Koniec Cafe KULTURALNA?! Pan raczy żartować, panie Słobodzianek! – facebookowe case study

[ notka wklejona post factum. dobrze, że nie post mortem! ;) ]

 

Dziś w nocy, kiedy krążąca od jakiegoś czasu informacja została potwierdzona u źródła,
a z bloga Mike Urbaniaka poszła w wirtualny eter:
http://panodkultury.wordpress.com/2013/06/03/koniec-kulturalnej/

– stało się jasne, że nie sposób dłużej milczeć nie tylko na temat
podbojów i ekspansji terytorialnych Tadeusza Słobodzianka na kulturalnej mapie stolicy,
ale także na temat absurdalnych i oburzających decyzji urzędników warszawskiego ratusza.

O co chodzi? O arogancję decydentów, ignorancję biurokratów i autorytarną władzę,
która tyleż śmieszy, co przeraża. Nie dalej jak dwa dni temu ekscytowaliśmy się cenną pięciozłotówką,
po którą łapska wyciągnął Pałac w Wilanowie, a którą Hannie Gronkiewicz-Waltz udało się niemal siłą
zatrzymać w swoim eleganckim portfelu, zaś już dzisiaj smakujemy kolejny gorzki cukierek od warszawskich politykierów.

Otóż jeden z „urzędników od kultury”, nowy dyrektor kombinatu teatralnego DramaIII
(w składzie: Teatr Dramatyczny, Scena na Woli oraz Scena Przodownik)
specjalizującego się w sztukach typu “Młody Stalin” czy “Martwa natura w rowie”,
niejaki Tadeusz Słobodzianek – wybaczą państwo, że pomijam jego zasługi artystyczne,
ale stanowisko dyrektora to urząd, a nie stan ducha czy misja, więc darujmy sobie uprzejmości –
z dnia na dzień postanowił wypowiedzieć umowę najmu kultowej klubokawiarni Cafe Kulturalna
i ogłosić konkurs na „nowego ajenta”, który hurtowo przejmie lokale gastronomiczne
towarzyszące trzem scenom Słobodziankowego kombinatu teatralnego i stworzy z nich miłą oku, a jeszcze milszą kieszeni,
sieciówkę serwującą w antrakcie spektaklu kawkę i wuzetkę, a czasem jakiś niegroźny wieczorek poetycki czy odczyt kulturalny.

Co to oznacza dla Kulturalnej? Praktycznie bankructwo i eksmisję na bruk.
Bo trzymiesięczny okres wypowiedzenia to zdecydowanie za mało, żeby zakończyć umowy handlowe z dostawcami,
bezstratnie odwołać zakontraktowane na cały sezon koncerty i wydarzenia kulturalne oraz po ludzku odprawić pracowników.
Trzy miesiące to także za mało, aby zgromadzić fundusze potrzebne do wystartowania w superkonkursie Słobodzianka
na najbardziej dochodową sieciówkę kierowaną przez bezproblemowego ajenta, który od sztuki i kultury
nie będzie oczekiwał niczego więcej niż zwyczajowego “dobry wieczór” na wejściu i “żegnam” na wyjściu.

Rozumiem, że dla właściciela nie ma specjalnej różnicy, czy będzie czerpał zysk z wynajmowania lokalu
kulturalnej klubokawiarni z 10.letnią tradycją, wykwintnej smażalni befsztyków dla celebrytów
czy lansiarskiemu klubowi z rurą i kolorowymi drinkami,
ale chyba w przypadku metrażu “przytulonego” do Teatru Dramatycznego liczy się jednak coś więcej niż czysty zysk?

Nie przekonuje mnie argument, że nowy dyrektor ma prawo do nowej koncepcji tego miejsca,
bo jak na dłoni widać, że koncepcja sieciowego ajenta, który obejmie trzy prowadzone przez Słobodzianka placówki teatralne
– jest koncepcją żadną, żenującą oraz żałosną. Jest pomysłem z dupy, który może i sprawdza się w przypadku kursujących po Polsce wagonów Wars,
w których serwuje sałatki greckie z pudełka, ale nie w przypadku warszawskich klubów,
które przeważnie stają na rzęsach, by zdobyć uznanie i popularność wśród odwiedzających,
a potem i tak zamykają się po dwóch sezonach, bo “sąsiedzi się skarżyli, że głośno”,
„bo właśniciel podniósł czynsz o 600%” albo “jeden wspólnik dał drugiemu w mordę, za barem lali lewy alkohol, a Rysiek nawiał z kasą”.

Więc tym bardziej powinno się doceniać miejsce, które z sukcesami od 10 lat realizuje swój niezależny program kulturalny,
organizując koncerty, festiwale i międzynarodowe eventy, które stanowią o wartości Kulturalnej.
A że przy okazji można tam pysznie zjeść i wytańczyć się do upadłego, nie zakłócając nikomu ciszy nocnej? Lokal-marzenie!

