strona główna > codziennik > mopsy > kumok > miszur > czuczu
a tłum ma zawsze rację.
dlatego unikam większych zbiorowości. także w pracy.
odkąd powróciłam na ciepłe łono frilansu – w pracy nieustannie towarzyszą mi dwa mopsy:

zazwyczaj są bardzo pomocne. podrzucają mi hasła i slogany reklamowe, negocjują przez telefon stawki za teksty, prowadzą terminarz spotkań,
chrapią i pierdzą w czasie telekonferencji na skype lub podpełzają cichaczem i wwiercają się swoimi miękkimi łebko-mordkami pod mój prawy łokieć,
żeby być blisko-bliziutko najbliżej ciepełka. trącają mnie swoimi niby-noskami, zaczepiają łapkami: baf siem! no baf siem!
i próbują mi włazić na notebooka, wpychając uśmiechnięte ryje wprost w ekran. potem im się nudzi i znów idą spać.

oto Miszur. Miszur chce się przylansować w internecie. z zestawu leżącego na kanapie – w postaci pary rozciągniętych skarpetek,
poradnika o odchudzaniu dupy, Słownika Synonimów oraz książki Baumana – wybrała rzecz jasna Baumana.
przeczytała pół rozdziału, zafrasowała się głęboko nad kondycją świata i pogrążyła w rozmyślaniach, chrapiąc dnośnie.
kiedy dwa małe ryje poczują kolejne parcie (bynajmniej nie na szkło) – trzeba je wyprowadzić.
czyli pozwolić Kumeczkowi na obwąchanie wszystkich kwiatków w okolicy, a Miszurowi na oszczekanie wszystkiego, co się rusza w promieniu 5km.
Kumeczek paczy wymownie, a Miszur się wije. bo nie ma czasu.
wieczorem mała mopsia brzydula lula na kolankach Mamusi. tymczasem Kumok ryje w kanapie, przekopując się do Narnii…
co za emocje!
Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.


Dodaj komentarz