XIII Warszawska Manifa

Umawiano się z nami na demokrację.
Demokracja – czyli rządy ludu – oznacza, że MY wszyscy – obywatelki i obywatele tego kraju,
mamy prawo wybierać swoich przedstawicieli, którzy następnie będą zarządzać państwem zgodnie z naszymi interesami.
No właśnie – zarządzać, a nie rządzić niczym udzielny książę, bez pyta- nia nas o zdanie i bez negocjowania możliwych rozwiązań.

Dziś widzimy wyraźnie, że niezależnie od tego, jakie społeczeństwo ma poglądy, np. w sprawie in vitro, religii w szkołach,
krzyża w parlamencie,
 prawa do przerywania ciąży, związków partnerskich, tarczy antyrakietowej, ACTA
i wielu innych ważnych spraw, rząd podejmuje swoje własne decyzje.

Symbolem lekceważenia głosu obywateli i obywatelek jest ACTA –
gdy na ulicach w całej Polsce odbywały się wielkie demonstracje przeciw ACTA,

ambasadorka Polski w imieniu premiera Tuska podpisała ten dokument.

Przypomina nam się rok 1993, kiedy to pod referendum w sprawie prawa do przerywania ciąży
zebrano ponad 1,5 miliona podpisów,
a mimo to wniosek wylądował w koszu.
Te praktyki nowej kasty rządzących trwają od blisko 20 lat. Czy o taką wolność chodziło?
O wolność od głosu społeczeństwa, którego stanowisko nazywa się dziś w mediach szantażem?

Jeśli to nie społeczeństwo ma dziś wpływ na rządzących, to kto?
Na przykład hierarchia Kościoła katolickiego, którą politycy z kolei wspierają pieniędzmi z budżetu.
Same dotacje dla katechetów, kapelanów i katolickie szkolnictwo to ponad 1,6 miliarda rocznie!
A to przecież tylko wierzchołek góry lodowej, bo całkowite koszty choćby działania Funduszu Kościelnego
mogą sięgać nawet 240 miliardów złotych.
 Oczywiście hierarchia Kościoła może żądać pieniędzy, jak każdy.
Nie bardzo jednak wiadomo, dlaczego polskie państwo daje Kościołowi tak wielkie przywileje, szczególnie w czasach kryzysu,
gdy liczy się każda złotówka, gdy zamyka się kolejne szkoły i przedszkola, a grupa osób najbiedniejszych wyraźnie rośnie.

Ale światowe korporacje czy organizacje takie jak UEFA też nieźle sobie radzą.
Dopiero niedawno ujawniono, że „UEFA nie będzie podlegać opodatkowaniu w Polsce z tytułu jakichkolwiek dochodów,
przychodów, obrotu lub kapitału lub opodatkowaniu podatkiem od osób prawnych lub innym podobnym podatkiem
wynikającym z UEFA EURO 2012 i związanej z nią działalności”.
Polski rząd postanowił dać UEFA piękny i kosztowny prezent. Dlaczego?

Bo igrzyska muszą kosztować. Szkoda tylko, że nikt nie spytał obywatelek i obywateli,
czy właśnie ten cel wydaje im się najważniejszy.

Wygląda na to, że zamiast demokracji uczestniczącej – mamy demokrację rynkowo – konkordatową.
Na to, jak żyjemy, ogromny wpływ mają biskupi i przedstawiciele wielkich korporacji,
których przecież nikt nie wybrał,
na których nikt nie głosował,
a którzy reprezentują interesy konkretnej instytucji, nie zaś całego społeczeństwa.

Co gorsza, w parlamencie siedzą ci, których stać było na kampanię,
a nie reprezentanci poszczególnych grup społecznych.

Ogromne sumy, które idą co roku na Kościół katolicki czy obecnie na Euro 2012,
warto porównać z pieniędzmi, które przeznacza się na potrzeby kobiet czy rodzin.
Euro 2012 kosztować będzie 81 miliardów.
Dla porównania, na program „Maluch”,
czyli wprowadzenie nowych form opieki nad dziećmi do lat 3, przeznaczono 40, ale… milionów,

zaś na Krajowy Program Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie całe 3 miliony.
Te sumy najlepiej świadczą o tym, że potrzeby kobiet są na ostatnim miejscu wśród priorytetów obecnej władzy.

