komcie, żebrolajki i blogerski kryzys wieku średniego

rzadko Was o coś proszę, bo w sumie nie oczekuję niczego od ludzi
czytających mojego bloga, bo niby z jakiej racji.
jednak ostatnio – po wielu miesiącach wzlotów i upadków
spowodowanym moim blogowym kryzysem
naszła mnie taka oto refleksja:

12 lat pisania w internecie i wychodzi na to, że o “prawidłowym” blogowaniu
wiem tyle, co nic. już pal licho, że mój blog nie zarabia,
nie pojawia się w rankingach i wygląda jak wygląda,
ale faktem jest, że miesięcznie Zazie.com.pl ma ponad 25.000 odsłon,
a komentarzy pod notkami na blogu jest jak na lekarstwo.
komentują tylko najwierniejsi i najbardziej wytrwali czytelnicy,
a ja – albo im odpisuję, albo nie, bo lecę już dalej na tej swojej adhd’owej karuzeli.

no cóż, nigdy nie miałam zadatków, ani tym bardziej ambicji,
na koronę Miss Publiczności, nie jestem ładną szafiarką,
wyszczekaną publicystką, modną trendsetterką,
mistrzynią przepisów kulinarnych czy inspirującą artystką.

jestem tak niszowa, że aż mnie nie widać.
jestem Zazie i mam muchy w nosie.
dziwi mnie i smuci, że ludzie mnie czytają,
ale zupełnie nie komentują.
codziennie wchodzi tutaj ponad tysiąc osób.
i wychodzi. bez słowa.

pod linkami do blogowych notek, zamieszczonymi na facebooku,
owszem – pojawiają się lajki, ale w sumie nie za bardzo wiem,
jak je interpretować? “byłem, czytałem, pozdrawiam”?
nie wiem, nie mam pojęcia. mam za to kryzys.

co robię nie tak? – zadałam to pytanie na facebookowej grupie WordPressa,
a rozmaici specjaliści od blogowania (z doświadczeniem 2-3 lat w blogosferze),
zasypali mnie milionem dobrych rad, począwszy od “pisz bardziej inspirujące teksty”,
“wychodź bardziej do czytelnika”, “nawiązuj kontakt z innymi blogerami”;
przez „zmień tematykę bloga na bardziej popularną”, „przestań pisać o sobie”,
a skończywszy na propozycji zamknięcia bloga i pisania pamiętniczka do szuflady.

nie wiem, może po prostu zrobię bloga na hasło dla garstki komentujących Czytelników.
statystyki spadną na łeb na szyję, ale dzięki temu nie będę musiała tyle bulić za ruch na serwerze…

 

komentarze

 

 

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

193 Comments

  1. marzena30 grudnia 2015

    Super! Czyta się bardzo przyjemnie ? nie rozumiem dlaczego tak mało osób komentuje! Jest naprawdę ok. Wszystko. Styl. Szata graficzna. Po prostu super. Nie łam się, pisz dalej, powodzenia! Cel osiągnięty? Pytam, bo blog odkryłam dopiero wczoraj tj. 29 grudnia 2015.

    Odpowiedz
  2. Czytacz22 kwietnia 2015

    dziewczyno, nie przejmuj się, piszesz bo chcesz, wiesz że czytają, bo masz statystyki. czego więcej potrzebujesz?
    Jestem tu po raz pierwszy, ale obiecuję że sobie poczytam!
    Głowa do góry, przecież robisz to dla siebie, a to jest najważniejsze ✌

    Odpowiedz
  3. siAsiA24 stycznia 2015

    No to witam :) Jestem jedną z tych wstrętnych czytelniczek co to robią ruch w cyberprzestrzeni i nic nie mówią. Bloga czytam regularnie od jakichś – hm – 6 lat chyba. Anonimowo wracam i po cichu martwię się przerwami. W ciągu tego czasu ujawniłam się może ze dwa razy. No i miałyśmy kontakt mailowy przy okazji obrotu przeczytaną literaturą. Czemu tak? Arono. Po pierwsze ja sama nie odnajduję się w Web 2.0, chociaż w internetach upływa mi duuuża część doby. Po drugie chyba nie jestem za bardzo social. Tak, jestem z grona tych dziwnych bez Fejsa i Twittera (chociaż z Instagramem ;)) Po trzecie (związane z drugim) jakoś nie bardzo jestem w stanie uwierzyć, że ktoś z jednej strony tak spełniony w sensie kontaktów międzyludzkich, a z drugiej mający często dosyć ludzi, których zna/kocha/lubi (wszystkie Twoje wpisy z „gorszych” dni) może naprawdę zwracać uwagę na to, czy ktoś tak anonimowy jak ja się tu odezwie. All in all, uwielbiam Cię czytać. Myślę sobie, że wiele nas łączy – w tym ten fantastyczny początek PESEL-u. ;) Nie zmieniaj bloga pod kątem podbicia serc targetu pls – treści na to obliczonych jest w sieci do urzygu, a Zaz tylko jedna. To się rozpisałam – raz a dobrze. Trzymaj się ciepło i keep on going. Poczytam :)

    Odpowiedz
  4. Ela23 stycznia 2015

    Ja po prostu Cie bardzo polubiłam i czytuję dość regularnie. Uważam że jesteś fajną wrażliwą osobą.
    Mocno inspirujesz. Jestem pod wrażeniem twoich pasji.

    Nie piszę komentarzy bo zawsze mi się wydaje, że to co napisze jest okropne i juz się wstydzę że to napisałam i szybko klikam opublikuj żeby się nie rozmyślić tym razem.

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl23 stycznia 2015

      Ela, obiecaj, że będziesz częściej klikała „Opublikuj!” ;))) uwierz, że ja też mam czasem z tym problem, ale jakoś od 12 lat klikam ten nieszczęsny przycisk „Opublikuj” i ciąąąągnęęę tego bloga ;)

      Odpowiedz
      1. Anonim25 stycznia 2015

        Dobra :-) ale Ty obiecaj, że nie będziesz się śmiać ;-)

        Odpowiedz
  5. Majolika22 stycznia 2015

    Czytam, bo lubie:))) Bo jestes dla mnie niezwykla I odwazna. No i mieszkasz na Ochocie:)))

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl22 stycznia 2015

      Nooo nieee… No nieee…:))) Podaj chociaż pierwszą literę ulicy, przy której mieszkasz! ;)))

      Odpowiedz
  6. Nataszon21 stycznia 2015

    ZAZIE,

    Słownik podpowiadal mi słowo „ZAZIElenisz” a ja na to – no lenie się, lenie :) ale zmotywowalas mnie lepiej jak Chodakowska. Wiec napisze komentarz, co by w podzięce pomachać łapką ze jestem tu i czytam Cię. Przylazlam od Chustki. Na początku chyba żeby wypełnić pustkę po jej wpisach. Potem z coraz większa czestotliwoscia zagladalam i fukałam, ‚nie ma nowego wpisu jeszcze? Ten już czytałam’ – wchodząc kilka razy dziennie :p
    Fajnie piszesz o rzeczach oczywistych w sposób nieoczywisty – i może teraz się ZAZIElenie z zazdrości – bo robiąc to na automacie i pełnym spontanie jesteś jeszcze bardziej realistyczna i bliższa każdemu z nas, po trochu, w czymś innym, gdzie indziej. Ale jesteś. I bądź. :)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl22 stycznia 2015

      w większości życiowych tematów nadal jestem zielona ;)) dzięki! ;)))

      Odpowiedz
  7. Olencja21 stycznia 2015

    Zazie, nieeee, tylko nie do szuflady!
    Czytam Cię namiętnie (kiedyś zarwałam kilka nocy, żeby pożreć wszystkie teksty) i wiernie. Sama walczę od lat z depresją, więc pod niektórymi wpisami jedynym komentarzem byłoby „story of my life”.
    Jest bosko, ciekawie i niech tak zostanie <3

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl22 stycznia 2015

      w sumie masz rację: nie po to „wyszłam z szafy”, żeby teraz zamykać się w szufladzie ;))

      Odpowiedz
  8. sylwia20 stycznia 2015

    ja nie zostawiam komentarzy i pytań bo zostają bez odpowiedzi. Sylwia od mopsów dwóch i syna z autyzmem – pozdrawiam! ;-)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl22 stycznia 2015

      yh, no yh… przepraszam po wielokroć. pracuję nad zmianą tego stanu rzeczy!

      Odpowiedz
  9. NieBasia20 stycznia 2015

    czytam czytam lapczywie a potem po chamsku znikam bez slowa bo co ja bym tu mogla powiedziec? ani nie jestem specjalnie madialno-wokalna, polskich slow mi czasem brak, zwykle czytam na telefonie miedzy zajeciami, czasami sie obrazam na Ciebie ze przestajesz pisac a ja wchodze i wchodze, wiec potem przestaje wchodzic aby wrocic i przeczytac wszystko jednym tchem.zachwycajac sie twoim stylem jezykowym i jakims takim niewymuszonym czarem osobistym i polotem. czytam od dawna, i ciagle czekam zeby sie dowiedziec czy dziadzio Kazek przezyl powstanie ( https://zazie.com.pl/2011/08/1-sierpnia-swieto-slonecznikow/ )
    pozdrowienia z Kalifornii :)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl22 stycznia 2015

      Och, strasznie się wzruszyłam tym pytaniem o Kazka! <3
      otóż młody Kazek przeżył powstanie, odnalazł się i żyli jeszcze z Zosią wiele lat, mając w sumie troje dzieci. tyle że Kazek okazał się lekkoduchem i Zośka, zaprawiona już wojną i powstaniem, przegoniła Kazka na cztery wiatry! Rozwiedli się, ale Kazek przez następne kilkadziesiąt lat cały czas trzymał się blisko - i wspólnych dzieci, i wspólnych wnucząt, i samej Zośki. Zawsze na święta razem, urodziny, imieniny, odwiedziny - zawsze koło Zośki.
      Wnuczęta zawsze się trochę dziwiły, że Babcia Zosia i Dziadek Kazio mieszkają oddzielnie, no ale w sumie... kto by tam dociekał. Dopiero jako bodajże 12-latka dowiedziałam się, że jakiś rozwód i te rzeczy.
      A Zośka na starość opiekowała się chorującym na raka Kazkiem, który odszedł do krainy wiecznych łowów jakieś 15 lat przed nią. Acha, mimo formalnego rozwodu - ani Zośka, ani Kazek, nie ułożyli sobie zycia z kimś innym. Do końca żyli tak jakby razem, ale w bezpiecznej odległosci od siebie. Taka to historia :)

      Odpowiedz
      1. NieBasia24 stycznia 2015

        bardzo Ci dziekuje! strasznie mnie mecza niedokonczone historie a ta babcia Zosia, kozuch i Kazio jakos tak sie zaszczepili w mojej glowie i mi to nie dawalo spokoju.

        No widzisz, ja komentuje, ty odpowiadasz, koniec swiata pani Zazie! Pani sie trzyma ramy to sie nie … ten tego :)

        Odpowiedz
  10. Krolowa urojen20 stycznia 2015

    Traktuje twojego bloga jak literature (w tych przedziwnych czasach cyfrowej zarazy) i tak jak nie przyszloby mi do glowy wysylac swoich komantarzy autorowi jakiegos opowiadania, tak i nie sadzilam, ze Tobie bedzie to do czegos potrzebne. Tak wiec, ten tego, nastepnym razem, jak mnie twoj tekst skloni do jakiejs mysli, to sie podziele ;)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl22 stycznia 2015

      To jest „literatura trudnej chwili dziejowej” czyli mojej wielkiej wojny toczonej ze światem i sobą samą ;)))

      Odpowiedz
  11. oleumricini20 stycznia 2015

    Zaz, nie pamiętam już, jak trafiłam na Twojego bloga, chyba rok temu przez zupełny przypadek. I wsiąkłam. To piękne, szczere miejsce. Chyba za tę szczerość cenię Cię najbardziej, za bezkompromisowość w pewnych sprawach.
    I jesteś absolwentką wydziału, który za chwilę skończę. Nie żeby to miało jakieś znaczenie, no ale może trochę ma, bo bracia poloniści, siostry polonistki, zmarnowane życia ;)
    Mocno trzymam za Ciebie kciuki.
    Tak jak Ty nie umiesz w angażowanie czytelników, tak ja nie umiem w pisanie komentarzy – przeżywam to strasznie, piszę godzinę, wydaje mi się, że jest pozytywny, a potem ktoś się obraża albo uważa, że obrażam kogoś innego, albo w ogóle ma moje zdanie między pośladkami, albo sama mam ochotę pacnąć się w czoło, bo wyszedł głupi, więc już nawet nie próbuję.

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl20 stycznia 2015

      haha, pięknie napisane – „bracia poloniści, siostry polonistki, zmarnowane życia ;)” – absolwenci tegoż zacnego wydziały chyba jako jedyni maja poczucie „zjebania sprawy” :D
      a co do treści komentarzy, to naprawdę się nie przejmuj. internet zniesie wszystko, a ja jeszcze więcej – więc cięty język, ostre pióro czy niezważanie na konwenanse są w komentarzach bardzo przeze mnie pożądane! ściskam! ;)

      Odpowiedz
  12. ZuziaP20 stycznia 2015

    Pisze ten komentarz juz trzeci raz, wiec mam nadzieje ze sie uda :) Czytam Twojego bloga juz od dluzszego czasu, nie bede ukrywac, ze przyciagnely mnie do niego wasze Dwie Gwiazdy na czterech nozkach ;)Nie musze oczywiscie ukrywac, ze jedne z moich ulubionych wspisow to wlasnie te z Kumokiem i Miszczurem. Wiele rzeczy znam z autopsji, bo same mamy prawie 2letniego mopsa Jaggerka, ktory zreszta bardzo kibicuje obu pania, choc sam ma juz dziewczyne ;P
    Twoja notka wraz z fajna sesja o zwiazkach partnerskich jest po prostu MISZCZOWSKA!!! To glos wielu z nas, ujesty w bardzo dobre slowa, lepiej nikt z nas pewnie tego by nie napisal!
    Podziwiam Cie rowniez za to, ze nie boisz i chcesz pisac o swojej chorobie. I choc moze to temat, z ktorym moge sie najmniej utozsamic, to i tak chetni czytam.
    A na koniec powiem jeszcze, ze jezeli ty tylko chcesz to pisz dalej, nawet dla jednego czytelnika. Kometarze sa fajne, ale dla mnie fajny jest proces samego tworzenia i to co z tego wszystkiego dla Ciebie wyniknie. Pamietam jak same mnie lub wiecej intensywnie z zona, owczesna dziewczyna pisalysmy bloga. Nie ukrywam, ze znikoma ale choc jakas tam „popularnosc” bardzo nas ciszyla i lechotala nasze ego. Ale tak prawde powiedziawszy blog dla mnie jest wtedy ciekawy, jezeli piszemy go dla siebie a nie pod publike. Na szczecie nie jestes szafiarka, Ma…cos tam i nie musisz sie naginac dla lajkow. I ja za to Cie lubie. Nie ukrywam, ze nowy dizajn bloga :) jest super! I oczywiscie nie jest to zadna tajemnica, ze pare pikantych brazylijskich dramatow z Sydem, kilka zakreconych historii z twego zycia a la Bridzet Dzons czy wiecej organizowanych walk Miszczura z Kumokiem ozywilo by poczytalnosc bloga, ale dla mnie i wielu tutaj zagladajacych nie o to chodzi. Pisz o czym chcesz i nie trac swojej autentycznosci!
    Pozdrawiamy z Hanoweru

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl22 stycznia 2015

      Syd skutecznie wybija mi z głowy brazylijskie dramaty, do których mam wrodzona skłonność ;) ale Kumok z Miszurem powinny zrekompensować ten blogowy deficyt! <3

      Odpowiedz
  13. Anonim20 stycznia 2015

    Zazie,
    prowadzisz jedynego w swoim rodzaju bloga, którego śledzę z ogromnym zaangażowaniem. Nie komentowałam do tej pory, choć kilka razy zaczynałam, ale zniechęcałam się procedurą rejestracji. Mimo częstych smutów, które serwujesz dodajesz kolorów. Dajesz do myślenia. Lubię Cię i nie przestawaj.

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl20 stycznia 2015

      ale tu właśnie nie ma żadnej rejestracji! możesz wpisać cokolwiek w którekolwiek okienko i ENTER! ;)) tym bardziej dziękuję za Twój dzisiejszy komentarz :))

      Odpowiedz
  14. Agata20 stycznia 2015

    W zasadzie wracam tu i uciekam. Pamiętam Ciebie sprzed mopsów i chyba nawet jeszcze w innej domenie :). Nie komentuję, bo czasem mi to zbyt bliskie, a czasem po prostu brak mi słów. Ale czytam. Czasem mnie coś ruszy trochę, a czasem bardzo. Lubię być czytaczem. Jestem introwertyczna, co pewnie sporo tłumaczy. Może po prostu przyciągasz takich jak ja :).

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl20 stycznia 2015

      „Zazie przed erą mopsów” :))) aż mi się wierzyć nie chce, że kiedykolwiek mogłam zyć bez mopsów! :D
      a moja poprzednia domena to http://www.zazie-dans-le-metro.blog.pl – najdłuższa nazwa świata ;)))

      Odpowiedz
      1. Agata21 stycznia 2015

        Oooo, to! To właśnie! Ten adres pamiętam, choć jak przez mgłę. Znalazłam Twój blog gdzieś koło roku 2007, ale 3 zmiany komputerów zabiły w pewnym momencie wszystkie moje zakładki i odstawiłam blogi na jakiś czas. Nawet nie wiesz, jak się ucieszyłam, kiedy znajoma polubiła rok temu Twój wpis i mi się objawiłaś na fejsie.

        PS. Stary adres to czysta hipsteriada. Minęło parę lat i wszystkie szafiarki po Tobie papugują :D.

        Odpowiedz
  15. mallica18 stycznia 2015

    Ja czytam od dawna. Z rzadka komentuje. Czasem sie z czyms nie zgodze. Czasem przegladam sie w tutaj jak w lustrze… Ale jednak dalej nie wiem co robisze ze masz taaaaaakie piekne wlosy (foch!) ;) (chyba zem gdzies byla przegapila wpis o czuprynie? w takim razie kajam sie i proszem uprzejmiem o linka)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl20 stycznia 2015

      ależ był, był wpis o włosach! :))
      https://zazie.com.pl/2014/04/szafiarsko-wlosiarsko-badziewiarska-notka-tylko-dla-dziewczyn/

      to w nim objawiłam Wam moją miłość do oktopusi ;))

      Odpowiedz
  16. eeg17 stycznia 2015

    To i ja się ujawniam. Czytam od 3 lat i czytać będę, bo mi dech zapiera, że tak można UMIEĆ PISAĆ. Pozdrawiam Ciebie, Syd i mopsy ( ja jestem kociara). Ewa

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl20 stycznia 2015

      Wspaniałe objawienie! Dziękuję!

      Odpowiedz
  17. Legumina17 stycznia 2015

    Czytam. Bardzo. Nie komentuję chyba dlatego, że trochę się wstydzę a trochę dlatego, że nie nawiązujesz „rekorespondencji” (jest w ogóle takie słowo? w sensie „rekonrespondencja” jak „rewizyta”?) i tak się trochę pisze w próżnię. Raz skomentowałam a potem mi było głupio, że pewnie to był tak chujowy komentarz, że nie opłacało się na niego odpisać. A z drugiej strony nie lubię tego kółka wzajemnej adoracji na innych blogach. Czyli tak źle i tak niedobrze… Przyszłam od Chustki kilka lat temu. Zostałam. Przeczytałam wszystko. Ucałowania.

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl20 stycznia 2015

      ale ja już teraz obiecałam grzeczność i poprawę! ;) będę zawzięcie rekorespondowała! :))

      Odpowiedz
      1. Anonim20 stycznia 2015

        To i ja będę starała się bardziej aktywnie komentować. Buzi! :)

        Odpowiedz
        1. Legumina20 stycznia 2015

          W sensie, że ja Legumina będę się starała. Rączka do komentowania nie nawykła powyżej nicka nie wpisała.

          Odpowiedz
  18. kasia17 stycznia 2015

    Ja tez czytam. Nie pamietam jak dlugo. Mam ADHD i mam chyba jeszcze gorzej niz Ty. Ale przynajmniej nie jestem z tym goofnem calkiem sama. Pozdrawiam.

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl20 stycznia 2015

      ADHD to goofno, racje. Ale wiadomo, że w KUPIE raźniej! ;)

      Odpowiedz
  19. Beata17 stycznia 2015

    Jak wszyscy dzisiaj komentują, to ja też ;), chociaż naprawdę rzadko mi się to zdarza i nie potrafię powiedzieć dlaczego. Blog jest rzeczywiście niszowy, co w moim mniemaniu oznacza wyjątkowy, nietuzinkowy, szczególny i to pod każdym względem. Tylko takie czytam. Od kilku lat czytam parę blogów, na których też niewiele osób komentuje.
    Może czasem mam wrażenie, że wyczerpałaś temat i wszystko zostało już napisane a moje komentarze przy Twojej wirtuozerii słownej tylko oszpecą myśli okraszone mistrzowską grą słów.
    Pochodzę z mopsiej rodziny: moje życie z mopsami trwa od ponad dwudziestu lat, więc każdy kto przygarnął mopsią istotę jest mi bliższy nawet wirtualnie od osoby, która niewirtualnie poucza mnie jak mam żyć.

