ku polskim strzechom, bursztynowym świerzopom i dzięcielinie-pale.
słowo się rzekło i nim bocian wiosenny u płota –
ja znów będę piękna, wiotka i jeszcze bardziej powabna niż zazwyczaj.
innymi słowy – odchudzam się. serio.
dotychczas oszukiwałam, ale teraz mówię prawdę.
celem podkręcenia metabolizmu oraz zwiększenia motywacji wprost proporcjonalej do poziomu poczucia winy,
a od poniedziałku – no wiecie… smutek i żal oraz gotowany drób z gotowanymi warzywami.
po którym odblokowała mi się jakaś czakra czy inny kanał energetyczny,
albowiem w domu runęłam nieprzytomna na łóżko i trwałam w śpiączce do rana,
kiedy to o 6.30 zadzwoniła Czmuda, że właśnie wychodzi z domu i idziemy razem na siłkę.
fat bottomed girl, you make the rockin’ world go round!
Przyłączysz się? Ciałopozytywnie o życiu, tyciu i chudnięciu
Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.




Dodaj komentarz