czas pieczenia pierników

jest inaczej.
jest dobrze.

powoli odbudowuję swój świat. ze słodko-gorzkich resztek, kolorowych ścinków, dziwno-fantastycznych szczątków i mgliście zapamiętanych fragmentów dawnej siebie. brodzę po kolana wśród zgliszczy już na wpół pogrzebanego kolosa na glinianych nogach. wszystko skruszało i rozwiało się na cztery strony. tym razem muszę zadbać o mocne fundamenty. żadnej fuszerki, żadnego pośpiechu. zero kompromisów, zwłaszcza w miłości. do pierników dodaję w tym roku dwa razy więcej miodu.

 

 

 

 

 

 

 

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

5 Comments

  1. Kasia25 grudnia 2017

    Zazie cieszę się że w końcu napisałaś coś, balam się że u was coś złego się dzieje, na fejsie mopsikowym nic nie piszesz, odzywaj się bo martwię się i tęsknię za tekstami, co u Kumoczka i Miszurka?
    Trzymam kciuki i moje dwa Siersciuchy też.

    Odpowiedz
  2. Anka22 grudnia 2017

    Dużo o Tobie myślę. I o sobie w bardzo podobnej sytuacji, kilka lat temu. Doświadczenie re-kreacji, odbudowania się na własnych zasadach. Najgorsze i najlepsze, co mogło mnie spotkać.

    Odpowiedz
  3. Ania K-a22 grudnia 2017

    Pierniczki piękne. Niech Ci się dobrze ułoży, trzymam kciuki z całych sił.

    Odpowiedz
  4. Basia Krzowska22 grudnia 2017

    Jesteś mi jakoś bliska. Bardzo się cieszę, że jest wpis :) i że próbujesz.

    Odpowiedz
  5. Anna Wróbel21 grudnia 2017

    A dzisiaj właśnie tak myślałam o Tobie i blogu, a tu wpis!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Scroll to top