pewnie nigdy nie zastanawialiście się, ile Waszego wynagrodzenia idzie na ZUS i podatki.
ja też o tym nie myślałam, dopóki nie zaczęłam prowadzić własnej firmy.
zaciskam zęby, miotam przekleństwa i płacę. płacę, płacę…
nieprzerwany strumień mojej ciężko zarobionej kasy
zasila kolejne brzuchy ministerialnych urzędników,
buduje pałace kolejnych siedzib okręgowych enefzetów
i funduje kolejne służbowe samochody nabuzowanych bubków.
chcę iść do lekarza. mam gorączkę. leżę. państwowy internista?
– zapisów telefonicznych nie przyjmujemy! zresztą nie mamy czasu
odbierać dzwoniących telefonów, czy pani oszalała?
trzeba przyjść o 6.00 rano i zarezerwować sobie numerek.
– a po co pani chce do chirurga? tak po prostu? a co pani jest?
– z całym szacunkiem, ale nie jest pani lekarzem, więc nie będę udzielać pani informacji
na temat tego, co mi jest…
– do chirurga mogę zapisać na koniec maja
– proszę pani, ale jest luty…
– no więc mówię: koniec maja albo początek czerwca. potem doktor ma urlop. to chce pani?
– nie, dziękuję.
– dzień dobry, mam skierowanie od lekarza na tomografię przysadki mózgowej…
– ale limity na ten rok już się wyczerpały! zapisujemy na początek 2013 roku
– …… yyy ……
03.30 w nocy z soboty na niedzielę:
– chciałabym wezwać karetkę do osoby chorej… jej stan gwałtownie się pogarsza… omdlenia, torsje, narastający ból brzucha!
– tjaa… może grypa żołądkowa…? a może coś zjadła…?
– może. [w tym czasie Syd znów mdleje] czy jest szansa, żeby przyjechał lekarz?!
– hmm… no proszę pani… my nie mamy lekarzy. może przyjechać ratownik medyczny, ale on to nic pani nie pomoże. zawiezie pacjentkę na izbę przyjęć dyżurującego szpitala i posadzi w poczekalni…
[…jak to kurwa w poczekalni?! gorączka sobotniej nocy, poczekalnie ostrych dyżurów pełne pijanych awanturujących się wyrostków z pociętymi twarzami, powybijanymi zębami i połamanymi kończynami, a ekipa karetki – niczym pierwsza lepsza taksówka – zawiezie tam odwodnioną, mdlejącą i skręcającą się z bólu dziewczynę, po to, żeby posadzić ją na stołku w poczekalni i kazać czekać kilka godzin, aż ktoś raczy się nią zająć?!! pani chyba kurwa żartuje…]
– wie pani co… to może ja jednak podziękuję za tę karetkę! sama ją zawiozę do szpitala.
– i słusznie! bardzo dobrze! do widzenia!
dzwonię do Czmudy. jak w dym.
pakujemy Syda do samochodu i wieziemy do prywatnego szpitala na ostry dyżur.
szybko, profesjonalnie, bez głupich pytań.
badanie, dożylnie podane leki, kroplówka. lekarz co chwilę przychodzi i pyta, jak samopoczucie.
rachunek: trzy stówy z hakiem.
w poniedziałek dzwonię i umawiam się na spotkanie
w sprawie wykupienia abonamentu prywatnych usług medycznych.
pierdolę to. kurwa, pierdolę.
mam w dupie wasze euro 2012, wasze stadiony narodowe,
wasze instytuty pamięci narodowe, wasze katastrofy pod smoleńskiem,
wasze wybory, referenda i resztę zjebanych pomysłów.
co miesiąc płacę niemal 1.000 pln na ZUS
i podejrzane znamię mogę sobie wyciąć kurwa w czerwcu,
a Syd w awaryjnej sytuacji dostanie nie więcej niż darmową podwózkę
do najbliższej mordowni pod szyldem ostrego dyżuru.
chyba was wszystkich pojebało.
wkurwia mnie to tym bardziej, że naprawdę – nie przesadzam –
do lekarzy chodzę naprawdę rzadko i tylko wtedy, kiedy naprawdę muszę.
co więcej – odkąd sama zarabiam i sama się utrzymuję (czyli od 10 lat) –
sama z własnej kieszeni płacę za wszystkie badania, bo wykonuje je prywatnie.
nie tylko dlatego, że nie mam czasu na czekanie miesiącami na wizytę,
ale także dlatego, iż jestem świadoma, że dla innej osoby –
która nie może sobie pozwolić na prywatne usg, cytologie czy inne analizy,
usługa medyczna w ramach NFZ może być jedyną i ostatnią deską ratunku.
tym bardziej, że ja sama – dziękować bogom! i odpukać! – póki co jestem zdrowa,
więc tym bardziej nie będę pchać się na darmowe badania diagnostyczne.
ale nagła interwencja u chirurga czy skorzystanie z pomocy pogotowia
w sytuacji naprawdę awaryjnej – to chyba nie jest nadmiar oczekiwań
kogoś, kto od 10 lat płaci składki zdrowotne i finansuje wszystko, czego urzędnicy sobie zapragną…?
Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.



Dodaj komentarz