– Trzeba znać swoje miejsce w szeregu…

– rzekł outsider i dyskretnie oddalił się z miejsca zdarzenia.

Ni mniej ni więcej, tylko po raz kolejny przekonałam się, że w niektórych kwestiach
jestem niestety niereformowalna i niewyuczalna, w innych nie potrafię się dostosować,
a jeszcze w innych po prostu sobie nie radzę, nie ogarniam i nie panuję nad czasoprzestrzenią.
Nie nadaję się. Dziękuję, pozdrawiam.

zazie_failed

Także ten… Straciłam robotę, w której byłam kompletnie beznadziejna.
Z tej okazji Syd wzięła mnie na bezglutenową pizzę.

Moja Terapeutka mówi, że żyjąc z ADHD już dawno powinnam zrozumieć,
że za niektóre rzeczy w ogóle nie powinnam się zabierać (licząc na to, że “jakoś to będzie”
i może tym razem zapanuję nad chaosem). Otóż nie zapanuję.
I choćby skały srały, to i tak w końcu bałagan wyleje się ze mnie rwącą falą.
Niestety muszę się z tym pogodzić.

10592834_10204405695203255_5402045727042948089_n

Prawda jest taka, że rzeczywistość odcina mi kolejne drogi ucieczki,
w które raz po raz spierdalałam, łudząc się, że może tym razem uda mi się
utrzymać samą siebie w ryzach i poświęcić jakiemuś pożytecznemu i konkretnemu zajęciu.
Otóż nie.

Jedni nadają się na kierownicze stanowiska, inni do wypełniania tabelek,
a jeszcze inni do wypasu owiec lub malowania na szkle.
Albo do rzeźbienia w plastiku i zarządzania miniaturowymi zasobami ludzkimi.
Oraz literami.

 

229891_4650687585984_915701471_n

1238005_10201797606282662_328244549_n

biblioteka_burkhardta

wincenty_kadlubek_z_rodzina

laboratorium_cybernetyczne

tylko jak się z tego utrzymać?

 

 

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

7 Comments

  1. Hanka1 kwietnia 2015

    Zaz – a zdaje się, że byłaś nauczycielką polskiego? Co się stało, czyt. popierdoliło w życiu, że nie kontynuujesz w tym zawodzie? Ja w obecnym wieku – 38 lat – byłabym belfrem wyjadaczem, gdyby pieprzona władza lokalna nie zamknęła szkoły, a mnie nie zachciało się emigracji w celu au-pair-dalania się w domu single father.

    Odpowiedz
  2. Eliza Kos10 lutego 2015

    Czyli możesz utrymywac się copywriting, a resztę spokojnie rozkręcać. Korystając z zasobow swojej nieograniconej wyobraźni.

    Odpowiedz
  3. Capra Ibex9 lutego 2015

    Wyglądam z własnej dziury, miesiąc mnie nie było u Ciebie Zazie. Już prawie nadrobiłam zaległości, ale późno już, więc może jutro skończę. Chciałam tylko powiedzieć, że czytam Cię od lat, niezmiennie uwielbiam i uważam, że jesteś pozytywnie popaprana. :) Nie jesteś sama, jest nas więcej. Nie wypowiadam się często, bo nie umiem tak ładnie pisać jak Ty, a dwa – nie lubię publiki i tłoku. Przykucam na boku i się przyglądam. Duże zmiany u Ciebie, muszę się przyzwyczaić do nowego. Gratuluję pierścionka. Jest śliczny. Pozdrowienia dla Ciebie i Syd.

    Odpowiedz
  4. Anna8 lutego 2015

    Witaj Zazie….czytam, czytam…mam 15-letniego syna z ADHD oraz twinsy 9.5lat córka nt i synek z ZA. Ehhh, martwię się tym moim ADeHaDowcem, sporo już przeszedł, teraz jest w takim głupim wieku: dojrzewanie, gimnazjum i ten skok w niby dorosły wiek.

    pozdrawiam i czytam ;)

    Odpowiedz
  5. schronienie7 lutego 2015

    badzo skłaniam się ku słowom Hany – uważam, że całkowicie, choć niewątpliwie nie bez trudu, może sobie pewne rzeczy w mózgu poprzestawiać. i też mam dość terapii „pieprzących” i w banię srających przez lata całe oraz robiących z nas ofiary naszych diagnoz :) słuchajcie, czy CBT naprawdę w PL nie jest rozpowszechnioną metodą? pytam, bo tutaj to jest nurt dominujący – ze względu na bardzo dobre wyniki terapii oraz krótszy proces z konkretnie wytyczonym celem i bez tego całego egzyctencjalnego tańca. CBT nie jest to oczywiście panaceum na wszystko, ale okazuje się być wyjątkowo pomocna w naprostowaniu pewnych rzeczy, o których właśnie tutaj, zazie, piszesz. powodzenia!

    Odpowiedz
  6. katarzyna6 lutego 2015

    jedni nadają się do robienia kariery i zarabiania kokosów a .. a inni nie. nawet bez ADHD i innych atrakcji
    ja też nie nie wiem jak dodatkowo dorobić parę groszy – na myśl przychodzi mi tylko cięcie kosztów, ale czasem już nie ma co ciąć
    i tak ci może wiele osób napisać…
    domyślam się, że ci jest jeszcze gorzej bo w dodatku nie masz stałych zarobków – i tu cię podziwiam, bo ja bym se stresu i strachu o jutro dawno osiwiała na twoim miejscu

    PS. bardzo chciałabym kupić od ciebie jakąś lalkę, ale po dokładnym przeliczeniu rachunków, oszczędności (co?! znów konto oszczędnościowe puste? znów roczna premia poszła na bieżące wydatki? nadal brakuje kilka stów na nowy komputer?…itd, itp) muszę plany lalkowe odłożyć na przyszłość – nieokreśloną, pewnie odległą, zamgloną i niepewną….
    ach życie….

    Odpowiedz
  7. krechowicz6 lutego 2015

    Zazie, kiedyś napisałaś, ja wryłam sobie do głowy, zapamiętałam, dziś znalazłam, żeby Tobie (i sobie też) przypomnieć:

    „nigdy więcej nie zapytam, co robić. – nie jęczeć. nie pierdolić.
    po prostu iść i walczyć. z wysoko podniesioną głową.
    a tam, gdzie nie da się przejść – rozbijać głową mur, skakać i latać, wciąż wyżej i wyżej.
    nie zgadzać się. mimo wszystko. a potem godzić się z pokorą. na wszystko. pomimo wszystko.”

    może właśnie tak trzeba i tym razem?
    pozdrawiam Cię serdecznie.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Scroll to top