    Kiedy długo nie pojawia się Twój wpis i wchodzę tu kolejny dzień, napotykając „brak”, wychodzę zawiedziona, jak małe dziecko, który wychodzi z pustego sklepu opatrzonego szyldem „Zabawki” ;). Zdarza mi się martwić, czy u Ciebie wszystko dobrze, budzą się nie raz matczyne instynkty do tego stopnia, że przejeżdżając trzy razy w tygodniu w pobliżu Raszyńskiej, zastanawiam się czy nie powinnam wpaść w tamte okolice, składając Ci niespodziewaną wizytę i obsypując czułością natrętnej mamuśki ;) Naprawdę, Olgo :)

    Jeśli tylko napiszesz, że Twoje oczekiwanie na komentarze jest zbliżone do niecierpliwości, jakiej doznajesz odliczając czas do kolejnego posiłku, to obiecuję solennie, że będę komentować regularnie :)

    Chcesz zrobić eksperyment i założyć nowy blog? Bardziej trendy? O modzie? Proszę bardzo! Ale ten zostaw taki, jaki jest :)

    Baaardzo Cię pozdrawiam i ściskam

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl20 stycznia 2015

      Beata, dziękuję Ci za ten piękny komentarz! <3 Aż mi się ciepło zrobiło! Ściskam!

      Odpowiedz
  20. Ola16 stycznia 2015

    Chcę Was u mnie, z psami rzygajacymi i innymi takimi. Nie komentuje, choć czytam lat wiele, bo obrażona jestem baaaardzo! Chcę książki które zamówiłam sto lat temu! Kupić chcę! Jak się nie da, to nic, w zamian oczekuję odwiedzin. Serio, serio:-)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      omaryko, czy jakieś książki zamówione/zapłacone, a ja nie wysłałam?? Syd by mnie chyba gołymi rękami zatłukła! To niemozliiiwee. Jakież ksiazki???? Od-obraź się prooszę!

      Odpowiedz
      1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

        A może ja po prostu nie odpisałam, bo zapomniałam i pobiegłam dalej…? Strasznie mnie nurtuja te ksiazki! Napisz proszę, które to! Bo nie zasnę… :)

        Odpowiedz
  21. Ania M.16 stycznia 2015

    Czytam często, od dawna i bardzo lubię :)
    Ale wiesz co? Przerażają mnie Twoje lalki… Jest w nich – dla mnie – coś przygnębiającego, depresyjnego…
    No to poleciałam osobiście ;)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Ania, ja właśnie nie twierdzę, że lalki i moje zamiłowanie do „nierzeczywistości” są z gruntu pozytywne, „zdrowe” i pełne radosnej beztroski. Ale od dziecka interesowałam się właśnie takimi tworami jak manekiny, kukły, lalki, androidy i chyba nie było w tym nic wesołego ;)
      Wiesz, ale tak na marginesie – rozmawiałam kiedyś ze znajomymi o pisarstwie Sylvii Plath i wszyscy twierdzili: „o boże, to takie smutne, przygnębiające, rozdzierające…” – a ja własnie czułam, że jest mi to bliskie i że wcale nie widzę tam samego smutku czy negacji. Nie wiem, czy wyraziłam się jasno, ale chodzi chyba o to, że smutek mnie nie smuci… :)

      Odpowiedz
      1. Ania M.17 stycznia 2015

        Rozumiem. To jest smutek przerobiony w sztukę – jak np. muzyka Radiohead. Sztuka jest w pewnym sensie zwycięstwem nad smutkiem.
        No i wiesz – ja wcale nie twierdzę, że mój lęk przed Twoimi lalkami jest zdrowy ;)

        Odpowiedz
  22. Lola16 stycznia 2015

    zazie, zagladam czesto. Gdy tu trafilam bardzo mnie zdziwilo, ze ktos kto tak fajnie pisze ma tak malo komciow, ale wykoncypowalam, ze moze gdzies kiedys w tworczym szale napisalas, ze jesli nie ma sie nic madrego do napisania to lepiej milczec, i ze moze teraz wszyscy milcza, to ja gooopia nie bede sie wygloopiac. ;)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Lola, wręcz przeciwnie! Ja sama często pierniczę głupoty na blogu – to po pierwsze. A po drugie ci, którzy tu bywają wiedzą, że chętnie przyjmuję także negatywne krytyczne komentarze – pod warunkiem, że rozwijają kontrargumentację ponad kilka inwektyw pod moim adresem ;) także ten… – nie milczeć, pisać! ;)

      Odpowiedz
  23. Foxy16 stycznia 2015

    Od paru lat Twój blog jest w kanonie moich codziennych lektur. Zdecydowanie chciałam zaprotestować przeciw zamknięciu blogaska na hasło. Czytam Cię codziennie do kawy. Jak nie ma nowych wpisów, to szperam po archiwum i podglądam facebooka. Twoje komiksy lalkowe czytam z córką (obie jesteśmy lalkarami do potęgi), Twoje komiksy narciarskie na głos mężowi (bywało, że kwiczeliśmy aż dostaliśmy czkawki). Zdarza mi się płakać czytając Twoje słowa – najczęściej z radości/wesołości, ale ze smutku też się zdarza. Jakiś czas temu pracowałam na Pasteura i za każdym razem wysiadając z autobusu strzelałam oczami dookoła głowa, czy przypadkiem gdzieś Cię nie ma w okolicy. No Cię nie było. Ale się mocno zastanawiałam, co bym zrobiła, jakbym Cię spotkała – mogłabym wyjść na jakąś psychofankę chyba. ;) Bardzo lubię Waszą rodzinę, kibicuję Wam serdecznie w zmaganiach z rzeczywistością. A nie komentuję, bo ja jestem raczej z tych mało komentujących – w maglu bym się chyba nie odnalazła. ;)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Foxy, kolekcjonujesz lalki z córką? jakie? jakie? :)))
      A wiesz, że zdarzało mi się spotykać w różnych częściach Warszawy osoby, które okazywały się Czytelnikami mojego bloga i rozpoznawały mnie na ulicy? :)) To było strasznie śmieszne i miłe, ja zazwyczaj wtedy strasznie dużo mówię i macham rękami – i to raczej ci ludzie myślą, że jestem jakaś „psycho” ;)))
      Więc bez obaw – spotkania mnie cieszą! :D

      Odpowiedz
      1. Foxy17 stycznia 2015

        Zazie, kolekcjonowanie to wielkie słowo. Póki co trochę tylko zbieramy, a za to bardzo dużo czasu spędzamy wspólnie na gadaniu o lalkach, robieniu dla nich różnych tworów, szyciu, dzierganiu, urządzaniu domków. Głównie ja coś dłubię, a córka się bawi. Marzenia mamy obie wielkie i rosną w miarę odkrywania coraz to nowych lalek. W tej chwili córka ma barbie i monster high, a ja głównie blythe (LPS, ale przyjdzie też czas na te prawdziwe). A oprócz lalek – 3 tysiące ton badziewia, które „może się przyda na coś do domku”, „może by z tego był stolik”, „z tego da się chyba zrobić prysznic”, „a to jest doskonały materiał krafterski, tylko jeszcze nie wiem do czego” itd. Ostatnio usłyszałam od mojego dziecka (5 lat), że marzy o tym, że jak będzie dorosła, to dostanie moją pierwszą barbie, którą dostałam jako dziecko.
        Kurde, ja też dużo gadam i macham rękami. A już zwłaszcza, jak chcę coś mądrego/ważnego powiedzieć i dobrze wypaść. ;) Nawet pisząc ten komentarz nie mogę usiedzieć. ;)

        Odpowiedz
      2. Ola17 stycznia 2015

        Zaziu, parę razy widziałam Ciebie, Syda i mopsy na spacerach po ochockich parkach. I co – i nico, strasznie dziwne wydało mi się podejść do osoby którą jakoś tam „znam”, a która o mnie nie wie nic. Podejść i co, powiedzieć „Cześć Olga, jestem Olga”? Eeee, śmiałości mi brakuje. Więc pozostaję czytelniczką zamaskowaną, wierną i z rzadka komentującą :)

        Odpowiedz
        1. zazie.com.pl20 stycznia 2015

          Ola, właśnie tak! „Cześć Olga, jestem Olga” – następnym razem daj jakiś tajny znak-sygnał, to ja wygłoszę tę kwestię :)))

          Odpowiedz
  24. Zyzia16 stycznia 2015

    Czytam z lubością wielką. Nie komentuję, ponieważ pisać nie umiem.

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Umiesz, bo właśnie komentujesz! :) dziękuję! :)))

      Odpowiedz
  25. Konstelancja16 stycznia 2015

    Hej, ty!
    To ja się pierwsza podpisywałam Konstelancja, proszę się pode mnie nie podszywać!

    Jasne, że możesz tak nazwać swoją lalkę, ale ja naumyślnie napisałam „Konstelancja”, a nie „konstelacja”.

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Konstelancja też brzmi dumnie ;) jak konstelacja najwyższej instancji ;))

      Odpowiedz
      1. Już Nie Konstelacja18 stycznia 2015

        Wybacz Konstelacjo-Konstelanjo, ale nie zauważałam, że ktoś się tak podpisał. :)

        Jeśli mogę coś zasugerować – zostań przy Konstelancji. Brzmi tak dostojnie, Zazie ma rację :D

        Odpowiedz
  26. Malagga16 stycznia 2015

    Ej no! Wchodzę, grzebię w archiwum i ogólnie się panoszę. Pisz jak najdłużej. Może być i o kupkach Mopsów! ;) Moje postanowienie noworoczne – więcej komentować, wychodzić zza mura, a co! ;)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Koniecznie! :)) Będę się cieszyła! dziękuję :)))

      Odpowiedz
  27. ania16 stycznia 2015

    Czytam od kilku lat, bo lubię:) Was i mopsy, i te Twoje wkurwy, i olśnienia. Kilka rzeczy musiałam przemyśleć. Przez Ciebie! Pisz dalej Olga i, na Boga, nie kominkuj się:)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Ja też dzięki Wam – Czytelnikom i właśnie Waszym komentarzom na przestrzeni tych 12 lat wiele sobie przemyślałam, przewartościowałam i trochę jednak zmieniłam :) za co dziękuję :)))

      Odpowiedz
      1. aśka17 stycznia 2015

        Ola, zawsze czytam, nigdy nie komentuję ( dzisiaj pierwszy raz :) ). Uważam, że za głupia jestem na komentarze u Ciebie.

