and make you dance canary
    With spritely fire and motion, whose simple touch
    Is powerful to araise King Pippen, nay,
    To give great Charlemain a pen in ‚s hand
    And write to her a love-line.”

  69. Trochę musiałaś się przekopać przez net, żeby to wszystko ustalić. Doceniam, dziękuję że ci się chciało.

  70. Dociekliwosc to jest bardzo pozyteczna cecha! Pieknie przeprowadzone sledztwo i rezultat spolecznie uzyteczny. Dobra robota, Zazie.

    1. coś mi się wydaje, że jesteś jednym z tych sprzedafcuff goji… hm… a „żenada” to język „jaśnieprzydupcuffoświeconych z domieszką błękitnej psiakrwi”…

  71. kochana, piękna retrospektywa: https://zazie.com.pl/2013/06/oh-zazie-fatty-boom-boom/
    gdzie odkryłaś moment przybierania na wadze: 2010 r. tak? minęło trzy lata… x przytyłaś (… kg) Matematyka jest prosta, podziel trzy lata czyli 36 miesięcy czyli 1080 dni przez ilość kilogramów które chcesz zrzucić, wyjdzie Ci ile konkretnie na dzień tłuszczu możesz zrzucić proporcjonalnie do czasu nabywania owych kilogramów.
    Chyba nie brzmi skomplikowanie?
    Błędem jest chęć zrzucenia natychmiastowo balastu, który zbierało się latami…
    Jedyną drogą jest zmiana nawyków żywieniowych. Żadna dietacud. Musisz jeść mniej, ale różnorodnie. Do syta tylko raz dziennie… i na wszystko co się rusza, trzeba jeść co się lubi…
    wbrew pozorom, organizm lubi tłuszcz, tłuszcz nie jest powodem tycia… powodem tycia jest nadmierna ilość tłuszczu… albo zbyt mała ilość tłuszczu…(bo organizm pamięta lata obfite w tłuszcz i odkłada, jeśli stosujesz dietę – zubożając w pewnym okresie czasu posiłek o tłuszcze).

    nosz… kurcze, jedz to co lubisz, dużo więcej ruchu i niezbyt obficie…
    zakochaj się ponownie w swoich psach, partnerce, pracy… to powoduje exploatację energii… a zużycie energii przyśpiesza metabolizm… itp.
    jesteś mądra i to zrozumiesz…
    rozłóż spalanie swoich nadmiarowości w czasie, bo wiesz, co nagle, to po diable…
    pozdrawiam serdecznie…

    1. Ciekawy i dobry tekst na temat tłuszczów – organizm je potrzebuje, oczywiście te naturalne a nie trans margaryny. Większym winowajcą tycia od tłuszczów są cukry i nadmiar jedzenia. /NŻD/

  72. Uwielbiam Twoje „zaangażowane” teksty, Zaz! :))) Chcemy więcej i na różne inne tematy! (-> myślę, że nie tylko ja). Z chęcią poznałabym Twoje zdanie nie tylko na tematy społeczne, ale i zwykłe codzienne. Fajnie jest podyskutować o tym co nas wszystkich dotyczy, czasem też poplotkować. Obserwuję tutaj komentarze innych czytelników bloga i z niektórymi z nich sama chciałabym się „poznać” i pogadać :)))

    1. podpisuję się dwiema łapami pod apelem o „zazowe opinie” na różne tematy! :))) marzyłabym o kontynuacji genialnych filmików z „szafiarskiego blogusia Zazie”, ale nawet nie śmiem się dopytywać. natomiast tak po babsku chciałabym czasem poczytać u Ciebie o… ciuchach, kosmetykach czy książkach i filmach, które lubisz. to jakoś tam buduje obraz człowieka w sieci, choć Ty już jesteś „marką samą w sobie”

    2. oj,Milaroue,myślę, że wątpię…
      To znaczy wątpię szczerze, że Zazie pisze bloga w celu nawiązywania przyjaźni, dyskutowania i plotkowania.
      Chyba że ją wściekniesz. Ale wścieknięta Zazie robi się strasznie dokładnicka, „wzór na diabelski ogon” Ci przytoczy po szczegółowej dysertacji, więc – Twoje ryzyko. Ja wolę o mopsach, ale dysertacje też mają zalety.

      Zazie CHYBA pisze, bo lubi, musi, albo cholera wie. A my czytać możemy. I tyle.

