końcówki

to się nie kończy. to się nigdy nie skończy. cała lista powinności, zadań do wykonania, tekstów do napisania, potrzeb do zaspokojenia, oczekiwań do spełnienia, rachunków do zapłacenia, pytań bez odpowiedzi, maili, na które nie odpisałam od razu i teraz już wstydzę się odpisać, bo co powiem, że sorry umarłam na chwilę, w zeszłym tygodniu byłam całkiem nieżywa, a potem wskrzeszono mnie na słowo honoru, lecz nie na tyle, by ogłaszać światu chwalebne zmartwychwstanie. nie było się czym chwalić, doprawdy. z braku czasu znieczulam się czym popadnie.

 

zostają mi tylko kwadranse uszczknięte mimochodem, nadgryzione zębem czasu, którym włada jakaś obca siła. to ona spycha mnie wciąż na margines dni, do skrawków szarych poranków, na rubieże wieczorów, zbyt ciemnych, by stały się czegokolwiek początkiem.

 


S O H N  „The Wheel”

 

all this fuss over nothing
reinventing the wheel
all this searching for something that’s not real

 

 

 

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

1 Comment

  1. Joan15 października 2019

    Codzienność najeżdża prosto na nas swoim pługiem…
    Panicznie uciekamy.
    Ech, żeby tak dopaść maszynę, wsiąść do kabiny i usiąść za sterem…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Scroll to top