Więc o co tak naprawdę tutaj chodzi?
Wiadomo, że o władzę i pieniądze. Z tym dyskutować nie będę, bo to nie moja działka.
Mnie interesują ludzie i to, co wokół siebie robią, tworzą, budują i pielęgnują latami.
Dlatego tuż po północy założyłam na Facebooku grupę/event:

“Koniec Cafe KULTURALNA?! Pan raczy żartować, panie Słobodzianek!”
– no bo sami rozumiecie…

Internetowa lawina ruszyła z przytupem, a z każdym kwadransem przybywało nowych uczestników eventu.
Równocześnie rosły rzesze sympatyków fanpage’a Kulturalna Musi Zostać!

W internetach zawrzało. Wszystkich połączyło niedowierzanie i spotntaniczny protest
przeciwko kompletnie niezrozumiałej decyzji dyrektora Słobodzianka.
Blogerzy i publicyści zaczęli wystukiwać w swoich serwisach zaangażowane teksty,
papierowa Stołeczna już drukowała „na rano” rozmowę z Agnieszką Łabuszewską, twórczynią i właścicielką Cafe Kulturalna,
a tymczasem… sympatycy nowego ładu i samego WszechDyrektora Słobodzianka ruszyli do kontrataku!

Zostaliśmy „zgłoszeni” przez życzliwych do adminów Facebooka
jako banda posługująca się mową nienawiści, szkalująca dobre imię działacza kultury,
szargająca świętości, uwłaczająca godności, godząca w jego dobra osobiste oraz klejnoty rodowe.
czy jakoś tak.

4dbffef5e3b72bc4dd2e1dfdf4e0a7ca,641,0,0,0

Przyznaję, że do memów można było wybrać do nieco ładniejsze ujęcia, ale ja sama – tworząc naprędce “slobopleksa” –
wprost nie mogłam się oprzeć urokowi tegoż zdjęcia i łudzącemu podobieństwu wspaniałych twórców sieciowych jadłodajni:

 slobo

Do dzisiejszego poranka wydarzenie
„Koniec Cafe Kulturalna? Pan raczy żartować, panie Słobodzianek!”
uzbierało ponad 3,500 sympatyków…

 

Aż wybiła dwunasta i… koniec balu, panno Lalu!

We wtorek około południa event w obronie Kulturalnej został z Facebooka usunięty
bez słowa ostrzeżenia, upomnienia bądź nagany. Nic, zero, pustka.

Napisałam oczywiście zażalenie, zapytanie oraz pretensyjkę, uroniłam łezkę i pomyślałam: “fuck you, fejsbuczku!”.
Za moment jednak dostałam na rozpęd kopa w dupę od Moncziczi, a od Wiadomo Kogo numer telefonu do teamu Facebook Polska.
I tutaj wielkie podziękowania i szacunek dla bardzo miłego i pomocnego człowieka z Facebooka,
z którym miałam przyjemność rozmawiać telefonicznie.

Eventu nie udało się reaktywować, bo został usunięty przez “centralę”, więc około 13.00 stworzyłam nowy – grzeczniejszy:

„Koniec Cafe Kulturalna? Pan raczy żartować…”  [klik!]

w ciągu niecałych pięciu godzin (13:00-17.30) dołączyło ponad 2.700 osób,
a na wallu wydarzenia wywiązało się kilka interesujących dyskusji.

Internety nadal wrzały, na blogach brzęczało,
a sąsiedni fanpage Kulturalna Musi Zostać! rósł w mega-siłę.

poniżej kilka linków do najciekawszych internetowych wypowiedzi,
które rozgrzewały facebookowe walle:

http://panodkultury.wordpress.com/2013/06/03/koniec-kulturalnej/

http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/163826.html

http://wojciechlazarowicz.natemat.pl/63605,teatr-anty-kulturalny

http://natemat.pl/63581,cafe-kulturalna-wyladuje-na-bruku-kolejny-dowod-ze-sieciowki-coraz-czesciej-wypychaja-kulture

http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,14035787,Koniec_Cafe_Kulturalnej__Internet_protestuje_i_zartuje.html

 

 

ale internetowa wrzawa była jedynie echem prawdziwej bitwy,
która rozgrywała się „na mieście”.
w końcu około 17.30 na wallu Teatru Dramatycznego pojawiło się
oficjalne oświadczenie:

teatr_dramatyczny_oswiadczenie

http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,14037604,Cafe_Kulturalna_obroniona__zostaje_w_Palacu_Kultury_.html

 

udało się.
Kulturalna zostaje.