  73. Jako internista raz po raz mam do czynienia z paniami, które gdzieś tam usłyszały, że goji, noni, czy jakieś inne wynalazki. Aż mnie skręca, bo mam ochotę wytargać je za uszy, że zamiast racjonalnie się odżywiać, to kupują jakieś cuda i wynalazki i liczą na to że mimo palenia papierosów czy tłustego jedzenia, jakaś jagódka je uzdrowi. Proszę tego nie brać do siebie, Zazie, bo rozumiem, że w Twoim przypadku ktoś Ci podsunął ten specyfik. Szkoda tylko, że musiałaś przekonać się na własnej skórze, jakie to świństwo. A kaszę jaglaną bardzo polecam! Pomaga nie tylko na układ pokarmowy, ale także w okresie jesienno-zimowym na nawracające infekcje górnych dróg oddechowych! Pozdrawiam serdecznie, Robert

    1. Robercie, ale to tylko świadczy o tym, jak bardzo polskie społeczeństwo jest spragnione „cudów”. Nie doceniamy tego co mamy na własnym podwórku warzyw i owoców, a szukamy gdzieś niewiadomo gdzie uzdrawiających roślin i tabletek szczęścia. Może to jest też związane z poziomem opieki zdrowotnej w naszym kraju i z tym, że ludzie są przekonani, że żadne lekarz nie wyleczy ich tak dobrze jak chińskie ziółka.

  74. Jako stały czytelnik (prenumeratę powinnam wykupić?) czekam na ciąg dalszy, całkiem jak kiedyś – na powieści w odcinkach… Nie rzygaj, Zazie. Opowiadaj. Co u Syda, lalek i mopsów?

  75. Ja się już śmiać mogę z własnej głupoty, ale najpierw na inne jagódki wydałam trzy stówki. Acai. Zawartość jagódek w reklamowanej, kosztownej tabletce jest 10 razy mniejsza (50 mg) od zawartości w jednej saszetce rozpuszczalnej herbatki, do kupienia bez łaski w aptekach. Nazwy nie pamiętam, bo nie działa. Ani tabletka ani saszetka. Bardzo więc proszę Zazie, żeby i to gów… omijała.

    1. Ech, açai tylko u źródła! I nie dla „właściwości”, tylko dlatego, że jest pyszne. Niestety, importerzy na Polskę robią açai wielką krzywdę i sprowadzają jakieś do niczego nienadające się gówno..

  76. no pięknie,k…. pięknie! :P Ludzie ludziom wciskają sami nawet nie wiedząc co….trujące chińskie paskudztwo….To juz lepiej wyskoczyć do „Chińczyka”,kupić parę gumowych piłeczek z zajhebistego chińskiego plastiku/gumy,nawkrzaniać się i efekt będzie IDENTYCZNY…….. współczyuję Zazie,że musiałaś przez to przejść…

    smacznych buraczków i kaszy życzę!

  77. Kłaniam się nisko i czapkę zdejmuję za te informacje, choć wżyciu bym na takie gówno pieniędzy nie wydała. całusy

  78. Królewno, a czy byłabyś łaskawa podać- choćby na priv – nazwę produktu, którym się uraczyłaś? Bo niedawno nabyłyśmy (także pod wrażeniem opinii publicznej) musli z jagódkami I wolałabym nie sprawdzać tych bardziej ukrytych mocy…

  79. zawsze jak ktoś wydaje kupę kasy na produkty ‚dietetyczne’ i ‚cudowne’ mam wrażenie że chce iść na skróty.
    a drogi na skróty nie ma. (w temacie zdrowego żywienia)
    często droga na skróty okazuje się drogą w istocie w bok albo w tył

    a kasza jaglana jest z pewnością w porządku.
    tak samo jak bieganie, spacery, rower, warzywa, owoce, zdrowa ilość snu itd itp
    nie wierzę ani w cudowne diety, ani w cudowne produkty
    zresztą wiesz pewnie co mam na myśli, bo znasz mój jedzeniowy background

    1. przy okazji Twojego wpisu wróciłam do wpisu Schronienia i komentarzy u Niej pod postem, jak widać już wtedy tam, ktoś wyraził podobne wątpliwości.
      (http://schronienie.wordpress.com/2013/05/14/goji/#comment-1153)
      Twój wpis Zaz – świetny i jak zawsze świetnie wartko napisany.
      To jeden z lepszych wpisów w styku ‚wiem co jem’ jaki kiedykolwiek czytałam.
      Ostatnio dowiedziałam się, że jogurty robione są z mleka w proszku przywożonego z Chin, co mnie mocno dobiło.