Kobiety to połowa społeczeństwa i chcemy, by było to widać w budżecie!
Chcemy głosować na ludzi, którzy nas naprawdę reprezentują, i chcemy, żeby zarządzali państwem
wolni od wpływów instytucji religijnych czy wielkiego biznesu. Mamy dość rządów rynkowo-konkordatowych!


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Na początek odetnijmy wreszcie pępowinę, która łączy Sejm z Kościołem! 
Już dość państwa, które nie słucha obywatelek i obywateli, ale chętnie nadstawia ucha,
gdy przemawiają biskupi; 
które wyraźnie boi się ich grożących dłoni
wpycha w nie nasze wspólne pieniądze. 

I dlatego, żeby pomóc się narodzić prawdziwej demokracji
zaczniemy od wspólnego przecięcia wielkiej pępowiny!

Porozumienie Kobiet 8 Marca

 

 

prawda jest taka, że mamy swoje poglądy i nie zawahamy się ich użyć.

Czego chcemy i dlaczego jak zwykle chcemy kasy?
Jeśli ktoś krytykuje Euro 2012, łatwo okrzyknąć go wrogiem sportu i rekreacji.
Dlatego od razu wyjaśniamy – bardzo rekreację lubimy i dlatego co roku w marcu urządzamy wielki feministyczny marsz, zwany Manifą.
Ale od Euro się nie odczepimy, bo wydawane są na nie także nasze pieniądze i nikt nas nie zapytał, czy chcemy je wydać na stadiony.
Według ekspertów Euro 2012 będzie kosztować polskie państwo minimum 81 miliardów złotych.
Jeśli wszystko pójdzie dobrze, zwróci się około 28 miliardów, czyli wszyscy solidarnie dołożymy do tego interesu 53 miliardy.
Żeby było śmieszniej, założony deficyt budżetowy w 2012 to… 35 miliardów złotych.
Wygląda na to, że skutki rządowej decyzji by będziemy ponosić bardzo długo.
Na razie dziurę w budżecie próbuje się łatać na rozmaite sposoby, np. za pomocą podwyżki podatku VAT na 3 lata
oraz zamykając kolejne małe szkoły i przedszkola.
CZY KTOŚ TU OSZALAŁ?

 

 

Ach, te niewdzięczne kobiety! – Tak pewnie wzdycha pewnie premier Tusk, kiedy słyszy, że prawie 80% Polek
nie chce wydłużenia czasu pracy potrzebnego, by uzyskać emeryturę.
Niewdzięczne, bo zamiast się cieszyć, że rząd chce im po prostu pomóc i uchronić przed głodowymi emeryturami,
marudzą i stają okoniem.
Najwidoczniej są po prostu leniwe i wolą się bawić z wnukami, niż dłużej pracować.

 

Nikt jakoś nie wpadł na to, że Polki nie są bynajmniej leniwe, tylko mają już dość łatania dziur w budżecie własną ciężką pracą.
I chciałyby, żeby rządzący potraktowali je poważnie i zaproponowali po pierwsze rozmowę o kształcie polityki społecznej i budżecie,
a po drugie, by na kwestię emerytur zaczęto patrzeć z szerszej perspektywy.
Bo przecież wysokość naszej przyszłej emerytury zależy od tego, ile odłożymy, a to z kolei zależy nie tylko od stażu pracy.
Na to, ile pieniędzy dostaniemy za kilkadziesiąt lat, wpływ mają również takie kwestie jak:
wysokość płacy, czas spędzony na urlopie macierzyńskim i wychowawczym, wykonywany zawód, realna możliwość awansu,
dostęp do instytucjonalnych form opieki nad dziećmi i osobami zależnymi czy obciążenie pracą domową.
A przede wszystkim to, czy w ogóle znajdziemy pracę i czy nasz pracodawca zapłaci za nas składki.

 

 

Kobiety od zawsze znały rozmaite zioła i mikstury, mogące spowodować poronienie.
Polowanie na czarownice służyło przede wszystkim eksterminacji akuszerek i znachorek ludowych,
które Kościół oskarżał o związki z Szatanem.
Między XVI a XVIII wiekiem w Europie tysięcy kobiet torturowano i żywcem spalono na stosach.
Żeby zrozumieć tę nienawiść i pasję, z jaką prześladowano i zabijano kobiety w dawnej Europie,
i to, dlaczego dziś obrońcy życia życzą kobietom po aborcji, żeby je ktoś „pociął szczypcami na kawałki” –
musimy cofnąć się o 18 stuleci, aż do wczesnego chrześcijaństwa.