        Odpowiedz
  28. northern.sky16 stycznia 2015

    Rety, jak się tak ujawniamy to i ja się ujawnię. Czekam na wpisy niecierpliwie. Nie komentuję głównie z tych powodów, które już zostały wspomniane. Ty masz dar pisania, ja niespecjalnie;) Więc mam wrażenie, że cokolwiek napiszę będzie takie hmm zwyczajne, oczywiste, mało błyskotliwe. No i z góry jakoś czuję, że nie odpiszesz (i to doskonale rozumiem, to jest twój blog i absolutnie nie wyobrażam sobie żebyś cokolwiek tu musiała). Aczkolwiek fajnie jest jak ludzie odpisują, jakoś dodaje to odwagi do dalszego komentowania;)

    Pozdrawiam i pisz, pisz, pisz;)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Ja już będę odpisywać! Zawsze! Czuj, że odpiszę! :))

      Odpowiedz
  29. Marta16 stycznia 2015

    Ja nie komentuję zbyt często, bom nieśmiała i głupio mi otwierać gębę do osób, nieznanych mi osobiście :-) Ale czytam :-) i dziękuję, że dzielisz się swoim życiem oraz adhdem :-)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Ha! a co ja mam powiedzieć? :)) też większości Was, drodzy czytelnicy, nie znam osobiście, a produkuję się tutaj i gębę otwieram jak na spowiedzi ;P dzięki, że Ty także się odezwałaś :)

      Odpowiedz
  30. Bogna Wilk16 stycznia 2015

    Ja też czytam od kilku lat, ostatnio nawet snilyscie mi sie z Syd :-) nie zamykaj bloga bo zostanie mi tylko Pudelek.pl :-D

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Pewnie śniłyśmy Ci się wtedy, kiedy obie nie mogłyśmy spać! ;) Mam nadzieję, że chociaż fajne miałyśmy przygody w Twoim śnie :D

      Odpowiedz
  31. Ula16 stycznia 2015

    Nawet nie pamiętam od kiedy Cię czytam. Mam wrażenie, że od zawsze. I praktycznie codziennie. Uwielbiam Twoją umiejętność opisywania (nie)rzeczywistości. Uwielbiam wyobrażać sobie, jak siadasz i bez opamiętania uderzasz palcami w klawiaturę, produkując setki słów tak płynnie, jak ja marzyłam całe życie. I dlatego nie komentuję nigdy. To z onieśmielenia, że cokolwiek bym nie napisała, to będzie to tak małe, że nie warto…
    Czasem znajduję wspólne mianowniki (mam bzika na punkcie eliminowania bakterii zewsząd i do dziś pamiętam zdjęcie Twojej pralki, potraktowanej Domestosem od środka :)))) – ale nie mam pewności, czy to zdjęcie widziałam na FB czy tutaj ); aż mi się miło zrobiło, że nie tylko ja tak mam).
    Śmieję się i wzruszam, czytając Ciebie. Chciałabym móc jakoś pomóc, kiedy jest Ci źle, uwielbiam Kumoka i Miszura, więc nie przestawaj być…

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Siadam do pisania bloga zawsze wtedy, kiedy pilnie muszę zrobić coś zupełnie innego :)))
      Oraz – uwielbiam niszczyć bakterie! Pamiętam jak kiedyś dezynfekowałam kanapę zasikaną przez Miszura, wlewając w obicie litr czystej wódki Bols, którą potem wyciskałam z obicia papierowymi ręcznikami oraz suszyłam żelazkiem. Takie tam, rozrywki ;))

      Odpowiedz
  32. Lenka16 stycznia 2015

    To i ja się wpiszę, a co!
    Czytając Twoje wpisy czuję, że ze swoją gromadą problemów kręcących się wokół mnie jak siedmiu krasnoludków wokół Śnieżki, nie jestem sama…
    Nie zamykaj bloga na hasło! Proszę…

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Zróbmy wspólnie naszym krasnoludkom kolonię karną! :))

      Odpowiedz
  33. Justyna16 stycznia 2015

    Czytam Twojego bloga od jakiś dwóch lat chyba, skomentowałam raz, ze dwa upubliczniłam na fejsie jakieś wpisy (wywołały dyskusję). A teraz podsumowanie zawartości w jednym słowie: blog jest zajebisty. Mnie chwytają wszelkie teksty o charakterze socjologiczno-psychologicznym :D, uwielbiam Twoje analizy (socjo i psycho), nie komentuję, bo czasu chyba nie mam, albo wiem co…leń? A przemyśleń mam milion. Tym samym potwierdzam konieczność istnienia Twojej twórczości w cyberprzestrzeni :D

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Moje wywody socjo-psycho to materiał do niezłej polewki i pewnie niektórzy się smieją, ale cóż poradzić jak jestem takim domorosłym myslicielem-amatorem-majsterkowiczem ;)

      Odpowiedz
  34. laBomba16 stycznia 2015

    Uwielbiam Cie czytac.Ja sama nie jestem zbyt gramotna w pisaniu dlatego milczalam.Pozdrowienia z UK

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Tym bardziej dziękuję, że odezwałaś się tym razem! Ściskam! :))

      Odpowiedz
  35. bzium16 stycznia 2015

    Zaz, nie zamykaj blogaska! Sama też piszę od dawna i mam wrażenie, że część ludzi, których czytałam albo odeszła z internetów, albo przeniosła mi się do życia prywatnego. Nie mówię, że to źle, fajnie mieć z kimś z drugiego końca Polski kontakt w ‚prawdziwym’ świecie, ale tęsknię trochę za czasami, kiedy czytałam dużo blogów, które były właśnie pisaniem o sobie, swoich problemach, przemyśleniach i takich zwykłych rzeczach. Ciężko mi będzie, gdy zabraknie mopsów, lalek i Twoich różnego rodzaju przygód – taka kolejna dziura w sercu i w internecie. Nie komentuję zbyt często, bo mam wrażenie, że gdy piszesz o osobistych sprawach, to nie mam prawa wchodzić Ci w nie z bucikami, ale czytam na bieżąco.
    Pozdro :* :)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      No widzisz, jesteśmy z tej „starej szkoły” blogowania, kiedy pisało się szczerze i od serca. Trochę jednak nie umiem odnaleźć się we współczesnej blogosferze i czasem mnie łapią takie durne kryzysy. Ale fajnie, że cały czas tu jesteś! dziękuję!

      Odpowiedz
  36. sandaly_mojżesza16 stycznia 2015

    Hej,

    wiesz, że jesteś moją bratnią duszą? I wiele z Ciebie we mnie? Wiesz, że już nieraz chciałam skomentować tu i na FB, ale boję się reakcji, tego, że nie umiem pisać dobrze po polsku, tego, że nie odpisujesz a jest mi to potrzebne, żeby nie czuć się odtrąconą :)? Jesteś wyjątkowa i mi potrzebna :)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Ja już własnie postanowiłam być grzeczna i zawsze odpisywać. Bo sobie to wszystko przemyslałam. Że ja do was z fochem, a Wy też macie swoje racje, których jednak nie zauważałam w swoim adhd’owym kołowrotku :)

      Odpowiedz
  37. elw16 stycznia 2015

    Zaglądam, rzadko komentuję. Uwielbiam Cię czytać. Wszystko zostało napisane o Twoim słowie, absolutnie wszystko. Podziwiam jak potrafisz łączyć wyrazy, budujesz nowe zwroty, wywołujesz burzę w szklance wody, mieszając z psią kupą i kiepskim zamiłowaniem do sportu (przez Ciebie oplułam monitor w pracy kawą). Wywołujesz afery, pyskówki i przeplatasz to wszystko jeszcze depresją. Nie wspominając, że masz dziewczynę i zajebiste włosy (jestem ich fanką). Fascynacji laleczkami nie kumam, ale dzięki Tobie zaczęłam się odchudzać, motywujesz mnie swoimi wynikami. Tą dietą strzeliłaś mi w pysk i żołądek. Udało mi się niemożliwe (nie osiągnęłam swojej wagi, ale brakuje mi niewiele).
    Poranna kawa z Tobą to zaszczyt.

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Ja bym bardzo chciała, żebyśmy wspólnie z odchudzającymi się dziewczynami jakos się nawzajem motywowała, bo jednak ja dzisiaj dałam ciała na całej linii – PMS wygrał ze wszystkim. mam kaca moralnego i brak wiary w sukces, yh ;/

      Odpowiedz
      1. Edzia17 stycznia 2015

        A ja dzisiaj mam piekielną chcicę na czerwone wino! A tu dopiero 12 dzień poświątecznego zamordyzmu. I weź tu się uchowaj na drodze cnoty i rozsądku…
        Zaz- mówisz że PMS usprawiedliwia skok w bok?

        Odpowiedz
        1. zazie.com.pl20 stycznia 2015

          Edzia, pisałaś ten komentarz w sobotę…
          No więc w sobotę wieczorem poszłam do sąsiadki i wypiłam u niej prawie całą butelkę wina, a później poszłam jeszcze do sąsiadów, gdzie piłam whisky z colą. No ale Cola była zero.
          Kaca nie miałam, aczkolwiek faza ścisła poszła się dymać.
          a Ty wytrwałaś w cnocie, córko? ;D

          Odpowiedz
          1. Edzia20 stycznia 2015

            Whisky z colą ZERO się nie liczy ;-) ma ujemny bilans energetyczny przez to zero :)
            Ja wytrwałam, aczkolwiek w pamiętną sobotę, około 22, wysłałam moje ślubne dożywocie do monopolowego :) Poszedł był. Przyniósł. A ja to potem schowałam, żeby nie wodziło na pokuszenie :)

            Odpowiedz
      2. elw20 stycznia 2015

        Zawsze się z Tobą jednoczę w diecie. Sama mam chwile zwątpienia i słabości. Ale powracam do nawyków i zaczynam od początku i tak się bujam. Tu +2kg, tu – 1,5 kg. Ostatnio zbłądziłam, ale co tam, dziś lekko na głodzie. Damy radę :).

        Odpowiedz
  38. Ula16 stycznia 2015

    Twój blog to jedyny który czytam regularnie, jest coś wciągającego w Twoim sposobie pisania, jesteś szczera i rzeczywista w całej tej internetowej wirtualnej przestrzeni – osoba wyjątkowa.
    Twoje posty czyta się jak dobrą książkę, proszę pisz dalej…

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Na pewno będę pisać, bo inaczej bym się udusiła. Ale jak wiadomo jestem trochę foszasta i chimeryczna, więc się czasem czytelnikom niestety obrywa. Upss… ;)

      Odpowiedz
  39. MilenaKarolina16 stycznia 2015

    Uwielbiam, Twojego bloga i czytam regularnie. Niestety z komentarzami mam problem, bo chyba nie ma sensu pisać pod każdym postem ,że się z tobą zgadzam i że też tak mam.

