zastanawiam się, czy kiedykolwiek zacznę to odczuwać i przeżywać.
czy w końcu poczuję ogrom tego lęku, przerażenia i obrzydzenia.
czy wreszcie zacznę o tym mówić bez nawiasów z półusmiechów i cudzysłowów z ironii.
czy kiedyś będę umiała nad tym zapłakać. wykrzyczeć to. wyrwać z siebie.
nie czuję nic. nic nie czuję.
wszystko inne czuję podwójnie, potrójnie i po wielokroć.
ale tego jednego – nie czuję wcale.
pamiętam wszystko, nie czuję niczego.
odtwarzam w myślach minuta po minucie, szczegół po szczególe, klatka po klatce.
wiele razy próbowałam o tym opowiadać. przyjaciołom, na terapiach, jakkolwiek.
ale nie umiem inaczej, jak tylko z drwiąco-kretyńskim uśmieszkiem psychopaty
przyklejonym do twarzy, na luzie, jak gdybym streszczała komuś fabułę taniego filmu
z dużą ilością krwi.
wyczytałam gdzieś, że zespół stresu pourazowego (PTSD)
lubi się zagnieździć w płacie czołowym mózgu.
tak jak ADHD.
oj dana, dana – ależ jestem jestem zjebana.
Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.


Dodaj komentarz