 

Antyaborcyjna krucjata Kościoła ma źródło w mizoginii Ojców Kościoła – założeniu, że kobiety z natury są grzeszne i winne. 
Według Świętego Augustyna kobieta jest jedynie naczyniem potrzebnym do wyhodowania męskiego nasienia. 
Klemens Aleksandryjski za morderstwo uznaje zaś nie zabójstwo żywej istoty, ale niedopuszczenie do zapłodnienia!

 

 

Zgodnie ze słowami świętego Pawła macierzyństwo jest dla kobiety jedyną drogą do zbawienia, a zarazem karą za grzech pierworodny. 
Nauczanie Kościoła poza językiem właściwie się nie zmieniło – trudno tego nie zauważyć, 
kiedy słyszymy, że urodzenie dziecka ma być „poniesieniem konsekwencji”, „zapłaceniem za lekkomyślność”, 
czy – w wersji łagodniejszej –”najpełniejszą drogą samorealizacji kobiety”. 
Kobieta, wedle takiego myślenia, nie jest panią swojego ciała. Jej fizjologia i jej popęd seksualny 
powinny stale być pod kontrolą małżonka, państwa i hierarchów Kościoła.

 

W dzisiejszej sytuacji politycznej w Polsce średniowieczna antykobieca nauka Kościoła ma zasadniczy wpływ na to, co mówi się na temat aborcji.
Na kształt prawa, jakie obowiązuje w naszym kraju. Na przekonania, jakie wpajane są na lekcjach religii w szkole.
A przecież te idee i poglądy nie wzięły się z nieba ani nawet z Ewangelii.
Powstawały w umysłach Ojców Kościoła.
Mężczyzn, którzy nienawidzili kobiet.

Czy gdyby najpowszechniejszą religią była wiara w UFO i kosmitów, którzy nienawidzą blondynów,
tez nasi posłowie lekką ręką handlowaliby ich prawami do życia i samostanowienia?

 

 

Zrób eksperyment: kiedy następnym razem będziesz brała udział w jakimś zebraniu (im nudniejszym, tym lepiej),
zabierz głos i powiedz: „A tak przy okazji – uważam, że należy wyprowadzić religię z przedszkoli i szkół”.
Będziesz zaskoczona, ile osób się z Tobą zgodzi, ile osób przyjmie Twoje słowa z zadowoleniem i z ulgą.
Z zadowoleniem, bo wreszcie ktoś to głośno powiedział, z ulgą – bo usłyszą, że ktoś jeszcze poza nimi tak myśli,
że nie są w tym przekonaniu odosobnione.

 

 

Nas, tych, które i którzy religii w szkołach nie chcemy, jest naprawdę dużo – wśród ateistek i ateistów,
katoliczek i katolików, chrześcijanek i chrześcijan różnych wyznań, wyznawczyń i wyznawców religii innych niż chrześcijaństwo.
A przecież coś przeszkadza nam artykułować nasz protest publicznie. Nie widzimy, ile nas jest.
Nie możemy się policzyć. Boimy się – oburzenia, wyśmiania, napiętnowania z ambony, napiętnowania naszych dzieci.
Mówi się nam, że nie warto protestować, że sprawa jest i tak nie do wygrania,
że właściwie o co nam chodzi, że tradycja, piękne symbole, że uniwersalne wartości,
no a poza tym konkordat, konkordat…

 

 

Przeciw tej magmie warto mieć w zanadrzu kilka faktów. Rok 1990, Episkopat żąda, Minister Edukacji wydaje dokument pt.:
„Instrukcja ministra edukacji narodowej z dnia 3 sierpnia 1990 roku dotycząca powrotu nauczania religii do szkoły w roku szkolnym 1990/91”
Uczniowie i uczennice, którzy obecnie chodzą do szkół, urodzili się, kiedy religia już w szkołach była.
Rosną nam kolejne pokolenia, które nie mają szansy doświadczyć czegoś takiego, jak świecka szkoła publiczna.
W tym roku maturę zdaje rocznik 1993: rówieśnice i rówieśniczki konkordatu, który zabetonował kwestię nauczania religii w szkołach.