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      A właśnie, że ma sens! :) Mogłybyśmy wspólnie wypracować jakiś plan ratunkowy ;) Przemyśl to! ściskam! :))

      Odpowiedz
  40. Mollybloom16 stycznia 2015

    Zazie!

    Czytam Twój blog tak mniej więcej od maja, kiedy to na skwerku Sue Ryder zaczepiłam Quentina paradującego z mopsami w sprawie „Jak to się żyje z mopsem w domu” i otrzymałam wymijającą odpowiedź, że w internecie są blogi na ten temat. W krótkim czasie dotarłam do Twojego bloga i wsiąkłam. Co prawda skutecznie wyperswadowałaś mi kupno mopsa (wystraszyły mnie m.in. mrożące krew w zyłach opisy jazdy do weta, operacji i innych atrakcji)i mam w końcu innego psa,ale codziennie czuję że chcialabym „móc zanurzyć głowę w strumieniu Twojej świadomości”. Czytam namiętnie, cieszy mnie Twoja szczerość, otwartość i poczucie humoru – martwię się, kiedy jest Ci źle. Ponieważ jestem Waszą bliską sąsiadką, tylko poczucie przyzwoitości (oraz mój mąż) powstrzymuje mnie od napadnięcia Cię w parku i rozpoczęcia rozmowy. Podziwiam więc z daleka i życzę Ci wszystkiego najlepszego.

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Sąsiadko Ochocka Mollybloom!

      My, niżej podpisane Zaz, Syd, Kumok i Miszur domagamy się natychmiastowego ujawnienia Waszej tożsamości. Męża proszę spacyfikować i także ujawnić! :))) Ochocianie muszą trzymac się razem! To odgórna dyrektywa :)) a Quentina nie ma co pytać, bo wraz z niejaką Cz. wymiksował się z naszego zycia na dobre. Taka karma.
      Od wiosny jesteśmy dostępne w parku Sue Ryder do wspólnej zabawy z mopsami i ochockich ploteczek! :)))

      Odpowiedz
  41. Ewa16 stycznia 2015

    Czytam od kilku lat, nie pamiętam dokładnie :) Nie komentuję – ale będę, obiecuję. Tylko nie zamykaj blogaaaaa…..

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Komentuj, komentuj – bo to jednak komentarze „karmią” bloga i dają napęd do dalszego pisania. Mimo że ja i tak piszę siłą własnego odśrodkowego rozpędu, ale zawsze miło, kiedy ktos się odezwie. Dziękuję!

      Odpowiedz
  42. maddragon16 stycznia 2015

    Czytam Twoje wpisy jak arcyciekawą książkę. Opisujesz często rzeczywistość w podobny sposób, jaki ja ją odczuwam. Ubierasz w słowa ten kolorowy i mroczny bajzel w mojej głowie, który mi się wydaje nie do opisania. Nie czuję się uprawniona by komentować czyjeś życie, bo sama nie lubię kiedy ktoś komentuje moje. Zresztą,,, słowa nie tak łatwo i gładko ze mnie wychodzą. Czytając podziwiam. Ciebie, Twoją poplątaną głowę, Twoje pasje, talenty, Twoje słabości bez których nie byłabyś tak fascynująca, wręcz porywająca, no i Waszą miłość z Syd. Nawet jeśli przyjdzie taki czas, że zamkniesz blogowy rozdział, to i tak powiększyłaś mój świat o nowe galaktyki. Dzięki.

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Maddragon, może samo słowo „komentowanie” ma takie złe konotacje, bo zawsze jakoś tak niesie w sobie ładunek „krytycyzmu” – a bardziej chyba chodzi w tym wszystkim o dodanie czegoś od siebie :)

      Odpowiedz
  43. andzia16 stycznia 2015

    Pilnie wypatruję kolejnych notek, martwię się jak długo Cię tu nie ma. Mimo, że Cię nie znam w jakieś sposób stałaś się mi bliska :) Ale faktycznie, rzadko się odzywam. Chyba pora to zmienić :)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Byłoby cudownie! :))

      Odpowiedz
  44. miku.lov16 stycznia 2015

    Droga Zazie,
    czytam Twojego bloga od ponad 2 lat. Zaglądam tu praktycznie codziennie, żeby zobaczyć czy pojawiło się coś nowego, albo za każdym razem gdy na fb pokazuje się taka informacja. Czytam Cię w różnych sytuacjach, czasem w pracy jak mam chwilę wolną, w domu przy porannej kawie. W każdym razie czytam bo uwielbiam jak piszesz. Czytając po prostu się płynie. Czyta się Ciebie jak książkę, którą ma się wrażenie autor napisał własnie dla nas. Piszesz świetnie, masz poczucie humoru i obojętnie na jaki temat potrafisz opisowo wciągnąć czytelnika w swój świat. Ja w to wchodzę. Mimo że nie mam mopsów i ten temat jest mi obcy, to rozumiem Twoje uwielbienie dla tych zwierząt bo ja z kolei z moją dziewczyną mamy kota na punkcie kotów i w domu kilka ich mamy. Nie ograniczaj dostępu do bloga, my chcemy Cię czytać!

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Po takim odzewie – na pewno nie ograniczę dostępu do bloga! Nawet nie wiedziałam, że tu jesteście. Dziękuję! :)))

      Odpowiedz
  45. viki16 stycznia 2015

    zazie, skoro zaglądamy, to znaczy, że jesteś dla nas ważna- koniec kropka!
    czytam Cię od 4 lat, zawsze z wielką przyjemnością, zwłaszcza te notki gdzie Ty wchodzisz w komciach w interakcje z nami
    gdy nie odpisujesz, to tak trochę jak pisze poniżej Joanna, można odnosić wrażenie, że masz na te komcie wywalone i wówczas jakoś głupio zostawiać swój następny komentarz, zwłaszcza gdy zawierał pytanie do Ciebie
    gdy piszesz jak Ci źle, to też nie wiem co Ci napisać, bo banalne „trzymaj się, głowa do góry” czy obśmiane „kciukaski” są zbyt płytkie i chyba wystarczy, że po prostu myśli się o Tobie ciepło
    podziwiam Cię, tak jak i dziewczyny, za niezwykły talent w opisywaniu tego co dookoła Ciebie i w Tobie, i nie wyobrażam sobie blogosfery bez Ciebie, dinozaurzyco ;)
    te nagłe zamknięcia bloga i remonty zawsze mnie martwią, ale potem pojawiasz się i kamień z serca ;)
    kibicuję Tobie, Syd, Waszym mopsom:)
    a i zapomniałabym- podziwiam Cię i za to, że jak już coś rozkminiasz ( owoce goja, robale i diety) to niemal jest to rozprawka naukowa i zdarzało mi się polecać komuś Twoje notki, jako źródło wiedzy, serio :)
    i jeszcze za Twój cięty języczek- historia z tą firmą od reklam na blogu na zawsze zapadła w mojej pamięci- uwielbiam Cię taką rozjuszoną :D

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      No tak, jak mnie rozjuszyć, to jadę po bandzie, haha ;)))
      Juz się pokajałam niżej w komentarzu do Joanny za to moje nieodpowiadanie na komentarze, ale jest tak własnie jak napisałam: – dostanę info mailem, przeczytam, zrobi mi się miło albo refleksyjnie, przez chwilę pamiętam zeby odpisać, a potem porywa mnie wir adhd’owy i zapominam nie tylko o tym, ale i o tym, że mam pozmywać, zrobic pranie, odpisać na maile i w ogóle wszystko..
      Ech, popracuję nad sobą! :*

      Odpowiedz
      1. viki16 stycznia 2015

        zazie, sama widzisz, co się dzieje- wystarczyło byś do nas przemówiła i spójrz ile komci i ile zapewnień o dozgonnej miłości ;)
        :***

        Odpowiedz
        1. schronienie16 stycznia 2015

          co nie?
          a jacy super ludzie TU przychodzą. jak się te komentarze fajnie czyta :)

          Odpowiedz
  46. D.16 stycznia 2015

    Nie, nie, nie zamykaj! czytam, regularnie czytam, komentuję rzadko bo nic mądrego mi do łba nie przychodzi, ale nie zostawiaj mnieeee! Albo hasło daj, no plis plis plissss!
    Bardzo Ci kibicuję – i w walce o kilogramy, i w bitwach z niechcianą „przyjaciółką”, panią depresją.
    Obiecuję, że będę komentować, obiecuję – każdziuteńki post!
    Czy to wystarczy???

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Trzymam za słowo! :D dzięki, że tu jesteś! :))

      Odpowiedz
  47. luxtorpeda16 stycznia 2015

    no cześć. ja też przyszłam od Chustki, nie komentuję, bo ogólnie nie komentuję. jestem czytaczem. do tej pory zostawiłam na twoim blogu dwa komcie z tego co pamiętam, jeden, że gratuluję (że się zaręczyłaś), a drugi że ładna piosenka (bo dużo ładnej muzyki od ciebie wyniosłam, jestem też słuchaczem bardzo). a teraz zostawiam trzeci komentarz o tresci no cześć.
    bardzo lubię twojego bloga, przyjemność wielka cię czytać i patrzać. oprócz tego, że lubię jak piszesz, to to, o czym piszesz jest mi często bliskie. o.
    pozdro

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      To są bardzo dobre i wymowne komentarze! dziękuję! :))

      Odpowiedz
  48. _wiewiorka16 stycznia 2015

    podpisuję niniejszym listę obecności. wierna czytelniczka od lat kilku. pod żadnym pozorem proszę nie kasować bloga i nie zmieniać tekstów i tematyki pod publiczkę.
    ps.
    mopsy cudowne.

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Już tyle razy próbowałam bloga kasować, zamykać i wystrzelać w kosmos, ale nigdy mi się to nie udało, więc bez obaw :) Fajnie, że się ujawniłaś! Mopsy sa najlepsze, mam w zanadrzu tonę ich zdjęć na bloga ;)

      Odpowiedz
  49. Whatever16 stycznia 2015

    No OK, nawet nie pomyślałem żeby komentować. Bo i w sumie po co, jak nie mam nic do powiedzenia? Kliknąłem, w logach się zapisało, to komu potrzebny mój feedback? Okazuje się, że autorce, o czym jakoś nie pomyślałem. W takim razie: nie pamiętam jak tu trafiłem, ale przeklikałem się po historyjkach obrazkowych z lalkami. Same lalki są przerażające, i jakoś średnio mnie interesują. To co mi się w tych historyjkach spodobało, to wyobraźnia autorki. Może dlatego że własnej nie posiadam, to muszę kompensować? :) W każdym razie, lud pracujący miast i wsi domaga się historyjek, O!

