to że jestem królewną jest chyba dla wszystkich oczywiste. nie ma zmiłuj. ostatnio zapałałam jednak chęcią posiadania odpowiednich insygniów – bo fochy i kaprysy, sinusoidalne nastroje z lukru i pieprzu oraz emocjonalne pejzażyki z kolorowych szkiełek – już mam. w nadmiarze. starczy, dziękuję. teraz chcę mieć koronę i berełko. różdżkę…
od kilku dni zastanawiam się nad piosenką przewodnią na najbliższy tydzień. przeglądając zawartość tubki, trafiłam przypadkiem na kawałek, który darzę skrytym i wstydliwym uwielbieniem. oczywiście natychmiast (z wrodzonym sobie ekshibicjonizmem mentalnym) powiadomiłam o tym Astr. ja: – wstydzę się powiedzieć, czego słucham… Astr: – powiedz :> wiem o tobie tyle……
kolejny etap oczyszczania organizmu, życia i reszty mikrokosmosu mam już jakby za sobą. pewnie czeka mnie jeszcze kilka takich momentów, ale im dalej – tym łatwiej. i lżej. powoli uczę się nowych dla mnie słów, takich jak: obojętność, pogarda, pusty śmiech. aż w końcu – na myśl o tym wszystkim…
złoto, brylanty, diamenty, rubiny patriotyzm ciężkiego kalibru kuropatwa wyciągnęła kopyta.

czasem tak bywa, że czuję coś przez skórę. po karku przebiegają mi ciarki i spinają się mięśnie. powietrze robi się duszne i ciężkie, a barwy blakną o kilka tonów. staję się nerwowa i czujna. coś gdzieś się czai i zatacza wokół mnie coraz ciaśniejsze kręgi. aż w końcu zjawia się…
co jest, do cholery? przecież to jeszcze nie czas na pms. może to kwestia cisnienia, może to niekorzystny biomet albo burza, która czai się tuż za horyzontem. mniejsza o to. wychodzę do toalety, żeby nie płakać przy biurku. nie, nic mi nie jest. nic się nie stało. wszystko gra. ja…
dziś jest mi zimno, sennie i szaro. siedzę skulona przy biurku, z kolanami pod brodą. kiwam się lekko. nie wiem, czy jest mi smutno, czy może to z głodu albo niewyspania. jest mi niewyraźnie. oczywiście nadal jestem piękną nieśmiertelną królewną syrenką ninja, która jednym kopnięciem rozwala rząd chińskich waz z…
pod wisienką. na mokrej trawie. tuż przy ogniu. miszczyni po harcersku rozpaliła ognisko z mokrego drewna. dużo wina. dużo kiełbasy. dużo słów i śmiechu. dużo fajnej energii. wino w kubku Roz i piwo pszeniczne Bianushki Miszczyni kusi mnie pieczoną kiełbasą nie tylko mnie… ale to ja wyrównuję zębami idealnie wypieczoną…
krystyna, jadwiga, lucyna i grażyna na podwieczorku u bożeny. – kochana, musisz dać mi przepis na tę pipcę, gdyż mój marian od tego bigosu hanki dostał strasznego wzdęcia… krystyna pokazuje koleżankom jak mydlane bańki układaja się we wzór haftu richelieu jadwiga, mistrzyni haftu krzyżykowego, nie może wyjść…
niby fajne miejsce, ale atmosfera raczej przypominała TO. odgrzewane kotlety, zimne frytki i skwaśniała surówka. po obejrzeniu kuriozalnego występu tańczących Gorgów, postanowiłysmy jednak zmienić lokal… the light of yoga – virabhadrasana I the light of yoga – trikonasana – zaprawdę powiadam wam: "laska maga ma na czubku gałkę"! – alleluja…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę zazie.com.pl.
Prawa autorskie i autorstwo treści
Wszystkie teksty publikowane na stronie zazie.com.pl stanowią utwory w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych i podlegają ochronie prawnej. Autorstwo poszczególnych tekstów jest każdorazowo oznaczane; w przypadku braku wyraźnego wskazania autora, autorką tekstu jest Olga Gromek (Zazie). Kopiowanie, rozpowszechnianie oraz publikowanie treści – w całości lub we fragmentach – bez zgody autora lub właścicielki serwisu jest zabronione. Treści publikowane na zazie.com.pl nie są udostępniane do trenowania modeli językowych, systemów generatywnych ani innych narzędzi sztucznej inteligencji. Jakiekolwiek wykorzystanie treści w tym celu wymaga uprzedniej, pisemnej zgody właścicielki serwisu. Wszelkie prawa zastrzeżone.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek