Jak nie urok, to przemarsz wojsk, sraczka, padaczka i kolekcja minerałów

O tym, na co i jak często chorują nasze mopsy, wśród bliższych i dalszych znajomych krążą już srogie legendy oraz grube żarty. Doprawdy nie wiem, czy drogą losowania, czy też czystego przypadku – zostaliśmy przez “mopsią Bozię” wytypowani jako ci, którzy wraz z Kumokiem i Miszurem zaliczą pełne spektrum mo-psich chorób, dolegliwości i przypadłości.

Przerabialiśmy już chyba wszystko: od chirurgicznej korekty podniebień i nosów, przez usuwanie krwawiącej śledziony i wycinanie złośliwej mastocytomy, po hiperamonemię, padaczkę, wstrząs anafilaktyczny po penicylinie, spondylozę i wypadanie rzepek kolanowych, powikłania poszczepienne po Rabisinie, zatrucie Bravecto, głęboką martwicę skóry, zespół suchego oka (który doprowadził do ślepoty), nużycę z powikłaniami ropnymi oraz kardiologiczno-neurologiczny zespół Morgagniego-Adamsa-Stokesa. 

Zaledwie przez ostatni rok walczyliśmy u Kumoka z galopującą anemią, rosnącym guzem nadnercza i podejrzeniem przewlekłej niewydolności nerek; zaś u Miszura z lekoopornymi infekcjami układu moczowego i kamicą nerkową.

Nie dalej jak tydzień temu – podczas zmiany w dawce i rodzaju leków przeciwpadaczkowych – Kumok zaserwowała nam serię nocnych ataków padaczkowych. Ledwo je ogarnęliśmy, a tymczasem dzisiaj – podczas kontrolnego USG – wykryto u Miszura imponującą kolekcję kamieni i złogów w pęcherzu moczowym i nerkach. 

Kolekcja Miszura okazała się na tyle spektakularna, że weterynarze nie mogli wyjść z podziwu, jakim cudem ten pacjent jeszcze sika. Bo wedle wszelkiego prawdopodobieństwa lada chwila sikać przestanie, gdyż moczowody ulegną masywnemu zatkaniu kolekcją minerałów, a wtedy skończy się kozakowanie, bo nerki – osłabione kamicą i przewlekłymi infekcjami – zapewne odmówią współpracy.

Kiedy dziś w południe usłyszałam tę diagnozę wraz z zaleceniem operacji w trybie pilnym oraz ceną za ten zabieg – byłam gotowa wstać, wyjść i strzelić sobie w łeb. Dopiero co wydaliśmy 1.500 zł na badania kontrolne i konsultacje specjalistyczne Kumoka (które z racji jej licznych chorób musimy wykonywać co 2 miesiące), a właśnie się okazało, że w ciągu najbliższych 4 dni musimy ogarnąć drugie tyle na operację Miszura.

Tymczasem moja karta kredytowa (z wizerunkiem mopsich pacjentów) jest totalnie pusta, a mBank od wielu miesięcy śmieje mi się w twarz za każdym razem, gdy z uporem maniaka wysyłam kolejny wniosek o kredyt gotówkowy. No i co zrobisz, kiedy nic nie zrobisz?

Bierzesz głęboki oddech, przełamujesz w sobie wszystkie opory i… Prosisz o pomoc. Tak po prostu. Prosisz o pomoc: świat, ludzi, znajomych i nieznajomych.
I nagle się okazuje, że ta pomoc przychodzi. Zewsząd.
Od znajomych i nieznajomych, ludzi nam bliskich i tych zupełnie (z pozoru) dalekich.I to się dzieje. W kilka godzin zdołaliśmy uzbierać na operację Miszura – zaplanowaną na czwartkowy poranek.

Jestem Wam wszystkim tak bardzo wdzięczna i tak strasznie wzruszona, że nawet nie wiem, jak to wyrazić. Pewnie dlatego od kilku godzin miota mną totalny rozstrój nerwowo-żołądkowy. Ale jak to mówi pewne babcine przysłowie: szczęście jest jak sraczka – przychodzi znienacka!
Dziękuję Wam za to szczęście!

ps. Marcin słusznie zauważył, że można się też posrać ze szczęścia.
Co właśnie uczyniłam.

Dzięki!

 

0 0 vote
Oceń tę notkę
Subscribe
Powiadom o
guest
16 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Seronility

Na wstępie bardzo Ci dziękuję, że mi odpisałaś.
Broń Boże nie chcę robić nikomu czarnego PRu. Zależy mi tylko na tym, żeby mój mops miał jak najlepszą opiekę zdrowotną. Panicznie boję się kastracji (jak wszystkiego, co wiąże się z ryzykiem), ale muszę podjąć decyzję.
W związku z tym mam prośbę – czy mogłabym się gdzieś do Ciebie odezwać prywatnie? Na wszelki wypadek dodam, że umiem googlać i szukać informacji w mopsich grupach na FB, ale Twoją opinię cenię bardziej, niż kilku losowych osób (tym bardziej, że już kilka razy doradzano mi w dobrej wierze kompletne głupoty). Masz ogromne doświadczenie z mopsami, znasz je i kochasz jak chyba mało kto w polskim internecie. Wymiana z Tobą mopsich informacji byłaby dla mnie niesamowicie cenna. Oczywiście tylko jeśli nie byłby to dla Ciebie problem – rozumiem, jeśli masz dużo ważniejsze sprawy. I tak jestem wdzięczna, że dzielisz się swoją wiedzą na blogu :)

Trzymam kciuki za Kumoka i Miszura. Kamienie są niesamowicie podstępne – męczyłam się przez dobrych kilka miesięcy z tym problemem u mojego półrocznego malucha (prawdopodobnie zawiniła karma, którą jadł w hodowli, a potem u mnie). Swoją drogą, myślałaś może, żeby odnośnik do zbiórki umieścić gdzieś na blogu (chyba, że jest on w jakiejś mopsiej grupie)? Jeśli jest ona aktualna, chętnie dorzuciłabym swój grosz.

Artemisia_absinthium

Niestety, Bogowie mopsów trzymają drugi koniec ich smyczy. Piszę “niestety”, bo kamica nerkowa u Pani psa ( jak również cały pakiet innych chorób u obu psów) będą się powtarzać i narastać, jeżeli nie zmieni Pani ich trybu życia, nie zmniejszy otyłości klinicznej ( polecam grafikę ze strony weterynaryjnej, na której ewidentnie widać, że obydwa Pani psy kwalifikują się do “otyłości klinicznej” : comment image
comment image ) i nie wdroży koniecznego dla nich ruchu.
Gdyby była Pani niemajętną panią Rozalią, emerytowaną nauczycielką z kamicą nerkową z zerową szansą na zapłacenie 3 000zł za zabieg rozkruszania kamieni nerkowych – to dostałaby Pani ziółka za 15 zł do picia i usłyszała od nefrologa : konieczna zmiana DIETY, likwidacja OTYŁOŚCI i CODZIENNY RUCH. Niestety, zapewne u weterynarza nie usłyszała Pani : “Proszę natychmiast przestać przekarmiać psy, zmienić ich dietę i zapewnić 3 długie spacery dziennie”(?) – wynika to z tego, że – niestety- weterynarze uwielbiają taki “typ” właścicieli, który doprowadza do zapasienia swojego pupila, generując u niego 20 dolegliwości ( każda nowa dolegliwość to przecież kolejny 1tys.zł opłat w miesiącu ).

Iwona

Artemiszjo czy za te z dupy wzięte porady ktoś ci płaci, czy robisz to bezinteresownie, bo lubisz wkurwiać ludzi?
Może Jeszcze nikt Ci tego nie powiedział, ale dywanie rad osobom, które o nie prosiły to bierna agresja.
Natomiast mój nieuprzejmy komentarz to czyste chamstwo na które zdecydowałam się świadomie bo nie znoszę takich ludzi jak Ty.
Obczaj różnicę

Babs

Potrzeba kasy dla najukochańszego mopsa to żadna wstydliwa rzecz!!! Na szczęście są jeszcze na tym świecie ludzie co myślą sercem chociaż trochę. Życzymy małej pacjentce najlepszego i trzymamy kciuki za powodzenie i letki przebieg operacji!! ??❤️ Dyzio & Co

Iwona

Im więcej dajesz – tym więcej otrzymujesz – jak mówi prastare prawo karmy.
Więc nie czuj się wdzięczna, zrobiłam to w o oczekiwaniu przyszłych zysków???
Najważniejsze, żeby operacja się udała, z Felutkiem się zepniemy i będziemy jeszcze słać energię.

Seronility

A ja niejako przy okazji spytam… czeka mnie kastracja mojego mopsiego syna. Zazie, czy wciąż poleciłabyś przeprowadzenie tej operacji u duetu Radajewski/Tuśnio? Żeby było jasne, czytałam wszystkie notki na ten temat. Wiem, że Umińskiego zawiodła jeśli chodzi o leczenie. Problem w tym, że na wszelkich mopsich grupach wciąż są to najbardziej polecani specjaliści, jeśli chodzi o operowanie mopsów. I naprawdę nie wiem, co robić. Wiem, że za mnie nie zdecydujesz, ale po prostu jestem ciekawa, czy po negatywnym doświadczeniu wciąż polecałabyś tę klinikę jeśli chodzi o operacje. Mam milion wątpliwości i strasznie się wszystkiego boję. Bo mój mops MUSI żyć. Nie ma innej opcji.

dzbanek

A Syd nie uczestniczy w utrzymaniu i leczeniu swoich ukochanych mopsików?

Joanna

To jest dobre pytanie. Ale odpowiedź można znaleźć w sumie we wcześniejszym wpisie. Przykre. Ale tak bywa i nic na to nie poradzimy.

Anonimowo

widocznie wielka milosc konczy sie tam gdzie zaczynaja sie duze wydatki, a mopsy coraz starsze, wiec chyba lepiej nie bedzie

Ewa

No ale przecież byli partnerzy mogą się dogadać w sprawie alimentów na psy

sr56

parę postów wstecz jest mowa o tym, że Syd stwierdziła, że przestała kochać Miszura, bo Miszur za bardzo jej przypomina Zazie

Scroll to top
16
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x