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Wiesz, to nie jest tak, że piszę bloga po to, żeby zbierać od ludzi pochwały i oklaski – to miejsce (blog) istnieje dla mnie samo w sobie. I tak jak lubię być sama w domu, bo mogę sobie jęczeć, śpiewać, tanczyć, krzyczeć, płakać, bałaganić – to na blogu też się czuję swobodnie, mimo że to taka iluzoryczna enklawa w przestrzeni publicznego internetu. Ale czasem chciałabym tu z kims pogadać, cos usłyszeć, dostać prztyczka w nos albo poklepanie po plecach jak smarkam depresją ;) Albo zrobić wielką imprezę ;)

      A lalkowe historyjki będą, bo już mi myśli i zeszyty eksplodują od pomysłów :)
      dzięki, że się odezwałeś ;)

      Odpowiedz
  50. Konstelacja16 stycznia 2015

    Hej Zaz! Widziałam Was w „Polityce”! Zady mopsów na pierwszym planie rozczulające. :)

    no i pisz!

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      w czasie sesji foto na łóżku odbywało się z mopsami czyste szaleństwo, szkoda, że nie wybrali jakiegoś bardziej dynamicznego zdjęcia – z atakującym Kumokiem i rozdziawionym Miszurem ;))

      Odpowiedz
  51. elvi16 stycznia 2015

    Pisz :-) Zazwyczaj piję z Tobą poranną kawę. Zazie to kantowski noumen – rzecz sama w sobie.

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      bożuniu, noumen! ach, noumen! znałam kiedyś to słowo! :))
      idea porannej kawy jest fajna, bo ja też ją piję tu na blogu ;))

      Odpowiedz
  52. Konstelancja16 stycznia 2015

    Hej, tez przeszlam od Chustki i tez czytam juz od bardzo dawna.
    Po prostu nie przyszlo mi do glowy, ze komentarze moglyby byc dla Ciebie wazne. Myslalam, ze po prostu piszesz sobie, naprawde tylko sobie :)
    Od tej pory obiecuje, ze bede :)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      są ważne! serio, dziękuję! :)

      Odpowiedz
  53. Kasia16 stycznia 2015

    Uwielbiam zabójczą szczerość Twojego bloga.Zdania , które zawsze trafiają w punkt przemawiają do mnie czasem lepiej niż dobra kawa-a jestem od niej uzależniona;) To o czymś świadczy. No i dodam, że absolutnie zmieniłaś mój pogląd na temat homoseksualizmu.Wiem, poleciałam patetycznie, ale tak właśnie jest. Całym sercem Ci kibicuję dzielna babko!

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Kasia, nie masz pojęcia, jak ważne jest dla mnie to, co napisałaś! Dziękuję! :)))

      Odpowiedz
  54. Eva16 stycznia 2015

    Zazie ja mam to samo….czytam i zyc bez Was nie moge, ale komentuje rzadko…bo glupio jakos, nic madrego ani tez specjalnego do powiedzenia nie mam, ale jestem uzalezniona od czytania Twojego strumienia wolnej swiadomosci. Powiem wiecej od wielkanocy mam tez mopsiczke Pelagie i kocham ja ponad zycie (ja oraz moje dwa szalone dzieciaki) a to definitywnie dzieki Tobie…znajomi sie dziwia skad pomysl na to dzikie zwierze?….bo tak, bo Zazie mnie zapoznala, naczytalam sie, naogladalam cudnych zdjec i zapragnelam miec!I potwierdzam, ze wszystko co o swoich dzieciakach piszesz jest swieta prawda-wszystkie pugs tak maja :) Pozdrawiam z przezimnej Kanady :)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Twój komentarz przeczytałam Sydowi wczoraj w nocy! :)) Prosiła, żeby zapytać, jak się mieszka w Kanadzie z mopsikiem i czy jest jeszcze trochę miejsca, bo jak byśmy miały gdzies emigrować, to chyba do Kanady, bo tam przyroda piękna i podobno życie na luzie, mało polityki i dobry klimat. Prawda to? ;)

      Odpowiedz
      1. Eva16 stycznia 2015

        Mieszka sie bezpiecznie, spokojnie i na luzie (nie potrafie zliczyc ile razy zostawilam torebke w restauracji, czy portfel na stacji benzynowej- zawsze zwrocono, ostatnio nawet policja dzwonila zeby odebrac- nawet kase zostawili!!!).
        Wiem (mialysmy kiedys krotka wymiane zdan mialowo), ze Syd ma tu rodzine a wiec po stokroc polecam. Miejsca do zaludnienia mamy pod dostatkiem…klimat jak w Polsce….jedynie latem mopsikom ciezko zyc bo wilgotnosc wieksza, ale widoki cudne a ludzie tolerancyjni i serdeczni….jestem tu 19 lat i mimo, ze kocham Polske i czesto bywam, Kanade uznaje za swoje miejsce na ziemi. Pozdrawiam i sciskam Was wszystkie cztery :)

        Odpowiedz
  55. p_l16 stycznia 2015

    Cześć, Zaz. To ja. No ja przecie, nie. Wchodzę od dziesięciu lat, komentarzy zostawiłam sztuk dwa:D Albowiem mało komentującą jestem. Enter w przestrzeni publicznej mnie jakoś nie kocha. Czy co czy co. Wejdę, mrugnę przyjaźnie albo i z podziwem ( miesiąc temu wyszło, że tarczyca tarczycą ale jednak stanęło na moim i insulinooporność; kłaniam się, zamiatając imitacją włosów zakłaczone psim kudłem panele – 20 w dół dzięki diecie, hoho?:) – jest nadzieja, że i ja przestanę wyglądać jak jedna moja pani sąsiadka, znowu zaczynając przypominać nie tak dawną mnie – może:D)
    Spojrzę, czy u Wasz wszystko pięknie i bezpiecznie się wije, czy aby z pomocą mieczykiem nie trzeba ruszyć i idę w zera i jedynki. Dobry gość to krótki gość. I cichy;)
    Ścisk z życzliwością dla całego stada,
    p_l.

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Gość weteran! Cierpliwy i nieustraszony, którego nie przeraża pierdolnik w kuchni, mopsia kupa na podłodze i zaryczana gospodyni, która po raz 16 w tym tygodniu nie wie, co ma zrobić ze swoim życiem. Taki gośc to skarb! Dziękuję, że tu jesteś! :)))

      Odpowiedz
  56. Joanna16 stycznia 2015

    Sorrry Zazie! Uwielbiam cię , ale w tym temacieee to:
    Ja czasem piszę – dzisiaj przezyłam prawdziwy szok oraz niedowierzanie bo zes mi droga Zazie- odpisała! W szoku jestem takim że aż zajrzałam znowu a tu oo – coś się dzieje:)
    Nie pisze zbyt często bo brak odpowiedzi(odpowiedzi innych odwiedzającyh choc miłe, się nie licza:)) mnie skutecznie zniechecil. Nie jestes jedyną osobą Zaz u kt to wywoluje lekką paranoję ;-)
    To takie uczucie wywołuje u mnie- jakby rozmówca do kt zaglądam(powiedzmy, wymyslam) powiedzial/opowiedzial co u niego. Ale odzew go nie interesuje. Ani kontakt. Ani ty.
    Cos takiego.
    Ale Zazie- nic nie zmieniaj. Lub po prostu odpisuj na komenty,hahha:)) juz to widzę:))
    Ja nigdy pisząc koment nie wiem czy trafiam jakkolwiek czy leci w pustkę.

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Postanowiłam własnie regularnie odpisywać, bo to jest tak, że ja powiadomienie o nowym komentarzu i sama jego treść dostaję mailem i sobię czytam i się cieszę (np. w autobusie albo w kolejce do kasy w sklepie albo na poczcie), ale żeby odpowiedzieć na komentarz to jednak muszę usiąść przy kompie i się zalogować do bebechów bloga jako Zazie, więc juz potem w biegu o tym zapominam. Ale to nieładnie z mojej strony i masz całkowitą rację. Zmienię to, obiecuję!
      Tym bardziej dziękuję, że się jeszcze nie zniechęciłaś i nadal Tu jesteś! :***

      Odpowiedz
      1. Joanna17 stycznia 2015

        :-*
        No cała Zazie! Naprawde jesteś urodzona w chinskim roku konia:)(czyt. HopsaHopsaHopsa a trawka zawsze bardziej zielona tamm oo ;-))
        nie zniechecilam się bo Twoje zalety droga Zaz przewazają nad tymi tam innymi:)
        aha- komenta wydrukuje sobie w ramkę chyba ;-)
        Bardzo ładne komentarze ludzie piszą. Własnie czytam. Jako czytelniczce jest mi miło i to jest takie fajne, że się cieszę! Super!
        jak zawsze pozdrowienia dla cudnej Syd, mopsów oraz wszystkich Blythe<3

        Odpowiedz
  57. Bajka16 stycznia 2015

    Jestem, byłam, mam ;-) Zawsze Cię czytam, rzadko komentuję, ale najczęściej nie mam już nic do dodania albo muszę lecieć. I tak o. Cmoki

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Bajeczka, to i tak cud, że Ty w tym swoim dziecięco-pracowo-domowym kołowrotku znajdujesz czas, żeby tu zajrzeć! Dziękuję tym bardziej! :)

      Odpowiedz
  58. Konstelancja16 stycznia 2015

    No. Dosyć pasożytowania.
    Tak więc – hej hop i ta-da! Witam!
    Jestem Konstelancja i czytam Twojego bloga od już właściwie pół roku.
    Ten post mnie bardzo zmotywował do jakiejkolwiek właściwie działalności i postaram się komentować o wiele częściej.
    Więc… ten tego no.
    Do przeczytania :)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Konstelacja to w zasadzie mogłoby być piękne imię żeńskie! Strasznie mi się spodobało! Mogę tak nazwać którąś z moich lalek? :))

      Odpowiedz
  59. szarywrobel16 stycznia 2015

    zanim skasowałaś na feisiku pościk a propos, ja ci małe co nieco napisałam, ale że pościk zniknął to wpisik też. pantha rej :)jak ci lajkuję to znaczy: że czytałam, rozumiem mam wobec ciebie i syd ogrom uczuć dobrych i wiernych. nie komentuję bo… daję sobie po łapkach by nie być wylewną i potem tego żałować, nie każdy kuma, a większość czyta po łebkach. wolę zostawić pewne myśli dla siebie, nie dla gremium publicznego, czy przedyskutować to w alkowie z mężem :)wciąż jestem całym sercem za tobą i czuję pokrewieństwo duszy, lajkuję by dać ci o tym znać. buziole i jaśniej mi tu zawsze :*

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      och, wróblu, ja bym jednak bardzo bardzo bardzo chciała choć kropelkę wylewności Twojej! zakumam wszystko! :* patrzę na Twoje prace i za każdym razem nie mogę wyjść z podziwu: jak ona tę belkę/framugę/pół drzewa/pojazd opancerzony – przytargała/obrobiła/wypiękniła, czasem myślę, że to niemal taka „zakonna” robota w surowej regule. Love <3

      Odpowiedz
      1. szarywrobel16 stycznia 2015

        oj tam oj tam :) przecież my z tego samego klanu….śmietnikowych nurków :D love ♥

        Odpowiedz
        1. szarywrobel16 stycznia 2015

          a no i w twoim blogasiu uwielbiam jak ilustrujesz słowo pisane. normalnie czytam a jak byś mi to na żywo opowiadała z całą orkiestrą min, jęków, chichotów i westchnień :)

          Odpowiedz
  60. robakoska15 stycznia 2015

    Ja czytam, a nie komentuję, bo czasami zwyczajnie nie mam nic do powiedzenia sensownego, to wolę milczeć, zamiast banały pisać ;). Pofoszkuj sobie i pisz dalej ;).

