i wbić sobie do głowy przekonanie, że „dam radę”.
i pamiętać, że to wszystko wygląda tak strasznie tylko z tej mojej, domowo-ciepłej perspektywy,
bo kiedy w to wejdę, kiedy zacznę nadawać w określonej częstotliwości,
przestanę czuć jakikolwiek dysonans tej sytuacji.
nie przywykłam przecież, by tak pracować.
ale pocieszam się, że ten lęk minie mi jutro około 12 w południe, po czterech godzinach pracy,
a przed czekającymi mnie jeszcze tego dnia – ośmioma.
to tak jak skok do basenu z zimną wodą. po chwili szoku, możesz zacząc pływać.
po kilku minutach przestajesz odczuwać zimno, a zamiast tego pojawia się nawet radość.
jasne, lubię tę pracę. choc chyba nie pasuje do mojej natury.
ale eksperyment trwa. show must go on.
Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.


Dodaj komentarz