zmiany, zmiany, zmiany. oraz stare śmieci.

a teraz konkretnie, po żołniersku i bez pensjonarskich metafor
pełzających po “zamkniętych na głucho pokojach” –
mówię, co następuje:
blog Zazie zostaje.

nie po to przez 11 lat nakurwiałam noteczki, obrazeczky i fidrygałki,
żeby teraz zejść z pola bitwy i kurcgalopem uciekać przez krzaki oraz knieje,
bo się panience fejsbuczek przestał podobać i gromadne bicie piany
na gładkiej tafli niezmąconego głębszą myślą bagnistego wirtualnego bajora.

facebook mnie zepsuł. ja sama na własne życzenie dałam się zepsuć.
w społecznościowym tłumie zatraciłam poczucie własnej wartości, spójności i sensu.
jestem wszędzie i zarazem nigdzie.
rozproszyłam się. rozmieniłam na drobne. rozpieprzyłam w pył.
nie ogarnę kilkuset kontaktów na fejsie, nie poskładam się z cudzych lajków
i własnych statusów, z check-in’ów na foursquare’ach, tweetów i fotek na instagramie.
tego jest za dużo. za szybko. za często.

skutkiem tego coraz trudniej mi z prawdziwymi ludźmi być i rozmawiać,
bo gdy tylko otwieram usta, to zaraz się boję ,
że nie streszczę się w lajku, głasku i zgrabnym zdawkowym komentarzu –
tylko rozciągnę w przydługą niemodną narrację i zanudzę, zamęczę, osaczę.
więc zamiast tego milknę albo pierdolę farmazony. a najczęściej milknę i chcę do domu.
panikuję na dźwięk dzwonka komórki. nie odbieram. odwołuję umówione spotkania.
szukam wymówek. lawiruję. ostatnio przestałam nawet odpisywać na maile.

wiem, że ta równia pochyła doprowadzi mnie na samo dno.
bardzo się boję, że znów pogrążę się w depresji.
zima to wprost wymarzony czas na tego typu przedsięwzięcia.
oto przed nami pół roku życia w mroku – oto mgliste jesienne poranki,
w które budzę się zbyt wcześnie i długie zimowe wieczory, które przeciągają się w bezsenne noce.
tymczasem wróg czai się z tyłu głowy. stoi w cieniu.
niezrównany mistrz drugiego planu. cichy wielbiciel. bezwzględny stalker.
czeka na mnie tuż za rogiem.

oraz puka do drzwi, pytając czy jest suchy chleb dla konia.
no kurwa, znów się rozpisałam. wiedziałam, że tak będzie. a nie mówiłam??!!
a miało być krótko. o tym, że:

– bloga pisać nie przestanę, kropka. monodram trwa. mój egocentryzm i rozbuchana osobowość
muszą się wyżyć, bo inaczej nie dadzą mi spokoju. a wtedy ja nie dam go moim najbliższym.

– konto na facebooku (wraz z fanpagem) przywróciłam tylko po to, by móc zamieszczać linki do nowych notek
oraz umożliwić miłośnikom faceboka komentowanie mojego bloga poprzez ich fejsbukowe loginy

– bardzo proszę, abyście jako moi Czytelnicy (których cenię i szanuję bez względu na poglądy
i często odmienne zdanie w dyskusjach) komentowali moje notku tutaj na blogu,
nie zaś na facebooku pod linkiem do danego tekstu. link jest tylko odsyłaczem, a nie treścią samą w sobie.

– nie chcę przesiadywać na FB i dyskutować, odpisywać, sprawdzając co chwilę nowe komentarze.
zresztą sami wiecie, że na facebooku wystarczy godzina, aby wszystko się „przeterminowało”, zdezaktualizowało
i spadło na samo dno walli, feedów i tablic, niknąc tym samym w chaosie setek podobnych postów, zdjęć i statusów.

– wiem, że komentowanie wpisów bezpośrednio na blogu może się wydawać zbyt… staroświeckie, kameralne
czy technicznie niewygodne, ale bardzo mi na tym zależy. dlatego nie będę odpisywała na facebookowe komentarze
ani wdawała się w dyskusje na własnym czy cudzym wallu. na pewno stracę w ten sposób wielu dyskutantów, czytelników
czy obserwatorów, zaś statystyki bloga polecą w dół. wiecie jednak w jak głębokim poważaniu mam te wszystkie rankingi
i wskaźniki popularności w blogosferze – z całym szacunkiem.