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Ty to Robakoska nie czaruj, że nie wiesz co powiedzieć! Ty zawsze masz na wszystko ciętą ripostę! Sciskam :*

      Odpowiedz
  61. aaaaaaa..15 stycznia 2015

    Zaz, nie mozesz mi tego zrobic…Czytam Cie od lat, w miedzyczasie porodzilam synow, stracilam rodzicow, ciagle nie wiem, jak interpretowac miejsce, w ktorym jestem zyciowo…Ale bez Ciebie byloby mi gorzej, wiec nie rob tego pls… Obiecujem sie uaktywnic komentarzowo….tylko badz….

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Jestem cały czas. I cieszę się, że jesteś tu równolegle, ze swoim życiem. Chciałabym czasem usłyszeć/przeczytać o waszych doświadczeniach, przemysleniach. Dziękuję, że tu jesteś :)

      Odpowiedz
  62. annka15 stycznia 2015

    Zagladam codziennie od kilku lat:)
    Lubie tu z Toba pobyc…

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Bądź i odzywaj się czasem :)
      dziękuję!

      Odpowiedz
  63. zk15 stycznia 2015

    nom…chodzi o fb… żeby tam nie wyskakiwało… trudno od Ciebie odwyknąć… i smutno, że jest czasem zablokowany… ale cierpliwie się czeka…aż w końcu znowu jest… i znowu można pobyć z Tobą…
    nie zawsze można coś powiedzieć, bo bardzo intymnie… ale zawsze tak jakoś jest się po cichutku z Tobą … i zapewniam Cię, że większość tu wchodzących…uwielbia Cię… nie narzucając swojej obecności…

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      opcja komentarzy FB została po Waszych uwagach całkowicie usunięta! :)

      a co do milczących Czytelników, to czasem nachodzą mnie takie myśli, że ludzie są po prostu zażenowani i skonfundowani i dlatego nie wiedzą, co napisać i w pospiechu opuszczają miejsce zdarzenia. Taką mam paranoję, o. Naprawdę.

      Odpowiedz
      1. szarywrobel16 stycznia 2015

        dobra, dobra nie siej mi tu kompleksami, bo podstaw brak!!!

        Odpowiedz
      2. blb16 stycznia 2015

        albo też nie komentują by na siłę nie wchodzić w interakcje z lubianymi, co wcale nie znaczy że od prawie zawsze nie czytają i na możliwość czytania nie czekają :) pozdrawiam! :)

        Odpowiedz
        1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

          :))))

          Odpowiedz
  64. Pia15 stycznia 2015

    To moja premiera.
    Zagladam tu praktycznie kazdego dnia od 3 lat. Nie pisze bo najczesciej po tym co przeczytam zatyka mnie. Moje milczenie wynika z podziwu dla Ciebie. I zawsze jak watpisz w sens pisania boje sie, ze zamilkniesz….
    Ale masz racje.
    Moze takie milczace-czytanie to jak podgladanie kogos z ukrycia przez lornetke ?
    Nigdy tego tak nie widzialam.
    „Joanne” mam na polce, jeszcze zgrzana orginalnie w foli.
    Tez nie potrafie….

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Ciebie zatyka, a mnie rozsadza – dlatego właśnie piszę bloga, bo mnie rozsadza od środka i nie mam komu tego powiedzieć/opowiedzieć. Nie zwykłam dzwonić do znajomych, żeby plotkować, zwierzać się czy zasięgać porad – pod tym względem jestem aspołeczna. Dlatego chyba jest mi łatwiej mówic i pisać tutaj, na blogu. Ale też czasem chciałabym z Wami pogadać. I tak mi nieswojo jak natrafiam na pustkę…

      Odpowiedz
  65. Anonim15 stycznia 2015

    Komentuje klasycznie ;)

    uwielbiam styl Twojego pisania i szczerość, która bije z każdego tekstu!

    Tak trzymaj!

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      Kamufluję jak umiem tę moją szczerość, bo jak bym tak pojechała prosto z serduszka to byłoby ze mną krucho… :)

      Odpowiedz
  66. trylinka15 stycznia 2015

    Wchodzę często, komentuję rzadko i to się raczej nie zmieni;) Stresuję się kiedy strona jest w remoncie, albo nieczynna bo nie i zawsze myślę co będzie jak tym razem jednak zarzucisz blogowanie i już tu nie wrócisz – to już chyba symptom uzależnienia. Parę opisanych historii zapadło mi tak mocno w pamięć jakby mi je opowiedziała znajoma przy kawie; ale o pozorach dobrej znajomości już ktoś tu pisał. Nieustannie się dziwię że depresję można opisać. No bo przecież wiadomo że nie można;)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

      No widzisz, ja jestem strasznie chimeryczna w tym blogowaniu – obrażam się sama na siebie, na bloga, na świat – a potem wracam i znów piszę. Bez obaw, blog nie zniknie, chyba bym nie wytrzymała bez pisania. A teraz po prostu mam focha :) dzięki, że się odezwałaś!

      Odpowiedz
  67. ta_co_dopilnuje_webmastera_od_wordpressa15 stycznia 2015

    Jestem, czytam od dawna. I od dawna po cichu zazdroszczę, że słowa tak Cię lubią, tak zgrabnie łączą się w absurdalne pary z wielkim sensem. Niewymuszona autentyczność to skarb w blogosferze.
    Pozdrawiam z Poznania:)

    Odpowiedz
    1. syd15 stycznia 2015

      pre Pani, Pani pamięta, że zaproszenie od nas jest – to niech Pani tego Pana dopilnuje, żeby kiedyś się zrealizowało! i powodzenia na seminarium czy innym akwarium ;)

      Odpowiedz
      1. zazie.com.pl15 stycznia 2015

        aaaaaaaaaa!!! pani Webmasterowo! :D teraz to ja się wręcz zawstydziłam, że i pani tutaj u mnie – nawet nie wiedziałam :) strasznie mi miło, dziękuję!

        Odpowiedz
  68. teatralna15 stycznia 2015

    no to się odzywam… chyba drugi raz albo trzeci… lubię Twoje zakręcenie, wpadłam od Joanny i zostałam. uściskuję

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl15 stycznia 2015

      i tak trzymać! czekam na dalsze „odezwy”! ;)
      dziękuję! :*

      Odpowiedz
  69. franczeska15 stycznia 2015

    Jestem, czytam, nie komentuję. To jest Twoja strona, moje zdanie nie jest istotne. Nie chcę się narzucać. Myślę ciepło. PS. Tęsknię za Małym Kasztanem

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl15 stycznia 2015

      Dlaczego Twoje zdanie/spojrzenie nie jest istotne? Ja lubię gadać z ludźmi. Inaczej faktycznie pisałabym pamiętnik do szuflady ;)
      A Mały Kasztan jest w moim lalkowym szpitalu, przeszedł kilka operacji, bo miał kilka paskudnych wypadków ostatnimi czasy. Ech… Zrobię jej zdjęcia i Ci pokażę jaka jest biedna. Teraz wygląda troszkę inaczej, ale to nadal Orka :))

      Odpowiedz
      1. katarzyna16 stycznia 2015

        Biedna Orka… Co jej się stało? Opowiedz o tych mrożących krew w żyłach wypadkach. No i teraz to koniecznie musisz zamieścić jakieś jaj fotki bo się o nią zaczynam martwić…

        Odpowiedz
        1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

          Orka topiła się w morzu i przez oczy wpadło jej do wnętrza głowy pół tony piachu zacinając mechanizm oczny, spadła też z drzewa z wys. 2 metrów i wybiła sobie oko, potem złamała rękę spadając z roweru w czasie sesji zdjęciowej… Ale wyjdzie z tego, obiecuję!

          Odpowiedz
  70. Aniaha15 stycznia 2015

    To może skomentuję klasycznie.
    A u nas:
    chłóddddddddddd!!!!!!!!!!!!!1
    wyczekany, wytęskniony
    spię pod dwoma kocykami i w skarpetkach :)
    och, żeby tak dłużej to trwało, niż dwa i pół miesiąca.
    :*

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl15 stycznia 2015

      Aniaha, ja to się w ogóle zastanawiam, jak Ty wytrzymujesz te upały – i jeszcze za czasów kiedy biegałaś! Masakra. W Warszawie dzisiaj słoneczny poranek, cieszyłam się nim jak głupia, prawie żem chciała tego słońca do słoika nałapać i sobie na oknie postawic na gorsze dni

      Odpowiedz
  71. iwonaw15 stycznia 2015

    no dobra to wyleje, co mnie się tam po wątrobie leje.
    Otóż! (wiem, że się nie zaczyna zdania od otóż, ale nadejszła wiekopomna chwila :) )
    dobrze prawi tu niejaka Edzia, i właściwie mogłabym skopiować jej komentarz z moim podpisem, ale otworzę się hehe.
    Czytam każda notatkę, raczej regularnie.
    I, niestety, przed częstym komentowaniem wzbraniam się, gdyż albowiem boję się zagalopować. tzn. piszesz w taki sposób, że odnoszę wrażenie że znam cię jak łysą kobyłkę. Ale!! po pierwsze:
    – nie znam, bo piszesz ile chcesz, co chcesz i jak chcesz. A więc dajesz nam tu siebie odrobinę, trochę, niewiele a resztę to ja sobie elegancko imaginuję.
    po drugie:
    – wizja porażki i kompromitacji głupią emotikoną przy taaaakim talencie pisarskim mnie z lekka paraliżuje
    po trzecie:
    -na fb jestem częściej, choć jednocześnie tutaj mam obawy, jak foksal, że mój komciu espesziali for U trafi do tysięcy obserwujących fanpejdż.

