be ready to get confused

Jeśli coś jest do wszystkiego, to tak naprawdę do niczego. Jeśli ktoś jest dla wszystkich, to w rzeczywistości dla nikogo. Jedną tabletką nie uleczysz równocześnie ciała i duszy. No chyba, że jest to koenzym Q10 czy inny suplement z krainy fantazji.

Pamiętam z czasów zamierzchłego dzieciństwa, jak rodzice mojej koleżanki Iwonki próbowali wciągnąć moich starych do Amwaya i na zachętę podarowali im cudowny płyn do wszystkiego. Oczywiście bardzo skoncentrowany, opracowany przez amerykańskich naukowców współpracujących z NASA. Dzięki temu zaledwie jedna jego kropla, rozpuszczona w wiadrze wody, dawała nam niepowtarzalną szansę umycia naczyń, okien i podłóg w całym mieszkaniu, następnie samochodu (a mieliśmy wtedy Zaporożca), a na koniec podlania pomyjami trawnika, nie bojąc się przy tym, że z wiadra napije się pies, bo ich, rodziców Iwonki, pies pił regularnie i czuł się wyśmienicie. Mama Iwonki zaświadczała również, że kiedyś umyła nim sobie włosy.

Moi rodzice przyjęli ów dar z wdzięcznością, lecz przez następne 10 lat kompletnie nie wiedzieli, co z nim zrobić, a wyrzucić było szkoda, bo to z Ameryki i bardzo skoncentrowane, więc stało sobie to biedne czyściwo na półce w toalecie, z coraz bardziej blaknącymi etykietami, na których Jenny z Texasu i Moira z Illinois deklarowały, że produkt ów zmienił życie nie tylko ich, ale także krewnych i znajomych.

Dzisiaj zastanawiam się, co by było, gdybyśmy jednak odkręcili tę butelkę. Jak potoczyłyby się nasze dalsze losy? Czy pisałabym dzisiaj do Was te słowa?
Oto otwiera się cała przestrzeń wariantów i równoległych wersji rzeczywistości.
Tutaj nic nie jest oczywiste.

 

Ta notka miała być o tym, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. I że nie da się uszczęśliwić wszystkich naraz. I każdego nazywać swoim przyjacielem. Bo zostaje się z niczym. Z blaknącymi coraz bardziej etykietami.

If you ever get close to a human and human behavior
Be ready, be ready to get confused
And me and my hereafter
There’s definitely, definitely, definitely no logic
To human behavior
But yet so, yet so irresistible
And me and my fear can
And there’s no map uncertain

They’re terribly, terribly, terribly moody of human behavior
Then all of a sudden, turn happy and they and my here after
But, oh, to get involved in the exchange of human emotions
Is ever so ever so satisfying and they and my here, oh
And there’s no map uncertain

 

Wybieram ludzi na dobre i na złe, na długie lata.
A z  ludźmi, wiadomo, bywa różnie. Przeważnie nielekko. Rzadko kiedy robią to, czego się od nich oczekuje; nigdy nie działają zgodnie z naszymi życzeniowymi scenariuszami, obmyślonymi w najdrobniejszych szczegółach podczas wielu bezsennych nocy. Próżno oczekiwać od nich idealnie zaprojektowanej wdzięczności, świetnie skrojonej lojalności i pomocy perfekcyjnie dopasowanej do aktualnych potrzeb.

Można ludzi brać takimi, jakimi są. Mimo wszystko.
Albo wiecznie się z nimi szarpać, bez żadnych szans
na wyszarpanie tego, czego się od nich pragnie.

 

 

 

 

 

Przepraszam. Wybacz mi. Kocham Cię. Dziękuję.
7

2 myśli na temat “be ready to get confused

  1. Popieram przedmówczynię :) Agneta Pleijel powiedziała w wywiadzie tak: „Ja w ogóle uważam, że pisanie ma leczniczą moc. Bo kiedy napisze się coś czarno na białym, dopiero wtedy można się z tym skonfrontować. Nieopisane pozostaje wirem. I dręczy”.
    Piszesz tak genialnie i tyle osób odnajduje się w Twoich przeżyciach, że może książka byłaby tutaj jak najbardziej na miejscu. Ja też uwielbiam Twoje opowieści z dzieciństwa, jak również wymyślane przez Ciebie historie lalek. I wszystko co piszesz.
    Mam w sobie niezgodę na to, że tyle czasu poświęcasz ludziom, którzy wykorzystują Twoją wrażliwość. Uważam, że szkoda na nich czasu. Za to masz wiernych czytelników, którzy nieraz w komentarzach dają dowód jak bardzo Cię cenią. I czytają od lat.

  2. A myslalas kiedys zeby napisac ksiazke? Zagladam czasami na twojego bloga i strasznie lubie wpisy o twoim dziecinstwie. Troche dlatego ze sie z nimi identyfikuje, a troche dlatego ze sa swietnie napisane. Trzymaj sie!

Dodaj komentarz