– aktualnie dostosowałam bloga tak, aby Czytelnicy mogli komentować go także poprzez swoje konta facebookowe
oraz inne serwisy społecznościowe, z których korzystają.

– z pewnością macie świadomość, że blogi istnieją dzięki swoim czytelnikom. piszę nie tylko sobie a muzom.
lubię, gdy komentujecie, gdy się odzywacie – tak po prostu, nawet gdy (jak twierdzicie) “nie macie nic do powiedzenia”.
ja też nie mam. ale nie chcę przestać mówić. bo się oduczę i zdziczeję do reszty.

zazie_blog.comments

 

a poza tym umawiam się na kawę. z ludźmi. w realu.
tak, wiem. sounds weird…

 

 

 

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

64 Comments

  1. Agnieszka Hałabała26 listopada 2013

    fajnie, fajnie; ale gdzie info o postępach w walce z masą, hę? ;-P

    Odpowiedz
  2. silme25 listopada 2013

    ja tylko tu komentuję, bo zwyczajnie nie mam konta na fejsiu….

    Odpowiedz
  3. jokohana25 listopada 2013

    po takich zachętach odpiszę staroświecko, w blogowym komentarzu: lubię ja czytać notatki Zazie, nawet te najbardziej dołujące i smutne. Wiem, że istnieje jakaś inteligencja z poczuciem humoru mi bliskim na tej planecie. A fejsbuk narzędziem jest jedynie, którego według naszej woli i upodobań używać możemy.

    Odpowiedz
  4. mallica24 listopada 2013

    O matko bosko… Zazie ja cie prosze – nigdy wiecej szarej ieprzyjaznej sciany zamiast mopsikow! Dostalam zawalu prawie. Uwielbiam Cie czytac i nie dopuszczam w ogole takiej opcji ze mialo by Cie nie byc! Ps. Wiem ze slyszysz to pewnie caly czas ale trudno bede malo orginalna i tez to powiem – wygladasz jak rodzona siotra Bjork :)

    Odpowiedz
  5. roz22 listopada 2013

    pysZne grzanki z pyszną koleżanką i ślicznie Zaz wyglądasz :-)

    Odpowiedz
  6. puszka okruszka22 listopada 2013

    aktualnie nie mam nic do powiedzenia :) lubię tu wpadać czasem, a nawet często :) pozdrawiam

    Odpowiedz
  7. ginger22 listopada 2013

    zazie, napisz cos wiecej o diecie bo jak bedziesz chudla w takim tempie to za chwile osiagniesz moja wage i wtedy juz nie bedzie zmiluj, bede sie musiala przylaczyc a nie wiem co i jak konkretnie

    Odpowiedz
  8. greta21 listopada 2013

    przychodzę tu po strawę:) z fejsbunia wychodzę głodna.
    nomenklatura jedzeniowa, bo też dietuję:/

    Odpowiedz
  9. bzium21 listopada 2013

    Cieszę się, że wróciłaś Zaz.

    Odpowiedz
  10. Katka21 listopada 2013

    No i super, że wrócilaś! Ja wracam do czytania :)

    Odpowiedz
  11. Kremówka20 listopada 2013

    Fajnie, że znów można Cię czytać.
    Przecież piszesz bo chcesz, pamiętasz o tym, prawda? :))

    Odpowiedz
  12. Anna Kijańska20 listopada 2013

    Bardzo lubię tu zaglądać, znacznie bardziej niż na fb :) W prawdzie korzystając z danych pakietowych w telefonie ćwiczę cierpliwość, czekając aż się cokolwiek załaduje, ale jak tylko wrócę do cywilizacji nadrobię wszystkie zaległości.
    Pozdrawiam, Anka
    Ps. Też nie lubię zimy, z roku na rok coraz bardziej…

