Wiem, że różne rzeczy, ludzi i zjawiska uznajecie za ładne albo nawet piękne: wasze dzieci, psy, koty czy małżonków. Okej, całkowicie rozumiem, że możecie tak sądzić. Ale chyba sami przyznacie, że nie ma na świecie piękniejszej istoty niż przykurzony Kumok, zadowolony i zmęczony spacerem, niesiony przez swego Tatę Marcina na rękach:

Kumok sapiący, troszkę spocony i woniejący najprzedniejszą skarpetą…

Kumok uśmiechnięty uśmiechem samoakceptacji, samozadowolenia i afirmacji rzeczywistości

Kumok, który wie, jaki jest sens życia i gdzie dokładnie go szukać…

Kumok, który nie musi widzieć oczami, by dostrzegać wszystko, czym należy się niezwłocznie zająć…

Kumok, który samą tylko echolokacją jest w stanie namierzyć Miszura zmierzającego ku zagładzie
i natychmiast przywołać go do porządku…

Kumok, który wiem, że dobrze być dziewczyną, ale jeszcze lepiej dziewczyną-kowbojem…

Kumok, który nie musi nikomu niczego udowadniać…

Kumok, który przez sam fakt swojego istnienia realizuje ideę o byciu najlepszą wersją siebie…

Kumok, który nie musi się myć, aby być pięknym i powabnym…

Kumok, który wie, że istnieje po to, by go kochać i podziwiać…
Nie martwcie się – mówi Kumok – następna notka będzie poświęcona wspaniałości Miszurka…
Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.



Dodaj komentarz