ODCHUDZANIE: mała syrenka i kanibalizm

kwestia odchudzania leży mi na sercu oraz w jego bezpośredniej okolicy,
dlatego też za radą Ali postanowiłam skurczyć objętość mojego żołądka,
wykorzystując do tego celu… sardynki. albo szprotki.
no te rybie mikrusy w małych puszeczkach, wiecie.

sardines

przepis jest prosty: małą puszkę rybek zjadamy rano z dodatkiem zieleniny.
nie czujemy głodu do godziny 14.00, kiedy to spożywamy drugą puszkę tychże.
nic prostszego – powiecie. jednak diabeł tkwi w szczegółach.
nienawidzę małych rybek. więcej – boję się ich.

napawają mnie organoleptycznym obrzydzeniem i ontologiczną odrazą –
te ich tycie ciałka osnute wokół delikatnie chrupiących kręgosłupików… brrr!
moja trauma trwa od czasu, kiedy wiele lat temu – mieszkając samotnie
w pustym mieszkaniu na końcu świata – w środku czarnej jak smoła nocy – poczułam głód.

sardynki

po omacku dotarłam do kuchni i chwyciwszy widelec, otworzyłam puszkę sardynek, tudzież szprotek…
w chwili, gdy poczułam w ustach te mikre ciałka, te biedne filigranowe korpusiki,
a mój język lekko prześlizgnął się wzdłuż ich rdzeni kręgowych –
uświadomiłam sobie całą grozę tę sytuacji: oto stoję niczym zombie
w mrocznych katakumbach postindustrialnego budownictwa,
rozszarpując zębami małe rybie trupy.

zombie

i wtedy moim ciałem wstrząsnął dreszcz. tak silny, że prawie zwymiotowałam.
histerycznie wyplułam korpusy denatów, zapakowałam je razem z puszką do foliowej torebki
i – tak jak stałam – pobiegłam do osiedlowego śmietnika, żeby jak najszybciej
pozbyć się dowodu zbrodni.

dzisiejszego poranka zastygłam w pracowej kuchni
nad puszką rybek, które z wolna zaczęły mi rosnąć w ustach.
pierdolę, nie dam rady.

 

 




 

 

Dołącz do Zazie na Facebooku!

 

więcej na:

https://zazie.com.pl/odchudzanie/

odchudzanie_banner

 

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

17 Comments

  1. Daggy3 lutego 2014

    Czytam , sledze , lubie naj naj .Z Toronto podpatruje wasza czworke + dols .
    Walcz dzielnie Zaz , jestes wyjatkowa . Na dobre I na bardziej dobre.
    Hugs sexy Honey ;).

    Odpowiedz
  2. qew2 lutego 2014

    jedz filety w puszkach!, ileż my czytający mamy dobrych rad dla ciebie, ja zaglądam tu sporadycznie, ale jak widzisz i radą potrafię rzucić, no cóż w tych ciężkich czasach gdy różne potwory braku rozumu i empatii szaleją tylko żale i wsparcia.

    Odpowiedz
  3. Ania31 stycznia 2014

    Ja polecam ale zamiast szprotek, też nie przełkne ich kręgosłupików, poprostu tuńczyka w puszce z wody

    Odpowiedz
  4. Anka31 stycznia 2014

    Szybki sposob na szprotki z puszki: odlac olej albo nie, pociapciac widelcem na miazge okazjonalnie wyjmujac pletwe albo kregoslup, dodac ketczupu wedlug uznania i na chlebek.
    Smacznego.

    Odpowiedz
  5. viki31 stycznia 2014

    zgłodniałam;P

    Odpowiedz
  6. trylinka30 stycznia 2014

    Obawiam się że przy kolejnej puszce rybnej przypomni mi się ten tekst.

    Odpowiedz
    1. iwonaw31 stycznia 2014

      to pewne :)
      Sama nie wiem co jeszcze zrobię z puszką, która leżakuje w mej szafce… ale raczej nie skonsumuję gdyż albowiem wcześniej umrę ze śmiechu na wspomnienie o tekście Zazie.

      Odpowiedz
  7. magda nastalska29 stycznia 2014

    Przerzuć się na tuńczyka!

    Odpowiedz
  8. Ania29 stycznia 2014

    Mam 36 lat i po raz pierwszy od 7 klasy podstawówki ważę mniej niż 6o kg – dzięki jako takiemu mniej więcej plus minus stosowaniu się do reguł diety podpatrzonej u Li. Baaaardzo polecam!

    Odpowiedz
    1. Monika30 stycznia 2014

      A napiszesz coś więcej? Jakie są zasady? ;-)

      Odpowiedz
  9. Ja29 stycznia 2014

    Sardynki/szprotki w pracy…Oddech zabiłby wspólpracujących.

    Odpowiedz
  10. Natalia29 stycznia 2014

    odchudzam się gdzieś tak od 3 roku życia, spróbowałam już wszystkiego – diety gdzie jadłam kilogramy gotowanych buraków, potem kilogramy suszonych moreli, brałam tabletki po których olej lał mi się z tyłka co uniemożliwiło mi wychodzenie z łazienki i skutecznie ograniczyło żarcie, ale sardynki w oleju??? rozwaliłaś system, dotarłaś na koniec internetów:))))

    Odpowiedz
  11. panistarsza29 stycznia 2014

    Zazie, to chyba szprotki? Sardynki to całkiem spore rybki. Miałam koleżankę, która szprotki obierała ze skórki, wyciągała ości (owe kręgosłupiki) i dopiero wtedy jadła. Może tak spróbuj :)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl29 stycznia 2014

      no takie w małych puszeczkach, jak pudełko papierosów… małe ciałka. może i szprotki.

      Odpowiedz
  12. ola29 stycznia 2014

    hłehłehłe… internet to nieskończenie wielka kopalnia pomysłów z dupy. Naprawdę ktoś wymyślił obkurczanie żołądka metodą sardynkową?
    Myślisz, że obkurczanie żołądka małymi porcjami jakiegokolwiek innego jedzenia nie zadziała i to MUSZĄ być sardynki?
    Chyba że chodzi o metodę obkurczeniowo – bulimiczną, czyli zjadasz-rzygasz-żołądek zanika ;)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl29 stycznia 2014

      chyba raczej chodziło o dużo białka i wapnia w stosunkowo małej ilościowo porcji ;)

      Odpowiedz
      1. ola29 stycznia 2014

        ok, ok, dużo tego, tamtego, siamtego.
        Mam wrażenie, że celowo się katujesz co raz to nowymi sposobami odchudzania – sardynki od których masz odruch wymiotny, orbitrek którego nienawidzisz, lewatywa, oczyszczanie, dieta lemoniadowa (wtf?)… i kto wie co jeszcze wymyślisz.
        Od roku już tak cudujesz? Są jakieś efekty?
        Może warto jednak przeprowadzić akcję odchudzanie z dietetykiem?

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Scroll to top