    Odpowiedz
  13. Beata20 listopada 2013

    Olgo, cieszę się, że wróciłaś. Pewnie zabrzmi to mało oryginalnie, ale zaczęłam się nawet trochę niepokoić gdy Twój blog zniknął. Mnie nie ma ani na FB, ani na Naszej Klasie, ani na żadnym innym portalu, więc i tak nie wiem co się dzieje poza blogiem. Od zawsze był on dla mnie i pozostanie miejscem kameralnym, pewnie i staroświeckim dla niektórych, ale właśnie w takiej formie widzę jego urok.
    Zatem na FB komentować nie będę, ale czasem pozwolę sobie wysłać Ci maila ze zdjęciami pewnej czarnej istoty, mając nadzieję że osłodzi Ci trochę ponure dni przedzimia :)

    Odpowiedz
  14. Magga20 listopada 2013

    A proposstarych smieci – Zazie, znalazłam Cię po stu latach, bywałam często na blogu Zazie dans le metro, pamętasz może? Slużew Story? Potem jakoś wypadłam z torów, ale teraz wracam i bloguję gdzie indziej, linka masz, będę do Ciebie ponownie zaglądać! Pozdrowienia i szacun!

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl20 listopada 2013

      HA !!! Pamiętam! oczywiście, że pamiętam!!! :)))) czytałam Służew-Story aż do pierwszego dziecka! potem faktycznie zniknęłaś :( zatem na nowo wpisuję Cię do blogo-kajetu i rozpoczynam lekturę! strasznie się cieszę!!! :)) a teraz Targówek? a gdzie dokładnie? bo ja wychowana i zamieszkała do 24 roku życia tuż przy bazarku na Trockiej ;))) ściskam! :*

      Odpowiedz
      1. Magga20 listopada 2013

        Ja bliżej Castoramy, przy lesie, taka jestem „bądź bliżej natury” ;) życz mi powodzenia i konsekwencji. Uparłam się, że wrócę.

        Odpowiedz
        1. zazie.com.pl20 listopada 2013

          w chwilach zwątpienia pomyśl, że piszesz dla potomstwa! żeby Ci potem w kłótni mogło wywlec odpowiednie cytaty i fakty z bloga :> „W październiku 2013 zgubiłaś mój smoczek! Nigdy Ci tego nie wybaczę!” ;)

          Odpowiedz
          1. Magga20 listopada 2013

            No właśnie. Córka już czyta. Nie przewidziałam tego. Wrzuci mamę w google na zjęciach komputerowych i dopiero będzie ;)

            Odpowiedz
  15. DRT20 listopada 2013

    Od tygodnia nic innego nie robię tylko czytam Twojego bloga (nawet w pracy!). Jestem pod wrażeniem. Czy można Twoje teksty poczytać gdzieś poza internetem? Np. w formie papierowej? Pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy!

    Odpowiedz
    1. Anka20 listopada 2013

      Niestety Zazie konsekwentnie unika zrobienia czegoś pożytecznego ze swoimi tekstami :( A w tym samym czasie inni blogerzy kują żelazo póki gorące jak to się mówi i wydają sobie sami książki na podstawie słabiutkich blogów (taka na przykład Matka Sanepid wydała książkę własnym sumptem i sprzedawała przez bloga) albo pchają się na siłę gdzie bądź żeby liznąć chwilowej sławy. Po co? Bo chcą zarabiać na blogu czy naprawdę sądzę, że piszą „literaturę”?

      Odpowiedz
      1. zazie.com.pl20 listopada 2013

        ej, blog Zazie nie jest i nigdy nie będzie literaturą! :)) nigdy też nie próbował jej udawać. blog – to blog. się wchodzi, się czyta, się wychodzi. szkoda marnować papieru ;) a sławna to ja i tak będę – jako jedyna na Ochocie mieszkanka domku dla lalek ;P tyle splendoru mi starczy po kokardę ;) dziękuję, pozdrawiam, kurtyna ;)

        Odpowiedz
        1. greta20 listopada 2013

          gdyby Zaz pisała swoim stylem o perypetiach hetero 30 latki w wielkim mieście, związkach z facetami, wychowywaniu dzieci i gotowaniu to mielibyśmy hicior, a tak to mamy niszowego bloga sympatycznej neurotyczki z mopsami i lalkami, a to sie nie sprzeda…

          Odpowiedz
          1. viki20 listopada 2013

            Gdyby zazie napisała książkę o perypetiach homo 30 latki w wielkim mieście, związkach z kobietami, wychowywaniu mopsów, utarczkami z dietami i chorobą, a wszystko to w oparach absurdalnej, homofobicznej i ksenofobicznej rzeczywistości, okraszonej ciętym językiem i celnymi ripostami z dużą dozą własnej autoironii to przygody Bridget Jones byłyby marnym i bladym czytadłem przy tej książce naszej sympatycznej oryginalnej i jedynej w swoim wydaniu neurotyczki!
            ;)
            Wiesz, zazie, jesteś jedyną w tym braku wiary w swój talent w opisywaniu otaczającej nas rzeczywistości. Masz talent, czy tego chcesz czy nie, a teraz mnie zbanuj ;)))

            Odpowiedz
  16. Iwona19 listopada 2013

    Zazie, uwielbiam Twoją „przydługą niemodną narrację”. jestes mistrzem słowa, czytać Cię to dla mnie wielka przyjemność. Twój sposób widzenia świata, Twoja wrażliwość i inteligentne poczucie humoru są mi bliskie i potrzebne. Byłoby mi smutniej gdybyś przestała. Cieszę się, że wróciłaś.

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl20 listopada 2013

      Zima zapowiada się zdecydowanie wesoło ;)))

      Odpowiedz
  17. zi19 listopada 2013

    sounds good:)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl20 listopada 2013

      sounds like a plan ;)

      Odpowiedz
  18. Zazie, duuużo mi dały do myślenia Twoje dwie ostatnie notki – dziękuję. Bo chociaż na swoim profilu fb zamieszczam coś rzadko to jednak bywanie na fb zabiera mi zbyt dużo czasu. Twoje notki uświadomiły mi, że "bywaniem" na fb usprawiedliwiam się przed samą sobą do "nie-bywania" towarzyskiego w realnym świecie…. :( Tak jest przecież łatwiej i wygodniej – nie trzeba nawet ruszyć tyłka z kanapy….. ;(

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl20 listopada 2013

      Agnieszka, weź poprawkę na to, że ja zazwyczaj trochę dramatyzuję, ale jednak coś jest w tym FB, że coraz więcej osób „budzi się” z okrzykiem: What the fuck was that??!!

      Odpowiedz
  19. Blue19 listopada 2013

    Aaa!!! Dopiero teraz znalazłam „skomentuj klasycznie”! Biegówki też, ale przede wszystkim jak spadnie śnieg, to jest ładnie i biało, wszystkie szarości znikają i świat jest jakiś taki bardziej optymistyczny :)

    Odpowiedz
  20. dorota19 listopada 2013

    aaaa, kubełek miał być :)

    Odpowiedz
  21. dorota19 listopada 2013

    Ja to się martwiłam trochę tem zniknięciem nagłem. I brakowało mi obrazków, fidrygałek, mopsów, lalek i Twoich tekstów i wszystkiego tego, co tutaj. A im bardziej zaglądałam do środka – no, wiadomo. To będę nadal zaglądać. I klasycznie komentować, nie lajkować. Też nie odbieram telefonów, komórkę porzucam, a potem nie mogę znaleźć, bo jest rozładowana. I chyba też czas z fejsowych objęć wyjść. Bardzo dziękuję za ten kubełęm wody na durny łeb.

    Odpowiedz
  22. Sylwia19 listopada 2013

    nie wiem, czy się nie powtórzę – ale chyba uciekł mój komentarz :) w każdym razie nie znikaj – proszę… miałyśmy pogadać o Wittgensteinie o semiotyce i o mopsach i o wielu różnych :) Pozdrawiam, Sylwia Poznań

    Odpowiedz
  23. schronienie19 listopada 2013

    Ty wiesz? miałaś się kiedyś Ciebie zapytać, jak Ty ogarniasz wszystkie swoje loginy, bo zaobswrwowałam, że troche ich masz. no i proszę – nie ogarniasz! :)))
    i hurra, że blog zostaje, bo inaczej to normalnie jak bez trzeciej ręki ;)

    Odpowiedz
    1. schronienie19 listopada 2013

      *miałam

      Odpowiedz
    2. zazie.com.pl19 listopada 2013

      wiele rzeczy próbowałam ogarnąć, ale łeb mi pęka z nadmiaru bzdurnych rzeczy do pamiętania oraz bodźców do przetworzenia, co przy moim ADD jest zabójstwem dla mózgu. jednak najlepiej jest mi na blogu – jeśli już w internecie ;)

      Odpowiedz
  24. limetka19 listopada 2013

    Olgo, aż naszła mnie ochota żeby zaprosić Cię na kawę i wszystkich tych których znam, „znam” i poznam drogą internetową. Coby sprawdzić czy zagra między nami czy lepiej odpuścić i na internetowej stopie pozostać. Myślę, że coś dobrego mogłoby z tego wyniknąć.

