twój egocentryzm mnie poraża. i zmusza do powiedzenia pewnych rzeczy wprost – jak możesz sądzić, że piszę o tobie? że cierpię z twojego powodu? po tym co się wydarzyło – nie potrafię o tych dwóch latach myśleć inaczej niż z obrzydzeniem, wstydem i złością za tyle zmarnowanego czasu z osobą,…
może i ważę dziesięć ton, a kiedy się śmieję w moich oczach nadal widać smutek. może i jestem trudna, gwałtowna, mam skłonność do przesady i dramatyzowania. może oczekuję zbyt wiele, ale równie dużo potrafię dać. może chciałabym latać, ale póki co – chodzę.krok po kroku. zbliżałam się do ciebie. a…
a tymczasem pod moim balkonem przeszła osiedlowa parada w postaci orkiestry niemalże dętej i ekipy fikających czirliderek. pocieszne, ale i tak czekam na doroczną procesję wiernych jedynie słusznemu bogu. wyglądam ich tęsknie, jak zwykle z aparatem. taki jasny, przejrzysty dzień. wieszam pranie na balkonie. bratki pachną w skrzynkach. żyję sobie…
można stracić miłość, na której chciało się zbudować swoją resztę świata. można stracić przyjaźń, która okazała się jedynie czczą gadaniną o zasadach i lojalności. ale bez przesady – nie można stracić siebie. po prostu nie wypada.
o mnie się proszę nie martwić. zbytek łaski i nadmiar konwenansów. fakty pozostają faktami, ludzie ludźmi, a taborety – wiadomo, stoją twardo. generalnie – nic w przyrodzie nie ginie, zła karma powraca, a także cała reszta banałów, które można by tutaj mnożyć. tylko po co. idę dalej. mam ręce w kieszeniach i…
nosiłam cię w sobie jak płód. z każdym dniem rosło we mnie. uczucie. karmiłam cię sobą i nadawałam w myślach kolejne imiona. poronić cię po sześciu miesiącach jest mimo wszystko lżej niż całe zycie kochać i wychowywać martwe dziecko. jestem tylko trochę porozrywana. ale w końcu zarosnę.
wycięłam cię z siebie. z chirurgiczną precyzją, z rozległym marginesem zdrowej tkanki. na wszelki wypadek. by nie został po tobie żaden ślad. powinnam była to zrobić jakieś dwa lata temu. ale zapomniałam. o sobie.
znam już sto jedenaście sposobów na powstrzymywanie łez i dwieście osiemdziesiąt trików na zduszenie w gardle krzyku. trenuję także połykanie tabletek i codzienne chodzenie do pracy. dziękuję, mam się nieźle.
nie potrafię napisać – jak bardzo. ani powiedzieć – jak mocno. mogę tylko czekać aż to wszystko pomieści się we mnie i przestanie rozrywać od środka. staram się oddychać głęboko.
nie ma co ukrywać – moja wiosna zaczęła się dosyć chujowo. no cóż, bywa. ale nie ma tego złego, co by na jeszcze lepsze nie wyszło. bo niby czemu nie. trochę posprzątałam sobie w życiu. wymiotłam emo-paprochy spod dywanu i łóżka. kwiatkom w sypialni poobrywałam uschnięte liście i poucinałam zgniłe…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę zazie.com.pl.
Prawa autorskie i autorstwo treści
Wszystkie teksty publikowane na stronie zazie.com.pl stanowią utwory w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych i podlegają ochronie prawnej. Autorstwo poszczególnych tekstów jest każdorazowo oznaczane; w przypadku braku wyraźnego wskazania autora, autorką tekstu jest Olga Gromek (Zazie). Kopiowanie, rozpowszechnianie oraz publikowanie treści – w całości lub we fragmentach – bez zgody autora lub właścicielki serwisu jest zabronione. Treści publikowane na zazie.com.pl nie są udostępniane do trenowania modeli językowych, systemów generatywnych ani innych narzędzi sztucznej inteligencji. Jakiekolwiek wykorzystanie treści w tym celu wymaga uprzedniej, pisemnej zgody właścicielki serwisu. Wszelkie prawa zastrzeżone.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek