Bibliotekę należy zniszczyć!

Jest taka stara legenda:

Gdy zapytano zwycięskiego kalifa Omara, co zrobić ze słynną Biblioteką Aleksandryjską, której zbiory zawierały podobno wszystkie księgi świata — ten odparł butnie: „Jeżeli te książki mówią to, co Koran, nie potrzeba nam ich, bo mamy przecież Koran; jeśli mu przeczą, są grzeszne i szkodliwe. Tak czy inaczej, Bibliotekę należy zniszczyć!”. Biblioteka spłonęła. Spłonęły wszystkie księgi, o których jedni mówili, że są ich miliony, a inni — że nieskończoność. Ci z bibliotekarzy, którym udało się ocaleć, uszli do Mauretanii, by tam płakać nad końcem cywilizacji.

Był wśród nich jeden szczególnie uczony, znający na pamięć wszystkie księgi — nic więc dziwnego, że wkrótce pojawił się pomysł, by zniszczone zbiory spróbować odtworzyć. Ale jak? Odbudować Bibliotekę w oryginalnej postaci? Niemożliwe, ileż to czasu i pieniędzy by trzeba; zresztą — nauczeni gorzkim doświadczeniem — wiedzieli uczeni, że nowa Biblioteka Aleksandryjska musi mieć formę odporną na zniszczenia, łatwą do przeniesienia i nieprzyciągającą uwagi wrogów ksiąg.

Tak powstał tarot. Cały nieprzeliczony księgozbiór zawarty w jednej niepozornej talii do gier karcianych. Wkrótce znano go w oberżach, wiejskich chatach, eleganckich domach mieszczan, na dworach możnowładców. Karty nie kosztowały wiele, a jeśli uległy zniszczeniu, biegły cartier mógł bez kłopotu dostarczyć nowy komplet.

Kto chciał, ten grał; kto umiał — ten z układów kart tarota mógł wyczytać prastare mądrości, opowieści zaskakujące dziwnym pięknem, wszelkie tajemnice zniszczonej dawno temu Biblioteki. Mędrcy dobrze wiedzieli, że tarot to nie tylko popularna talia kart, ale przede wszystkim magiczna księga pełna nieprzebranych treści, i że człowiek uczony, zamknięty na całe życie w więzieniu z samą tylko talią tarota, mógłby z niej wyczytać wszystkie zasady rządzące Wszechświatem…

(I jeszcze jedno. Wiemy skądinąd, że tarot został stworzony przez Hermesa Trismegistosa w czasach grubo poprzedzających cywilizację Atlantów — i że w czasach Biblioteki Aleksandryjskiej był już od dawien dawna znany. Możemy więc śmiało założyć, że nie tylko znajdował się w zbiorach Biblioteki, ale i został zakodowany — wraz z innymi księgami — w samym tarocie. No i faktycznie: patrzymy na tarota — i cóż widzimy prócz najróżniejszych teorii okultnych i niesamowitych opowieści? Widzimy tarota.)

 

 

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Scroll to top