 

 

– Wszystko pięknie ładnie, ale ja się pytam: gdzie jest Lucyna?! Od rana czekam na niedzielny obiad, a tu bryndza, panie!

– Lucyna, wracaj do domu! Dostaniesz kwiata! Masz dzisiaj święto! Ale na boga! Daj mi obiad!

– Lucyna, obiad poczeka! Mamy tu kilka spraw do załatwienia!

Jesteśmy wolne. Korzystajmy z naszej wolności!
Chwalmy odważne kobiety, które wolność dla nas zdobyły, i mężczyzn, którzy je zrozumieli i wsparli.
Razem wiele osiągnęliśmy, a jeszcze więcej osiągniemy.   [Manifesta]

Jednostka ludzka nie jest szablonem płci, tylko indywidualnością, i ma prawo do własnej drogi.
Odrzućmy nakazy, które każdego traktują jak reprezentanta stada mężczyzn albo kobiet.
Pozwólmy sobie na osobiste nieposłuszeństwo. To wszystkim dobrze zrobi. [Manifesta]

Wszystkie uczciwe związki między ludźmi oparte na odpowiedzialności i szacunku powinny być szanowane i wspierane.
Każdy ma prawo do życia w związku, jaki sobie wybrał i stworzył. [z „Manifesty’]

Wychowanie i codzienna opieka nad dziećmi to w równym stopniu odpowiedzialność ojca i matki. [z „Manifesty’]

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wiemy, że mężczyźni są stworzeni do opieki nad dziećmi – nie wolno ich tego pozbawiać. [z „Manifesty’]

Bogowie, litości!

Wszystkie decyzje dotyczące ludzkich wspólnot – od lokalnych do państwowych i globalnych – muszą zapadać z udziałem kobiet.
Trzeba uwzględniać ich interesy, a nie tylko interesy mężczyzn. [z „Manifesty’]

 

 

Społeczeństwo potrzebuje takiego systemu pracy, który umożliwi harmonijne łączenie pracy zawodowej
z życiem prywatnym i społecznym. [z „Manifesty’]

Inicjatywa Pracownicza:  
Podczas, gdy na organizację turnieju piłkarskiego wydaje się miliardy złotych, w całej Polsce obcina się wydatki na realizację podstawowych potrzeb społecznych.
Zamykane są przedszkola, szkoły i domy kultury, wzrastają opłaty za żłobki, komunikację publiczną i mieszkania.
Prywatyzuje się lub zamyka przychodnie, szpitale i zakłady pracy. Brakuje pieniędzy na walkę z bezrobociem, które wciąż rośnie.
Znacznie podniesiono opłaty za żywność, gaz, prąd, paliwo, wodę i leki.
Ponad to dochodzi do prób podwyższenia wieku emerytalnego, równocześnie ograniczając wydatki na rehabilitację seniorów. 

Ludzki potencjał twórczy wypacza się i karleje, gdy tylko część społeczeństwa ma prawo do wolnego wyboru aktywności, pracy i ekspresji.
Odrzućmy złe tradycje. Usuńmy z prawa i zwyczajów wszystko, co służy dyskryminacji
i pozwala ustalać hierarchie społeczne niezależne od indywidualnych osiągnięć.
Rozpoznajmy zło w przesądach przypisujących niższą wartość pracy, twórczości, talentom i osiągnięciom kobiet.  [z „Manifesty”]

– I co ty na to, Zdzisław?

– Panie Zdzisławie, ja to panu chętnie wytłumaczę!

– Nam nie trzeba nic tłumaczyć! Polak swój rozum ma!

– Cześć, Mieczysław!

– Cześć, Patrycja!

ale się porobiło, panie dziejku…

a serwisy informacyjne podają, że jest nas zaledwie garstka…

Popatrz na wspaniałe autostrady
Na drogi, na których nie znajdziesz wybojów
Rosną nowe bloki i nie ma wypadków
W czystych szpitalach ludzie umierają rzadko
Mamy extra rząd i super prezydenta
Ci wszyscy ludzie to wspaniali fachowcy
Ufam im i wiem, że wybrałem swoją przyszłość
Za rękę poprowadzą mnie do Europy

Jest super
Jest super
Więc o co Ci chodzi   

[T.Love]

Mamy tolerancję wobec innych upodobań
Kościół zaciekle broni najbiedniejszych
Bogaci są fajni i w miarę uczciwi
Policja surowo karze złych przestępców

