taka cudna piosenka z tak beznadziejnym tekstem, no fenomen po prostu!
wiosna, wiosna, chodzę cała nakręcona, pobudzona, nadwrażliwa na bodźce.
studzę się czerwoną herbatą i czarnym chlebem,
puszczam z wiatrem przez pracowe okno bańki mydlane.
a poza tym – moje oczy są dzisiaj jadowicie zielone,
czyli: kupiłam sobie kolorowe eye linery w żelu i się bawię.
przeczytawszy i przetrawiwszy w sobie wszystkie Wasze komentarze –
podjęłam decyzję, że jednak mojemu wewnętrznemu enfant terrible
potrzebne są sztywne ramy, jasne zasady i bezpieczne granice.
nie mogę lecieć w poprzek rzeczywistości jak przypadkowo wystrzelony pocisk,
który na koniec rykoszetem trafia w próżnię i przepada bez wieści.
zacznę od rzeczy najprostszych, najbardziej oczywistych,
a zarazem dla mnie najtrudniejszych. będę spać oraz jeść. celowo, metodycznie, w skupieniu.
przez całe życie robiłam to bezmyślnie, w pędzie, nieobecna tu i teraz, myślami już gdzieś indziej.
najeść się i biec dalej. naspać się szybko i biec dalej, dalej. bo już mnie tu nie ma, cześć, pa!
zasypiam w miejscu, bezmyslnie, padając po prostu ze zmęczenia.
kładę się niecierpliwie w inkubatorze nocy, nie mogąc doczekać się kolejnego poranka.
chciałabym zwolnić. siebie. w sobie.
Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.


Dodaj komentarz