przeprosiłam się z orbitrekiem i nakurwiam, nakurwiam, nakurwiam.
chciałabym użyć jakiegoś elegantszego czasownika,
ale żaden inny nie przychodzi mi do głowy, więc musicie mi wybaczyć.
tym bardziej, że każde z moich zderzeń z rzeczywistością jest brzydkie i bolesne –
i tak coś, co na filmikach motywacyjnych miało wyglądać tak:

u mnie niestety wygląda tak:

i nic na to nie poradzę. taka karma.
ale nie poddaje się i walczę dalej.
mam jednak pewien problem natury egzystencjalnej, a raczej numerologicznej…
za cholerę nie potrafię obliczyć, ile kalorii w rzeczywistości spalam na tej piekielnej maszynie!

[urobek z soboty]
w internecie pełno jest jakichś durnych kalkulatorów, które na podstawie mojej wagi i czasu treningu
wyliczają ilość unicestwionych kalorii, ale moim zdaniem – przy czym ja się nie znam, bo jestem durna –
do obliczenia tychże potrzeba nieco więcej danych… no nie wiem, ilość obrotów na minutę…
średnia prędkość, z jaka biegnę? waga koła zamachowego w orbitreku? …yyyy…
sami przyznacie, że to jest jakaś wyższa matematyka.

[urobek z niedzieli]
czy ktoś z Was umiałby to jakoś na oko wyliczyć?
na oko czyli matematycznie.

moja waga = 80 kg
speed = 16-17 km/h
rpm = 45-50
time = 60 min
koło zamachowe = 8 kg

niedobrze mi…
Przyłączysz się? Ciałopozytywnie o życiu, tyciu i chudnięciu
Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.



Dodaj komentarz