uwielbiam lalkowe spotkania, choć wstyd się przyznać – rzadko na nie docieram ;)
jednak tym razem – w ramach prób przełamywania narastającego we mnie syndromu dziwaka i odludka – przyszłam.
wpadłam spóźniona, z Orką pod pachą…

o, no właśnie! spotkanie było nie tylko Blythe’owe – a ja przed przyjściem zastanawiałam się, czy oprócz Orki
wziąć jeszcze którąś z moich „metamorficznych” monsterek…

w obliczy pięknych, wyniosłych i eleganckich lalek…

szykownie ubranych, starannie uczesanych…

czarujących w każdym najdrobniejszym szczególe

Orka okazuje się być bliźniaczym wcieleniem mnie samej – w wełnianej krzywej czapce, z miną sieroty, na uboczu… ;)

zawsze chciałam być damą. no ale cóż poradzić…

lubię ładne dziewczęta. sama zaś jestem małym kasztanem.

zdecydowanie bliżej mi do zagubionej middie – Kici

eleganckie piękności onieśmielają

lub budzą we mnie totalne niezrozumienie…

prócz wrażeń estetycznych nie czuję nic…

a Little Apple Doll to moje marzenie…
Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.


Dodaj komentarz