Latający Bauagan Zazie

żeby w miarę sprawnie funkcjonować potrzebuję codziennej rutyny,
regularności, stałych ram czasowych, nieprzekraczalnych granic
oraz miękkiej bandy, od której mogłabym się łagodnie acz zdecydowanie
odbijać za każdym razem, kiedy próbuję się wyłamać. czyli właściwie co chwilę.
niestety wolność, dowolność, swoboda i freelance są tak naprawdę budujące
tylko i wyłącznie dla tych “zdrowych”, zorganizowanych, o nieupośledzonej uwadze,
nienaznaczonych chaosem i wewnętrznym kociokwikiem.
tymczasem ja męczę się tą wolnością i miotam.
nieporządek burzący strukturę dnia wkrada się nawet najmniejszą szczeliną,
której nie zdążyłam w porę zabezpieczyć.
taki na przykład brak snu.
zasypiam z trudem, nad ranem. wciąż budzę się przed piątą. i dalej już nic.
zostały mi tylko dwie tabletki imovane.
tymczasem ciężko jest wejść w dzień z wysoko podniesioną głową,
by na terenie wroga, jakim staje się rzeczywistość, wyglądać w miarę godnie
i nie musieć przemykać pod ścianami, szukając co rusz oparcia.
wkurwia mnie to coraz bardziej. wkurwiam się. siebie samą wkurwiam sobą.
coś się w końcu musi zmienić. nie chcę o tym pisać, bo już rzygam tematem.

 

bauagan_mistrzuff

kończąc ze Sputnikiem, przywlokłam ze sobą do domu monstrualny bałagan,

 

10354097_10203526350060176_6502670211266209290_n10292145_10203527461007949_47761099953055598_n

który zaledwie miesiąc wcześniej udało mi się upchnąć na maleńkim metrażu pracowni.

10339560_10203782086653431_1197517387426178009_n

bauagan_mistrzuff

teraz na powrót musiałam go rozparcelować i bezboleśnie, lub może raczej bezlitośnie,
wtopić w krajobraz naszego mieszkania.

10478633_10203794957775201_4267394199560684000_n

często jestem zła na siebie, że tak bezczelnie anektuję czyjąś przestrzeń życiową,
organizując w niej wątpliwej urody instalacje, makiety, ogrody, laboratoria i statki kosmiczne.
głupia sprawa, ale ciężko mi bez tego żyć.

bauagan_mistrzuff

czasem jednak wyobrażam sobie, że jestem szczęśliwa, wychodząc rano do pracy w jakimś biurze,
takiej na przykład agencji reklamowej, w której przecież pracowałam,
wytrzymując – jak na mnie – naprawdę długo. no więc chodzę do pracy,
w pracy myślę o pracy, a nie o czymś innym.

bauagan_mistrzuff

po całym dniu pisania tekstów, burz mózgów, briefów i sriefów – kończę pracę,
wracam wieczorem do domu, w którym nie ma żadnych lalek, domków, kamienic, historii
i całego tego baśniowego syfilisu, jem kolację z dziewczyną, bawię się z psami,
prowadzę życie towarzyskie, mam porządek w mieszkaniu.

 

bauagan_mistrzuff

jestem spokojna,
idę spać, a po przespanej nocy idę rano do pracy, która daje mi satysfakcję,
sukces zawodowy i dobrobyt finansowy.
no przecież byłoby genialnie. wszyscy byliby zadowoleni.

bauagan_mistrzuff

oprócz mnie.

 

1382068_10203158843272736_2542948_n

bo ja żyję tu.

 

10526032_10203982035812035_4469468101627237492_n

i tu.

 

10001250_10203110178216140_343708077_o

i tu.

 

i w głowie.

 

 

 

 

 

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

14 Comments

  1. zenobia kartofel24 lipca 2014

    Bauagan jest uroczy i miły! Póki nie zionie śmiertelnymi oparami i nie wciąga przedmiotów ani ludzi jak kosmiczna dziura, wszystko w porządku, nie ma się czym martwić. :)

    Odpowiedz
    1. roz28 lipca 2014

      znowu coś się nie udało, mimo starań ze strony (tak, bardzo się Zazie stara, doceńmy), lecz widać łatwiej jest dalej samolubnie celebrować swoją wyjątkowość, która uprawnia do maniawdupie potrzeb reszty domowników (tak, Zazie nie mieszka sama), niż ów „uroczy” bałagan zwyczajnie zlikwidować. dla kogoś.

      Odpowiedz
      1. zazie.com.pl28 lipca 2014

        Kasiu Roz, dziękuję za profesjonalną diagnozę, ale wylewanie na moim blogu Twojej własnej złości+frustracji do niczego nie prowadzi, uwierz. A mój bałagan został posprzątany. Dla Syd.