      1. od dłuższego czasu bardzo dokładnie przyglądam się temu co kupuję i jem. Wszystkie owocowe jogurty tak chętnie podawane dawniej przeze mnie dzieciom, bo ku mojej naiwności wierzyła, że skoro dla dzieci to zdrowe, dawno pizgłam i nie kupuję. Ważne jest też to, że nasze pożywienie powinno w miarę pochodzić z rejonów, jakie od wieków zamieszkujemy, bo nasze organizmy od pokoleń są do nich przyzwyczajone i przystosowane do trawienia.
        Kupiłam te wiewiórcze bobki i nie smakują mi, moje obawy wzbudziło to, że jakieś takie wydają się stęchłe, stare. Dzięki zaz za to wnikliwe rozszyfrowanie tematu, bo w życiu Romana tak bym tego dociekliwie nie zrobiła, a teraz wszystko wiem i z ostrożności nie kupię już nigdy żadnych, bo cholera wie, co jest w opakowaniu, bo w nazwie może być wszystko:/
        Wole pobuszować na targu i kupić to, co nam oferują nasze pola i ogrody.
        Buziaki:*

        1. O, a ja mam z naszymi polami i ogrodami taki problem, że np. na znaczną większość rodzimych owoców jestem uczulona. Nie jest to coś super poważnego, ale kiedy po porcji moich ukochanych czereśni piecze mnie cała buzia (czasem tracę głos, bo mi idzie w gardło, albo dostaję astmatycznego oddechu), to nie mam z tego żadnej przyjemności. I z kupowaniem czereśni muszę bardzo uważać. I na resztę (gruszki, śliwki, jabłka, morele, brzoskwinie, etc.) też. I choćbym nie wiem jak uwielbiała, to… po prostu nie mogę. I kupuję eksporty, a największe szczęście przeżywam w Brazylii, gdzie mają zajebiste owoce, na które w większości nie jestem uczulona..

  80. W Pekinie będąc parę lat temu kupiłam sobie opakowanie tegóż właśnie, bo ładnie wyglądało, za to w smaku okazało się całkiem do dupy. Ze zdziwieniem więc zaobserwowałam modę na te owocki i nie rozumiem powszechnego zachwytu..

  81. uoeeeeee. Dobrze, że o tym piszesz. Przykro mi tylko, że musiałaś się przekonać o skutkach ubocznych tak "dosłownie" ;).

  82. prosta zasada- nie kupowac NICZEGO, co jest wyprodukowane w Chinach a pzreznaczone do jedzenia. nawet zwyklej fasoli.

  83. w jednej kwestii trzeba im jednak przyznać rację, jagody zwalczają otyłość – rzygając bez końca nie ma bata żeby nie schudnąć :)

    1. Jak się przedawkuje to nic dziwnego ze się zyga!! Wszystko z umiarem. Witamina c w nadmiernych ilościach też szkodzi! Powinno się jeść trzy dziennie a wy pewnie wpierd…. Po 20, 30!!!!

      1. Szanowni państwo, trafiłam na tekst o goi po przeżyciu ostrych bólów brzucha, rozróżnienie,torsjach i wymiotach. Na początku mojej przygody z jagodami Goi jadłam 7 sztuk do owsianki i wszystko było w porządku, po pewnym czasie zaczęły się bóle brzucha, które stawały się coraz silniejsze. Przestałam jeść owsianke na śniadanie, gdyż myślałam, że otręby podrażnia mi jelita, aż do dnia dzisiejszego… Coś mnie pokusiło…niestety i do herbaty dodałam jagody goi, jak zwykle były smaczne,takie napeczniale. To co się ze mną działo pół godz później jest Nie do opisania (lub zobacz wyżej opis autorki) Ból był tak silny, że zgieta jak scyzoryk wylądowałam w szpitalu( myślałam, że wyrostek, woreczek żółciowy itp) .Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że to po jagodach goi…
        Jestem osobą dająca o zdrowie, wysportowana, w bardzo dobrej formie fizycznej a jagody kupiłam w Auchan…

        1. U mine przygoda z jagodami goji skończyła się na bardzo silnym uczuleniu skórnym – ostra pokrzywka, głównie na brzuchu i rękach. Przyjmuję sterydy, aby pozbyć się okropnych, wielkich, czerwonych, strasznie swędzący plam z ciała. Zaczęło się podobie jak u wszystkich – najpierw objawy grypy żołądkowej, a następnego dnia ostra wysypka. Sterydy przyjmuję już 3 dzień i poprawy nie widzę. Lekarz dermatolog zalecił dodatkowe badania i cierpliwość. Jestem dobrej myśli, ale świństwa więcej nie tknę.

Dodaj komentarz