nie wiedzieć czemu przypomniał mi się czerwiec roku 1994. koniec pierwszej klasy liceum. całonocne pisanie zaległych wypracowań z polskiego. jakieś ckliwe piosenki turnaua. filiżanki kawy, które nocą stawiałam przed sobą jak totemy, nie tknąwszy ich nawet czubkiem ust z obawy przed natychmiastowym zejściem na atak serca. wystarczył sam zapach i…
2010-05-30 słoneczny pan dziobak na deszczowe popołudnie. w garnku na kuchence dochodzi 10 litrów tajskiej zupy. komentarze ze starego bloga zazie-dans-le-metro.blog.pl
2010-05-29 tak się wzruszyłam, że aż ściągnęłam sobie emulator Atari. uwierzycie? ;) znów zagram w boulder dash, moon patrol i vanguard – tak jak 22 lata temu, kiedy dostalismy z bratem pod choinkę Atari 130xe ze stacją na miękkie dyskietki 5,25 cala. to było coś. cud techniki podłączany do turystycznego…
2010-05-28 no więc bierzemy tytułowego czikena: ups, nie ta miska. a oto i rzeczony drób w pikantnym natarciu garam masala. dużo. dużo. dużo i gorąco. imbir. dużo. dużoo. dużooo. i jeszcze trochę. wygląda jak wygląda, ale smakuje tak, że ojezus. komentarze ze starego bloga zazie-dans-le-metro.blog.pl …
zawsze lubiłam covery. ale ten jest po prostu genialny. inicjatywa młodzieży cieszy. rok 1988. mam wtedy 10 lat. i teraz uwaga, narracja: w wieku lat 32 można tego słuchać z opuszczoną głową, od czasu do czasu zerkając spode łba, zza postawionego kołnierza. w taki szary dzień jak dzisiaj, stanąć sobie…
komentarze ze starego bloga zazie-dans-le-metro.blog.pl
2010-05-27 komentarze ze starego bloga zazie-dans-le-metro.blog.pl
2010-05-23 niedzielny obiad w delcie rzeki czerwonej kiedy Quentin je, budzą się demony. słońce gaśnie, niebo zasnuwa się chmurami, a na ziemię spada kwaśny żrący deszcz… kolory bledną, cichnie gwar. ludzie w popłochu udziekają do swych norek, bud i dziupli. zewsząd słychać tylko jęk przerażenia… tymczasem Quentin je. nic go…
2010-05-22 tratwa, którą płynęłyśmy przez wezbraną ciemną noc, osiadła na praskiej mieliźnie. trafiłyśmy w sam środek uroburo: od progu zaatakował nas rezydent stołecznych salonów – Quentin i jego szpiegowski aparacik werble!!! Pe – pierwszy tamburmajor cukiernictwa imprezowego – wnosi bębenek dla Emilki Emi intonuje „pa pa pa pa ra papapapapa……
2010-05-22 było to owej wiosny roku 2010, kiedy to rzeka – wystąpiwszy z brzegów – szła przez miasto rwącym potokiem Bozia wzdychała ze smutkiem, patrząc jak struchlały ludek targa wory piachu, lecz gorące modlitwy zbywała dyskretnym milczeniem tymczasem młodzież na tajnych kompletach w jednej z praskich kamienic obmyslała plan ucieczki…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę zazie.com.pl.
Prawa autorskie i autorstwo treści
Wszystkie teksty publikowane na stronie zazie.com.pl stanowią utwory w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych i podlegają ochronie prawnej. Autorstwo poszczególnych tekstów jest każdorazowo oznaczane; w przypadku braku wyraźnego wskazania autora, autorką tekstu jest Olga Gromek (Zazie). Kopiowanie, rozpowszechnianie oraz publikowanie treści – w całości lub we fragmentach – bez zgody autora lub właścicielki serwisu jest zabronione. Treści publikowane na zazie.com.pl nie są udostępniane do trenowania modeli językowych, systemów generatywnych ani innych narzędzi sztucznej inteligencji. Jakiekolwiek wykorzystanie treści w tym celu wymaga uprzedniej, pisemnej zgody właścicielki serwisu. Wszelkie prawa zastrzeżone.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek