Na termometrze -20*C, a tymczasem komitet urodzinowy w składzie: Lena (love
), Tata Marcin i matka Zazie oraz Misór wiozą jubilatkę Kumok na badania:

Normalnie chcieliśmy jechać pociągiem z wózkiem, a w wózku śpiwór i dwa termofory, ale jednak trzaskający mróz to nie są idealne warunki dla Kumoka, więc poprosiliśmy Ciocię Lenę o pomoc.
Badania poszły bezproblemowo, jak to zwykle z Kumokiem.
Oczywiście jednoznacznych i rozstrzygających wyników – jak to zwykle w przypadku Kumoka – brak.
Tymczasem dzień po badaniu mamy u Kumoka nagłą zwyżkę amoniaku i ataki drgawkowe :(

Nie wiem, czy to podaniu Synacthenu do wykonania testu stymulacji ACTH czy może Kumok tak po prostu uznała, że jest zbyt spokojnie i nudno… Nie wiem.

Siedzi pod stołem, źle się czuje. Ładuję w nią laktulozę i robię lewatywy, żeby oczyścić jelito grube, gdzie bakterie ureazowe przerabiają mocznik na amoniak i pogarszają tę i tak przejebaną sytuację…
Jeśli pytacie, co przyniósł nam kolejny dzień, to spiszę donieść, że… pełne wyzdrowienie!
Jestem równie szczęśliwa, co zdezorientowana… Lekarze też rozkładają ręce, nie mając pojęcia, o co tak naprawdę chodzi w organizmie Kumoka.
Na szczęście Misiaczek jest przewidywalna i ma się wspaniale:
Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.


Dodaj komentarz