Strona główna » I love you, Jamie Woon
, , ,

I love you, Jamie Woon

rzadko, naprawdę rzadko i w wyjątkowych przypadkach ulegam fascynacjom męskimi wokalami.
i moja orientacja nie ma tu nic do rzeczy. po prostu – w męskich głosach zazwyczaj brakuje mi
tego rozdzierającego liryzmu, krystalicznej wrażliwości i absolutnego wyczucia rytmu.
owszem, zdarzają się wyjątki.
george, jeff, thom.

a teraz jamie.
poległam. z rozkoszą.
jestem absolutnie zakochana.

ten do bólu niepozorny chłopiec
wydaje mi się wcieleniem boga seksu.

oto potęga dźwięku.
























Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

KOMENTARZE

3 odpowiedzi do „I love you, Jamie Woon”

  1. Awatar Pietrucha
    Pietrucha

    YYYYYh, to miało być do poprzedniego postu, przepraszam najmocniej. Wybacz.

    1. już czytam i już przenoszę!! dzieki! :)))

  2. Och, mi też się wkręcił strasznie swego czasu. Byłam nawet na koncercie – to niesamowite, jak szybko przeszedł mi wkurw po ponad godzinnym opóźnieniu, gdy na scenę wyszedł ten niepozorny, pyzaty, misiowaty facet i zaczął śpiewać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

3
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x