Strona główna » popołudnie żywych trupów
, ,

popołudnie żywych trupów

czasem tak bywa, że czuję coś przez skórę. po karku przebiegają mi ciarki i spinają się mięśnie.
powietrze robi się duszne i ciężkie, a barwy blakną o kilka tonów. staję się nerwowa i czujna.
coś gdzieś się czai i zatacza wokół mnie coraz ciaśniejsze kręgi. aż w końcu zjawia się tak po prostu,
zuchwale w swej pospolitości i rozbrajającej banalności. jak ciało pozbawione wnętrzności,
wydrążone z uczuć, wyłyżeczkowane z właściwości charakteru i przymiotów ducha.

nie poczułam nic. nie byłam nawet specjalnie zdziwiona.
może najwyżej faktem, że tak po prostu idziesz sobie ulicą.
spojrzałam ci prosto w oczy. nie wyrażały niczego.
dwie dziury w pustym, spróchniałym od środka pniu.

jesteś dla mnie trupem.
bez jakiejkolwiek szansy na zmartwychwstanie.

[za mocno? nie sądzę.]

Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x