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl19 listopada 2013

      no to SIUP!!! wchodzę w to! albo sie będziemy świetnie bawić albo nawzajem znienawidzimy po trzech kwadransach :D

      Odpowiedz
  25. Joanna Jaśminowasia Mucha19 listopada 2013

    dobrze, że jesteś

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl19 listopada 2013

      dobrze, że nadal tu przychodzisz :) dziękuję :)

      Odpowiedz
  26. Agnieszka Sokołowska19 listopada 2013

    Popieram! A ciemno nie będzie – będzie ładnie i biało! No to chodź na kawę. I żeby się nie rozmieniać na drobne – uprasza się o odpowiedź smsem :)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl19 listopada 2013

      Przyznaj, że już naostrzyłaś biegówki i nie możesz się doczekać śniegu na Bielanach :)))) Kawa – tak! Sms – wysłany! :))

      Odpowiedz
  27. magosias19 listopada 2013

    Lubię Twoją „przydługą niemodną narrację” i dociekliwość i inne takie tam…

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl19 listopada 2013

      :))) dzięki :))

      Odpowiedz
  28. Franczeska19 listopada 2013

    Jak widać jakość a nie ilość sprawdza się też w relacjach. Do pewnych decyzji trzeba dojrzeć, podziwiam i szanuję Twoją. Czytam, czasami komentuję, kibicuję i zawsze trzymam kciuki, żeby było dobrze.

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl19 listopada 2013

      to prawda, musiałam do tego dojrzeć. i nigdy nie zaprzeczę, że siedziałam w Facebooku po uszy, kręcąc lody i nawijając makaron na uszy. ale się w końcu zmęczyłam. dzięki za kciuki! ;)

      Odpowiedz
  29. capra_ibex19 listopada 2013

    Nigdy nie miałam konta na żadnym portalu społecznościowym, i nigdy mieć nie będę. Nie mam takiej potrzeby. Dla mnie najpiękniejsze i najwartościowsze są rzeczy proste, bliskie człowiekowi i jego naturze. Nie ulegam modom, trzymam się z dala od ludzi nieszczerych, powierzchownych, egoistycznych i głupich. Lubię samotność, nie stronię od niej, i chociaż czasami potrzebuję kontaktu z drugim człowiekiem, to partnera do szczerej i zaangażowanej rozmowy coraz trudniej znaleźć. Starzy przyjaciele odeszli, nowi jeszcze nie przyszli, a telefon milczy. Nie martwię się jednak tym, chociaż czasami dopada mnie uczucie opuszczenia, ale nic to! Mam, ogromny uraz do dzwoniącego telefonu po swojej ostatniej pracy, gdy dzwonił po kilkadziesiąt razy, niezależnie od pory dnia czy nocy. Myślę, że Cię rozumiem, identyfikuję się z tym co mówisz, w wielu kwestiach czuję podobnie. Nie odzywam się często, bo nie przepadam za pisaniem, ale zawsze jestem. Cieszę się, że nadal będziesz pisała. Dziękuję!

    Odpowiedz
    1. ola19 listopada 2013

      Też nie ma mnie w serwisach społecznościowych. I nie będzie, bo nie widzę takiej potrzeby. Nie można mnie znaleźć w internecie. W opinii 20-letniego pasierba nie istnieję ;)

      Odpowiedz
    2. zazie.com.pl19 listopada 2013

      Ja niestety w przeciwieństwie do Ciebie, często tracę dystans do rzeczywistości i wpadam po uszy w jakieś głupie fazy, z których potem ratuję się ostatkiem sił – wyczerpana nerwowo, znużona i zniechęcona do całej reszty rzeczywistości, która niczemu nie jest przecież winna, bo to ja się zamotałam. Zastanawiam się, czy to moi dawni znajomi odeszli (sami z siebie) czy to ja sama ich odepchnęłam… Albo po prostu nie starczyło im cierpliwości, by czekać na mnie przez wiele miesięcy depresji, aż wrócę do normalnego życia. Zostało zaledwie parę osób, ale jestem im niesamowicie wdzięczna.