Jest super
Jest super
Więc o co Ci chodzi

[T.Love]

chłopak z dziewczyną. dziewczyna z chłopakiem. dziewczyna z dziewczyną. chłopak z chłopakiem. czego nie rozumiesz?

opodatkować Kościół.

i iść jeszcze dalej…

O tym, że wystąpić z Kościoła można, wie bardzo niewiele osób, o tym, że wystąpić się nie da – nie wie prawie nikt.
Ani droga świecka, ani religijna nie gwarantują wypisania z tej organizacji, do której rzadko kto wstępuje świadomie.
Nic to, że i Konstytucja RP, i ustawodawstwo UE gwarantują nam wolność sumienia, wyznania i przynależności.

W interpretacji prawa kanonicznego chrzest jest nieodwracalny. Obowiązuje zasada: „raz katolik, zawsze katolik”.
To do niej odwołał się w 2009 roku papież Benedykt XVI w dokumencie Omnium in mementem,
który usunął z Kodeksu prawa kanonicznego wzmianki o formalnym akcie wystąpienia z Kościoła.
Polska instrukcja z 2008 automatycznie przestała wtedy – w opinii większości kanonistów – obowiązywać.
Opinia publiczna faktu tego jednak nie odnotowała.
Wciąż powołują się na nią najpopularniejsze portale „apostatyczne”, wprowadzając dodatkowy chaos informacyjny.

Racjonalnie rzecz biorąc, opuszczenie Kościoła – czyli po prostu wypisanie się z organizacji –
powinno dokonać się w najprostszy sposób – drogą koresponden- cyjną – i umożliwiać odebranie jej swoich danych.
Tak wygląda „apostazja drogą włoską”. Wykorzystując prawo o ochronie danych osobowych,
Włosi żądają aktualizacji danych na swój temat w aktach administratora tych danych, czyli Kościoła,
i nakazują ich usunięcie lub też adnotację, że nie są już członkami/członkiniami tej organizacji.
Nakaz wymazywania danych apostatów obowiązuje Kościół katolicki we Francji i Belgii.

Na gruncie polskim wszystko rozbija się jednak o porozumienie z Episkopatem Polskim z 2009 roku i artykuł 25, ust. 3 Konstytucji RP, który mówi,
że „żaden organ państwowy nie ma podstaw prawnych do ingerowania w wewnętrzne sprawy kościołów i związków wyznaniowych”.
To na to porozumienie powoływał się Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych w procesie z powództwa Roberta Bieniasa,
który od 18 lat domagał się usunięcia swoich danych osobowych z ksiąg parafialnych.
GIODO nie chciał interweniować w tej sprawie twierdząc, że ustawa o ochronie danych osobowych nie dotyczy Kościoła.
Takim przywilejem, dodajmy, cieszą się w Polsce jeszcze tylko służby specjalne…
Jasnych rozstrzygnięć w tej sprawie brak.
Prawna batalia o realne podleganie kościołów ustawie o ochronie danych osobowych (rozpoczęta w 2010 roku przez portal www.wystap.pl) trwa.

Taki stan rzeczy nie jest jednak zgodny z prawem UE.
Komisja Europejska wydała oświadczenie, że stowarzyszenia lub instytucje religijne mają prawo do przetwarzania danych wyłącznie o swoich aktualnych członkach.
Unijna komisarz ds. sprawiedliwości V. Reding dodała, że unijne prawo jest w tym przypadku ponad prawem krajowym i jego własnymi umowami z kościołami.

W Polsce wydano setki milionów złotych na stadiony piłkarskie: w Poznaniu 750 milionów, Gdańsku 830 milionów ,
Wrocławiu 860 milionów , Warszawie 1915 milionów . Te wydatki nigdy nie zwrócą się za sprawą turystów i inwestorów.
Ukraina stracić ma na organizacji Euro 8 miliardów dolarów. Również w Polsce stanęliśmy na skraju bankructwa.

Mówmy wyraźnie, że przymuszanie kobiet, by rodziły dzieci wbrew swej woli, jest podłością.
Prawa, które do tego zmuszają, są prawami prześladowców dzieci i ich rodziców,
ponieważ dobro urodzenia dziecka, którego się pragnie i które się kocha, zmieniają w zło poniżenia i nienawiści.
Oto zasada moralna: Nie wybieraj cierpienia dla innych! [z „Manifesty”]

jest obecny na każdej manifie i paradzie….

