najbardziej niepoczyt(-al)ny bloguś w internetach

Nie da się ukryć, że miniony rok nie należał do rekordowych pod względem ilości notek na blogu. Było ich raptem… 7. Uhm, siedem. Taka blogowa niemoc dopadła mnie po raz pierwszy (i mam nadzieję, że zarazem ostatni) w ciągu 16 lat prowadzenia tego internetowego bajzlu Zazie.
Mogłabym powiedzieć, że w natłoku życiowych turbulencji po prostu zapomniałam o blogu, ale nie będzie to prawdą. Bo nie dość, że pamiętałam, to jeszcze – od czasu do czasu – rozmyślałam nad tym, czym ten blog dla mnie jest.
I owszem, nadal podpisuję się pod tekstem, zamieszczonym tu jakieś 6 lat temu, w którym stwierdzam, że w dobie facebooka “blogowanie okazuje się anachroniczną sztuką epistolografii w konwencji sobie a muzom; znakami dymnymi na horyzoncie; wiadomościami w butelce rzucanymi wezbranym falom na pożarcie, nadgryzionym zębem czasu balkonem, na którym wygłaszam swoje urbi et orbi do głuchych gołębi spacerujących po wyślizganym bruku…” [cały tekst: TUTAJ]

Pomyliłam się co do jednej kwestii: blogowanie to dzisiaj sposób na zarabianie pieniędzy. I teraz pomyślcie, jakim trzeba być mentalnym przegrywem, żeby przez 16 lat napierdalania w klawiaturę i wrzucenia brazyliona zdjęć – nadal mieć status najbardziej niepoczytnego blogusia w internetach i nie zarabiać na nim ani złotówki. Ba, wręcz przeciwnie! Co roku dokładać – wcale nie lekką ręką – do tego wątpliwego interesu po kilka stówek (koszt serwera, domeny, płatnych wtyczek do wordpressa). I nie, nie zadam sobie teraz retorycznego pytania: “po chuj?”, gdyż jestem znana z tego, że większość powodów moich działań jest totalnie irracjonalna.

Czy chciałabym osiągnąć blogowy sukces? No pewnie, że tak! Byłabym totalną hipokrytką, twierdząc, że nie. Ale widocznie nie mam zadatków na „jesteś zwycięzcą!”. I chyba nie to jest moim priorytetem, skoro nadal uparcie piszę. Czy ja się żalę? Nie, po prostu sama przed sobą stwierdzam fakty. Niezbyt podnoszące na duchu, no ale co począć. Zamierzam blogować dalej. Kompletnie po nic.

 

Hercules & Love Affair – Are You Still Certain feat. Mashrou’ Leila

 

 

 

 

 

 

 

 

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

5 Comments

  1. ta zza rogu18 grudnia 2018

    Zazie, jesteś niszowa i działasz w pojedynkę, a za zarabiającymi blogami często stoi sztab ludzi od contentu, marketingu i pr’u. Sama tego nie pociągniesz, bo jesteś zbyt delikatna i niepewna siebie. Musiałby Ci ktoś pomóc i Cię wesprzeć na początek psychicznie, a potem już w samej branży gdzie ręka ręke myje.

    Odpowiedz
  2. Gotham17 grudnia 2018

    Życzę ci żebyś mogła zarabiać na swoim blogu, bo na to zasługujesz. Ale proszę cię żebyś się nie zmieniała nigdy pod dyktando publiczności.

    Odpowiedz
  3. Kaana17 grudnia 2018

    Czytam wszystko, kiedykolwiek się pojawi. Dla mnie Twój blog ma tonizujące właściwości – remedium na cały ten plastik w internetach.

    Odpowiedz
  4. Katarzyna17 grudnia 2018

    Twój blog to jedyny jaki czytam, a czytam od kilku lat i ciągle niecierpliwie czekam na kolejny odcinek :-)

    Odpowiedz
  5. Taleyah17 grudnia 2018

    Jak w komiksie- to ja przepraszam ale nie po nic a chociażby dla mnie. Bo ja tu kawał życia spędziłam. Mnie się to miejsce dobrze kojarzy. Tu obserwowałam jak K&M dorastają. Ja sobie nie wyobrażam, żeby blogusia miało nie być. Dziękuje za uwagę :]

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Scroll to top