      Tobie także dziękuję, że jesteś i czytasz :))

      Odpowiedz
  30. Ann19 listopada 2013

    :)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl19 listopada 2013

      powiem więcej: :))))

      Odpowiedz
  31. Hanna Krzyszowska19 listopada 2013

    Chciałabym być mądrzejsza i nie oskarżać świata/boga/kosmitów za wszystkie moje zmarnowane DOBY w internetowym szlamie. bo to już idzie w doby. szczególnie gdy 'udaję' że pracuję, 'szukam inspiracji' itepe itede blablabla. tylko to złudne poczucie 'bycia' trzyma się mocno jak guma podeszwy i nie puszcza. już raz udało mi się uciec, było wspaniale, wróciłam jednak bo nie wiem, bo ludzie, bo łatwiej, szybciej, częściej… ech. ćwiczę się w konkretnym przedzieraniu – sprawdzam co trzeba, i szybko wychodzę, zamykam, klap ekran w dół. i wracam do niteczek, jak Ty do lalek. ale nie znikaj, pisz, bądź.

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl19 listopada 2013

      wystarczył tydzien odwyku i juz mi się poprawiły życiowe parametry oraz nastrój. to daje do myślenia.

      Odpowiedz
  32. rozella19 listopada 2013

    Zostajesz i dobrze, internetowe kontakty, to znak czasu. Żle jest wówczas, kiedy delikwent zatraca poczucie rzeczywistości i nie spotyka się jak TY z ludżmi „na żywo”. Tobie to nie grozi jak widać. Na zakończenie dodam, że cieszę, się z tego, że jednak masz jaja i nie spłaksiałaś się z żalu nad złym internetem opuszczając go na zawsze ;)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl19 listopada 2013

      myślę, że każdy ma dla siebie taki „kawałek internetu”, jakim go sobie sam stworzy. pod warunkiem, że to będzie naprawdę niewielki fragment, a nie całe połacie czasu i przestrzeni, z którą koniec końców nie wiadomo co robić…

      Odpowiedz
  33. MW19 listopada 2013

    Nie mam nic do powiedzenia, więc się odzywam. Niezmiennie „klasycznie”, ponieważ świadomie nie funkcjonuję na fb. Wierna czytelniczka (aczkolwiek z sosnowca, naprawdę;))

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl19 listopada 2013

      I to jest słuszna postawa, Czytelniczko!! :)))) ps. bo mnie się zawsze podobała nazwa tego miasta – taka dumna i strzelista. aczkolwiek nigdy tam nie byłam :D

      Odpowiedz
  34. Barbara Malczewska19 listopada 2013

    ja Cię rozumiem. I popieram.Tez ostatnio się łapię że za dużo siedzę na portalach, z jednego linku na drugi, mijają godziny a sens… żaden… Dlatego wrzucaj na fejsa info o blogu, poczytam, otrzeźwieję, wyrwę się :) Pisz, bo to fajne co piszesz :) Wracam do pracy a nie na fejsa :D

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl19 listopada 2013

      Dzięki! Tak właśnie będzie! pozdrawiam serdecznie! :))

      Odpowiedz
  35. Taleyah19 listopada 2013

    Tak jest Zazie! :)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl19 listopada 2013

      Ta- leyah!!! :)))

      Odpowiedz
  36. Milena Misiak19 listopada 2013

    Jeszcze jestem obrażona i nie wiem kiedy mi przejdzie.

    A tak szczerze- domniemywałam , ze to skutek wydarzeń patriotycznych ostatnich dni tak na Ciebie wpłynął.

    Nie rób tak więcej…

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl19 listopada 2013

      na pocieszenie wklejam Ci mój ostatni rysunek na serwetce w Posłańcu Uczuć. doceń subtelność kreski, delikatną grę świateł i cieni oraz barwy symbolizujące odwieczną walkę sił natury…

      Odpowiedz
      1. Z.19 listopada 2013

        Tak wiec slusznie sie o Ciebie martwilam.

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Scroll to top