    No, i tak to właśnie ze mną było.

    Ale pomysł z zarabianiem na blogu to ja bym bardzo polecała.

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl15 stycznia 2015

      Dziewczyny, ale Wy mnie wszystkie jakoś tak „demonizujecie” i wyolbrzymiacie. Przecież piszę „japierdole, ale mam doła, żarłabym Nutellę”. Nie żaden talent pisarski, tylko codzienność i zmaganie się z własnymi słabościami. I okazuje się – że chociaż na co dzień zgrywam taką hardą i samowystarczalną, co to pisze sobie a muzom – najnormalniej w świecie potrzebuję tutaj Waszej obecności, wsparcia albo i kopa w dupę z okrzykiem „Nie pierdol, Zaz! Do roboty!”
      Co do facebooka i komentowania via FB login, to pod wpływem waszych uwag własnie usunęłam tę wtyczkę, bo faktycznie robi krecią robotę. Dzięki!
      A co do zarabiania na blogu, to nawet nie mam pomysłu jak…

      Odpowiedz
    2. syd15 stycznia 2015

      to ja dodam od siebie ale odnośnie Zazie – rozumiem paraliż, przed pisaniem „pod” polonistką – kiedyś też na tę chorobę cierpiałam ale to nie ma znaczenia! ta pani Zazie cieszy się z każdego słowa jakie pochodzi ze szczerych ust czytelni/cze/k/ów i nie ważne czy masz dysleksję czy apopleksję na okoliczność dysleksji

      Odpowiedz
      1. Edzia16 stycznia 2015

        i jak czytaczki zaczną się włanczać i wyłanczać do i z dyskusji tudzież zechcom być koleżankom, powierniczkom to bana nie dostanom na tom okoliczność?:):):)

        Odpowiedz
        1. zazie.com.pl16 stycznia 2015

          nie dostanooooo! :))

          to teraz zdradzę naszą domową tajemnicę:
          Syd tępi swoją dziewczynę-polonistkę Zaz za mówienie „zreszto”.
          także ten, no… a ZRESZTO co ja tam będę pisać ;P

          Odpowiedz
          1. Anonim17 stycznia 2015

            Mam znajomą z DZiałdowa, która mówi: mówio, jo, no, bedo, wieszajo, gadajo itd. Kocham to w niej. Nie wiem na ile ta mowa wynika z rejonu zamieszkania a na ile z niechlujstwa ale w niej akceptuję to bez reszty. Zreszto – chwilowo nie mmogę sobie ciebie wyobrazić z tako mowo kwiecisto. :)

            Odpowiedz
            1. Anonim17 stycznia 2015

              To pisałam ja iwonaw. Nadaję spod kolderki z tel.i się nie zalogowalo.

              Odpowiedz
  72. Fuksyna15 stycznia 2015

    25000 odsłon miesięcznie to super wynik, dla mnie oznaczający skok w kosmos .
    Zaopatrzyłam się w książkę Kominka, aby zrozumieć blogosferę i już na samym początku zrozumiałam, że ja zaliczam się do tzw: „blogerów niedzielnych…. „. Odkrycie to zniechęciło mnie do dalszego czytania wspomnianej pozycji i… blogowania.
    Muszę się zmusić do dalszej lektury, a nuż napotkam tam coś co jednak przekona mnie, do dalszej pracy nad blogiem.
    Więc głowa do góry…
    Notabene poczułam się skarcona i biję się w pierś! Musisz wiedzieć, że czytam ale zazwyczaj nie komentuje i nie obiecuję, że będę bo „obiecywanie” zawsze mi wychodzi na przekór ;-)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl15 stycznia 2015

      Fuksyna, widzisz – dzięki Twojemu komentarzowi z linkiem poznałam Twój blog! będę wpadać! :D ja kiedys próbowałam czytać ksiązkę Kominka, ale stwierdziłam, że jeśli zacznę się zastanawiać i strategicznie planować JAK mam blogować, to całe pisanie trafi szlag. Bo kompletnie nie potrafię znieść presji i zaczynam wszystko robić na przekór, a zwłaszcza sobie na przekór. dziękuję, że się odezwałaś! :))

      Odpowiedz
    2. Goldie15 stycznia 2015

      Kominek? A kto to? (no dobra, wiem, bo gazety coś o nim pisały z rok temu) On ma Zazie uczyć blogować?!

      Odpowiedz
      1. zazie.com.pl15 stycznia 2015

        elo, elo – Kominek nie jest już Kominkiem, zmienił ksywę na… [werble… werble… werble…] JASON HUNT [taaa-daaam!],
        co oznacza chyba apetyt na międzynarodową karięrę blogerską, tudzież markę odzieżową albo… albo nie wiem co, ale pewnie coś związanego z pieniędzmi ;)

        Odpowiedz
        1. Goldie15 stycznia 2015

          No to tym bardziej nie znam gościa, czuję się wyoutowany z targetu.

          Odpowiedz
  73. foksal15 stycznia 2015

    mnie bardzo przeszkadza organizacja strony z komentarzami. mozna komentować az na trzy sposoby! nigdy nie wiem, gdzie wpisac tekst, nie mam pewnosci, czy mój komcio nie wyskoczy czasem na fejsie. no i trudno dojśc, w ktorym miejscu odpiszesz.

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl15 stycznia 2015

      Foksal, ja sama się trochę gubię w tych różnych opcjach komentowania… Głupio, nie? :) W najbliższych dniach będziemy uruchamiać nowy layout całego bloga i mam nadzieję, że webmaster jakos mnie zdyscyplinuje pod względem wtyczek, wodotrysków i wordpresowych atrakcji.

      Odpowiedz
  74. Edzia15 stycznia 2015

    Nic tak nie napędza komciów jak krwawa jatka, wojenka, aferka :) ;) ;)
    Pomyśl o tym heh ;)
    Czytam wszystko co piszesz, komentuję z rzadka bo blado wypadam przy Twojej elokwencji i łatwości wyrażania się.
    Wczoraj pogoniłam swojego starego po „Politykę” żeby mieć na własność kawałek Twojego świata. A w gazecie całe nic. Ale to nie Twoja wina tylko pani redaktorki szanownej:)
    Przez lata czytania co u Was dziewczyny, u Waszych mopsów i lalek czuję się jakbym Was znała osobiście. A to przecież iluzja.
    Np. zastanawiam się od dawna co się dzieje z lalą o gwiezdnym spojrzeniu, czy ją dokończyłaś, a może przerobiłaś? Jestem pod ogromnym wrażeniem tej zezowatej:)
    Jesteś moją inspiracją w odchudzaniu. Dzięki Tobie zaczęłam program MB i mam nadzieję że w końcu obie osiągniemy swoje cele.
    I wiesz co? Dzięki za rozpykanie tematu z jagodami goji! Podziwiam Twoje zacięcie i wnikliwość w rozkminianiu wybranych zagadnień!

    Odpowiedz
    1. schronienie15 stycznia 2015

      właśnie – Edzia – trafiłaś w sedno!
      pisałam Ci o tym, zaz, wczoraj. wyobrażam sobie, że wielu Czytaczy obawia się „bladego wypadnięcia” przy Twojej elokwencji. ja też się trochę zbierałam dawno temu.
      jednym słowem – zazie, masz przesrane :)

      Odpowiedz
      1. Anonim15 stycznia 2015

        to prawda, dziewczyny!
        Zazie, chyba zartujesz, nic nie zmieniaj! chcialabym pisac tak jak ty! W twoim wydaniu nawet lajfstajl bylby fajny :-) I <3 ur blog

        Odpowiedz
        1. zazie.com.pl15 stycznia 2015

          Fajny lajsftajl, aha – niepozmywane gary, dresy i mopsia kupa na podłodze ;) taki mocno alternatywny!

          Odpowiedz
      2. zazie.com.pl15 stycznia 2015

        Edzia, minęły już chyba czasy wojen, aferek i internetowych jatek… chociaż, nigdy nie wiadomo ;)
        co do artykułu, to pod notką z PDF’em sama wyrażam w komentarzach swoje zdanie, no cóż – darowanemu koniowi… itd.
        Ach, a Gwiezdną przerobiłam trochę! niebawem ją pokażę, bo robię jej „krystaliczną” zimową sesję foto i czekam z utęsknieniem na mróz, żeby mi dekoracje nie spłynęły po balkonie ;)

        Odpowiedz
        1. Edzia17 stycznia 2015

          na ten balkonowy kryształ to chyba będziemy musieli poczekać do przyszłej zimy:) bo póki co to nie zanosi się :) kwiatki kwitno, ptaszki śpiewajo :P ;)

          Odpowiedz
  75. schronienie15 stycznia 2015

    znów oczywiście ja :)
    wczoraj Ci wypisałam coś tam na fb, zanim skasowałaś posta. rad nie mam, samam niszowa, aż trzeszczy (tak ma być). z tym że Ty zdecydowanie niszowa nie jesteś – sorry.
    ja bym nic nie zmieniała. zresztą – cokolwiek zrobisz / nie zrobisz – i tak będę to będę :)) w nawyk mi weszłaś, ot co.

    szkoda hasłować. pisałam Ci dzisiaj, że aż żal, żeby Twoje pisanie nie docierało do jak największej liczby czytelników. zazie to kanon blogowania po prostu. nasz mały blogowy Brunonek xxx

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl15 stycznia 2015

      jestem blogowym dinozaurem, skamieliną internetową!
      jakos nie potrafię się w tym wszystkim ostatnio odnaleźć…

      Odpowiedz
      1. schronienie15 stycznia 2015

        o jezu. nie było moim celem dołowanie!

        Odpowiedz
        1. zazie.com.pl15 stycznia 2015

          no co Ty! :D żart :***

          Odpowiedz
  76. Fuczak15 stycznia 2015

    zostawiam.
    niewierna czytelniczka.
    a!

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl15 stycznia 2015

      dzięki, o niewierna! :*

      Odpowiedz
  77. zi15 stycznia 2015

    codziennie wchodzę nawet jak nie piszesz, bo lubię i tak od kiedy poznałam rozoz która mi wspomniała o Tobie:)

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl15 stycznia 2015

      fajnie, że wchodzisz.
      dziękuję :)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Scroll to top