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

 

jasne, że facebookowe eventy, fanpage, memy i reszta wirtualnych błahostek
to zaledwie pół kropli w ogromnym morzu wszystkich rzeczy,
które dzisiaj wydarzyły się wokół tej sprawy,
ale dla mnie nawet te pół kropli jest dowodem na to,
że warto zabierać głos – niezależnie od sytuacji –
nawet w sprawach, w których z pozoru niewiele możemy zrobić.

internetowy protest nie przekona urzędników,
nie przemówi ludziom do rozsądku ani nie zmieni cudzego światopoglądu,
ale za to jest szybkobieżnym nośnikiem informacji.
a im więcej ludzi dowie się o sprawie, tym większa szansa na cokolwiek.
dlatego nie zgadzam się z zarzutami o „oszołomstwo” i robienie afery”.
czasem afery są potrzebne. nawet po to, żeby być w porządku z samym sobą.

 

idę do Kulturalnej, będzie bal!

 

 

Przepraszam. Wybacz mi. Kocham Cię. Dziękuję.
0

16 myśli na temat “Koniec Cafe KULTURALNA?! Pan raczy żartować, panie Słobodzianek! – facebookowe case study

  1. wszystko piszesz tak że aż się chce być po twojej stronie, może powinnaś robić dla jakiejś partii politycznej? hehehe

  2. Zaz, masz u mnie duży plus za działanie! Pracowałam w kilku warszawskich knajpach (tych kultowych też) i przykro to mówić ale ludzie mają generalnie wyjebane na to co się dzieje. Przychodzą bo przychodzą, wypić piwo, na koncert, a jak klub znika to dla nich ;trudno, będzie następny; Przykre to bardzo.

  3. zazie, cenie sobie twoje poglądy, chętnie czytam społeczno-polityczne wywody, tym razem jednak wydaje mi się że pojechałaś za daleko i niesprawiedliwie
    od początku umniejszasz do poziomu zero lub wręcz -15 zasługi słobodzianka, podkreślając że odpowiedzialny jest jedynie za dwie najnowsze sztuki o być może nieszczęśliwych tytułach (tych nie widziałam i nic nie mogę powiedzieć o ich poziomie), gdy tymczasem w teatrach w których dyrektoruje są i były inne świetne sztuki, jak choćby „Nasza klasa” czy „Przylgnięcie”, „Prorok Ilja”, „Iluzje”, „Wyzwolenie”, „Malambo”, „Tiramisu” – długo by wymieniać. jesli którąkolwiek widziałaś, spojrzę na twój wywód inaczej. widziałaś?
    nikt też nie wspomniał że Teatr na Woli miał spore kłopoty finansowe pod rządami poprzedniego dyrektora króry rozpuścił roczny budżet w jakimś potwornie krótkim czasie i owszem, kilka aktorek (a może i aktorów) podziękowało i wyniosło się z Woli bo słobodzianek nie mógł im tyle płacić co Maciej Kowalewski. ale teatr się podźwignął.
    ale pewnie, mówmy tylko o tym że opanowuje całe miasto i odbiera mu resztki kultury…

    1. eL, z racji swojego wykształcenia do pewnego momentu śledziłam uważnie polską scenę teatralną, więc twórczość Słobodzianka nie jest mi obca i absolutnie nie odmawiam jej wartości. ALE – i to wyraźnie zaznaczyłam w tej notce – tutaj rozpatruję tylko i wyłącznie działalność Słobodzianka jako urzędnika piastującego określone stanowisko i pełniącego w teatrze bardzo konkretne funkcje – i tutaj z jego decyzjami „się nie zgadzam, gdyż mam prawo”. teatry, o których mowa nie są instytucjami komercyjnymi i o ile jestem w stanie docenić rozwój sceny na Woli, o tyle sytuacja Dramatycznego jest smutna. smutna była juz wcześniej, przed rządami Słobodzianka, ale teraz smutna jest po stokroć. i dlatego nie zgadzam się urzędniczo-kulturalną smutę rozciągać na tereny przyległe, czyli na autonomię Cafe Kulturalna. i bycie dyrektorem placówki kulturalnej, której metraż podnajmuje klubokawiarnia na[prawdę nie powinno mieć tutaj noc do rzeczy. Nie dyskutuję na temat rządzenia teatrami w Warszawie, bo jestem laikiem, ale w kwestii klubów i kawiarni wypowiadam się jako ich odwiedzający, szwendacz i ulicznik, który swoje wie. na przykład to, że Kulturalna Musi Zostać – taka jak jest, nie inna.

  4. Mi się ogólne zadowolenie potknęło jedynie o przewijający się nagłówek w kilku miejscach na fejsdupie, że „Gazeta wygrała – Kulturalna zostaje”. Ech, media…
    Ale poza tym – pełne zrozumienie. Dawno nic mnie tak nie wzburzyło. A z racji miejsca i charakteru pracy – i tak mam DUŻE zrozumienie do urzędników miejskich..

Dodaj komentarz