Nie chcemy świata tylko dla kobiet. Ani tylko dla mężczyzn.
Chcemy świata przyjaznego dla wszystkich ludzi i dla innych żywych istot. [z „Manifesty’]

ku pamięci ;)

Stawiajmy opór przemocy, w jakiejkolwiek przychodzi postaci – fizycznej, psychicznej, prawnej czy kulturowej.
Bez względu na to, czy jest nowym przejawem opresji, czy kontynuacją długotrwałej tradycji. [z „Manifesty”]

Moralność nie ma płci. Błędne jest przekonanie, że istnieją odrębne powinności kobiet i mężczyzn.
Podmiotem moralności nie jest płeć, tylko jednostka, i każdy ma prawo do indywidualnej drogi. [z „Manifesty]

 

każdy ma prawo do życia! Małgonek z Tarchocinka też!

 

jesteście tego pewne?

 

ja wstrzymuję się od głosu…

 

 

za foto-Zazem kroczy Syd…

 

cześć!

 

grube miliony!

 

a my stoimy w poprzek!

 

na platformie dziecięcej sunie wytrawna manifestantka – mopsiczka Beza

 

Zaz nie byłaby sobą, gdyby pozostawiła mopsiczkę i mopsiarę w spokoju ;)

 

śliczne mapeciątko, prawda? :D

 

Syd & Kasia

 

& Sylwia

 

& Astrid

 

& aparaty Astrid

 

& media

 

& hasła

 

jak co roku… ciekawe, kiedy coś się zmieni. cokolwiek…

 

Nie odkładajmy równości na potem.
Nie pozwólmy na kupczenie prawem kobiet do decydowania o własnym życiu.
Bo Kościół, bo Europa, bo układ polityczny.
Nie dajmy sobie wmówić, że różnica w płacach na niekorzyść kobiet to kwestia rynku – to dyskryminacja. [z „Manifesty]

 

Nie dajmy sobie wmówić, że jedynym sensem naszego życia jest troska o innych. 
Nie dajmy sobie wmówić, że stereotyp ma coś wspólnego z „naturą”. 
Nie dajmy sobie wmówić, że jesteśmy
za słabe,
za bierne,
za dobre,
za głupie albo za mądre, aby współrządzić.

RÓWNE TRAKTOWANIE KOBIET I MĘŻCZYZN NIE JEST KWESTIĄ
WIELKODUSZNYCH USTĘPSTW, KOMPROMISÓW ANI NEGOCJACJI.
RÓWNOŚĆ NAM SIĘ PO PROSTU NALEŻY.

Pod Manifestą podpisało się 30 organizacji i 270 osób, między innymi:

Henryka Bochniarz, prof. Jolanta Brach-Czaina, Anna Brzezińska, prof. Przemysław Czapliński, Renata Dancewicz,
Małgorzata Domagalik, Kinga Dunin, Wojciech Eichelberger, Izabela Filipiak, dr Agnieszka Graff, prof. Jan Tomasz Gross,
Eva Hoffman, Zuzanna Janin, prof. Maria Janion, senator Dorota Kempka, dr hab. Krystyna Kłosińska, Krystyna Kofta,
Zofia Kulik, Danuta i Jacek Kuroniowie, Ewa Kuryluk, Magdalena Łazarkiewicz, Dorota Masłowska, Dorota Nieznalska,
Wanda Nowicka, Anna Popowicz, Anda Rottenberg, Kazimiera Szczuka, dr Magdalena Środa, Dorota Terakowska,
Olga Tokarczuk, Danuta Waniek, prof. Eleonora Zielińska, Alicja Żebrowska

 

*** wszystkie cytaty pochodzą ze strony www.manifa.org

 

 

Przepraszam. Wybacz mi. Kocham Cię. Dziękuję.
0

7 myśli na temat “XIII Warszawska Manifa

  1. To o ile dobrze zrozumiałem wolno mieć poglądy i przedstawicieli, ale.. o właściwym światopoglądzie, tzw postępowym? Inne nie będą tolerowane?

  2. słodka jest ta pani w kapelutku o kolorze rdzy dzierżąca, założę się, własnoręcznie wykonany transparent. przypomina mi moją mamę. no i zdjęcia baloników sooo cooool. xx

Dodaj komentarz