        Odpowiedz
  2. Ela Kos24 lipca 2014

    A dlaczego nigdzie nie widać historii (np opowiedzianych zdjęciami), ktorych przeciez masz bez liku w głowie? Przecież ty masz (na moje oko) niesamowite możliwości opowiadania tychże – i wszystkie ku temu potrzebne narzędzia? (wyobraźnia, umiejętność opowiadania historii, zdolności manualne, i miliard skarbów w pudełkach) Dlaczego mieszkancy twoich pudełek nie przeżywają przygod w stworzonych przez ciebie przestrzeniach,a to wszystko opowiedziane obrazkami? No dlaczego?

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl28 lipca 2014

      Historie się tworzą – razem z obrazami! ;)

      Odpowiedz
      1. Ela Kos29 lipca 2014

        A, to pardąsik. Mam nadzieję, że dasz namiary, gdzie będzie można popatrzeć.

        Odpowiedz
  3. foksal23 lipca 2014

    a jak tarczyca? to wszystko tak strasznie wygląda mi na szalejącą tarczycę…

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl28 lipca 2014

      tarczyca nadal czeka na rzetelną diagnozę… :(

      Odpowiedz
      1. zk29 lipca 2014

        uuuu, no to do dzieła!

        Odpowiedz
  4. Katarzyna23 lipca 2014

    fajnie, że masz te swoje instalacje, ogrody, laleczki i inne dupereleczki (ekspozytory plazmowe na ten przykład bardzo mnie zaintrygowały)
    ja żyję już tylko w głowie
    a w pracy,która daje mi satysfakcję (jako taki dobrobyt, ale już o sukcesie zawodowym to zaaapomnij…), w mieszkaniu, w którym bywa czasem porządek tylko egzystuję.
    też bym chciała schować się w jakimś baśniowym ogrodzie ale ale brak mi talentu, żeby go sobie zrobić

    Odpowiedz
  5. Porcelina23 lipca 2014

    A propos bezsenności. Też mnie to kiedyś dotyczyło, aż znalazłam sposób: kiedy już leżę w łóżku, wtykam sobie do otworu usznego słuchaweczkę – pchełkę, w której słychać audiobook. Przy czym u mnie najlepiej sprawdza się taki który dobrze znam i lubię. Zasypiam najdalej po pół godzinie, czasem nawet po kwadransie. Myślę, że ma to związek albo z tym, że 1) jako dziecko usypiałam słuchając tego z dwóch programów TV, który akurat oglądali rodzice, albo 2) fale mózgowe układają się jakoś ładnie i prosto wg głosu czytającego aktora i nie ma miejsca na żadne strumienie świadomości które nie pozwalają zasnąć. Jest to jedyna metoda która na mnie działa i to niezawodnie. Natomiast nie działa nic, co robię przed pójściem spać, żadne tam relaksy czy kąpiele. nawet jeśli zasnę na kanapie oglądając film, to potem i tak się wybudzam przy przechodzeniu do sypialni – i tylko słuchawka może mnie ululać. Wystarczy że przez chwilę skoncentruję się na logice słyszanych zdań zamiast na własnym kłębowisku mózgowym. Minus: nie wyłączam oczywiście tego cholerstwa bo jak przestaje być potrzebne to już śpię i leci przez całą noc, a żona ma pretensję że znowu jej szemrało nad uchem.

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl23 lipca 2014

      Porcelina!!!!
      Totalna magia! Czytając Twój komentarz o zasypianiu z audiobookiem, od razu pomyslałam: „No to idę spać ze >Sklepami cynamonowymi< Schulza!" (czytanymi przez Mariusza Benoit). Potem wchodzę na Twój blog, a tam... „Przez ciemne mieszkanie na pierwszym piętrze kamienicy w rynku przechodziło co dzień na wskroś całe wielkie lato: cisza drgających słojów powietrznych, kwadraty blasku śniące żarliwy swój sen na podłodze; melodia katarynki, dobyta z najgłębszej złotej żyły dnia; dwa, trzy takty refrenu, granego gdzieś na fortepianie, wciąż na nowo, mdlejące w słońcu na białych trotuarach, zagubione w ogniu dnia głębokiego.”

      ZATKAŁO MNIE. :D

      Odpowiedz
      1. Porcelina24 lipca 2014

        No i jak, udało Ci się zasnąć? Co do Schulza to nie ma w tym nic dziwnego, gdyż jest on wspaniały. Choć przyznaję niechętnie, że to pod wpływem Zazie.com.pl zaczęłam epatować na blogach różnymi wyimkami z jego opowiadań, np:
        zamiast jedynie fanatyzować go wsobnie. A swoją drogą, nie słyszałam interpretacji Mariusza Benoit. Zakładam, że polecasz?

        Odpowiedz
        1. Porcelina24 lipca 2014

          No masz, coś mi nie wyszło z tym a hrefem.

          Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Scroll to top