gorączka sobotniej nocy. karnawał w rio może się schować. – jesli przegram, popełnię sepuku – grobowym tonem ogłosił marcin. – widziałam jak je chowałaś, szmato! oddawaj natychmiast! – oeza no, wielkie mi rzeczy… co innego, gdybym zabrała "mydło" ;P – ej, dziefczenta, paczcie! paczcie, co robi honza!!! honzik postanowił zostać…
proces spalania w atmosferze deszczu padania. okurva, ziiiimnooo…. uh huh! okadzanie zmarzniętych członków. temperatura: plus-minus-nieskończoność.
wieczór w pudełku na końcu świata. cisza, spokój, czipsy dogorywają w salaterze, kaloryfery grzeją, a bałagan pleni się bezgłośnie na panelach podłogowych. słowem – sielanka. wtem… telefon! somsiatki tarchomieńskie odczuły bowiem nagłą potrzebę zacieśnienia kontaktów. dygotały własnie z zimna na przystanku autobusowym, z papierosami w zębach. i ja miałam niby…
zakochałam sie w niej od pierwszego wejrzenia. z rozkoszą pozwoliłam się obślinić i pogryźć w palce. chcę jeszcze. no nie moge, zaraz ja normalnie zabiore od pańci, schowam do torby i ucieknę na tarchomin. i będziemy żyły długo i szczęśliwie. zuzia daje rączke drugiej cioci. dostaję ataku zazdrości!
"bo ja piszę od soboty o twoim tacie ze schabowymi na syropie pomarańczowym i o tobie jak masz ceratę w czerwoną pleksi kratę…" lolo w skupieniu tropi znikające piksele zazu zaś dorwało tajemniczą skrzynię… o_ou, czyżby trucizna dla nazbyt ciekawskich? dziwne zapachy. dziwne kolory. w sam raz do rysowania dziwnych…
stężenie estrogenu znacznie powyżej normy. w oparach czerwonego wina. – chcesz nam powiedzieć, że nie ma więcej alkoholu? Bianuszka terroryzuje lampą błyskową w telefonie… … realizując swój fotoprojekt o kryptonimie "łypiące skrawki"… …aż w końcu sama pada ofiarą własnej koncepcji artystycznej – no więc dzwonię i pytam: a jak tam…
wracam i uciekam. uciekam i wracam. mierzyć się ze sobą. w sobie. w ciele.
arek wypadł z portfela żanety wprost na chodnik zapaskudzony śnieżną breją. arek, nie przejmuj się! ja tez nie lubię zimy! poczekaj do wiosny, arek.. proszę cię. mało co mnie bawi w zimie – ani zamieć, ani wymieć a w zakresie łyżew nart mi nie dopisuje hart kiedy mróz na rtęć…
zaczęło się spokojnie. szklaneczki winiaczku i kulturalne rozmowy o ostatnim baronie peerelu… – tamta pani, w kącie… ona nie przeczytała! zestaw lektur obowiązkowych i czekolada kokosowa znaleziona w skrzynce pocztowej – moja droga, twoje widzenie świata jest z dupy. rzeczywistość jest inna. tkwisz w mroku nieświadomości. przykro nam… – o…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę zazie.com.pl.
Prawa autorskie i autorstwo treści
Wszystkie teksty publikowane na stronie zazie.com.pl stanowią utwory w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych i podlegają ochronie prawnej. Autorstwo poszczególnych tekstów jest każdorazowo oznaczane; w przypadku braku wyraźnego wskazania autora, autorką tekstu jest Olga Gromek (Zazie). Kopiowanie, rozpowszechnianie oraz publikowanie treści – w całości lub we fragmentach – bez zgody autora lub właścicielki serwisu jest zabronione. Treści publikowane na zazie.com.pl nie są udostępniane do trenowania modeli językowych, systemów generatywnych ani innych narzędzi sztucznej inteligencji. Jakiekolwiek wykorzystanie treści w tym celu wymaga uprzedniej, pisemnej zgody właścicielki serwisu. Wszelkie prawa zastrzeżone.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek