tytułem refleksji…

czasem myślę sobie, że nadaję się tylko do zbierania mopsiego gówna.
no dobra, przeważnie myślę sobie, że nadaję się tylko do zbierania mopsiego gówna.
czasem wydaje mi się, że jest inaczej, ale to wrażenie dosyć szybko mija.
poczucie bycia totalnie nieważną i nic nie wartą towarzyszy mi permanentnie,
co jednak staram się skrzętnie ukrywać, kozakując ile wlezie albo po prostu unikając konfrontacji ze światem zewnętrznym. nie podejmuję wyzwań, wycofuję się z jakichkolwiek działań, zawieszam starania, minimalizuję oczekiwania. z ludźmi utrzymuję kontakty raczej sporadyczne i ograniczone do grona zaledwie kilku osób. zawsze stawiałam na jakość. i jeśli miałam się starać, to dla kogoś naprawdę szczególnego. dlatego tym bardziej mam już dość. mam dosyć słuchania o tym, jak powinnam się zachować i co powiedzieć, by nie zranić, nie urazić, nie dotknąć, ale wesprzeć, pomóc i trwać. mimo wszystko. na rzęsach. podpierając się nosem. odporna na wszystkie wstrząsy, szarpnięcia i upadki. bardzo proszę, jestem do dyspozycji. ale.

zazie_01

 

naprawdę tak trudno to zaakceptować…?

 

 

zazie_2

 

dlatego w chuj ciężko jest mi się podnieść do pionu.
i jeszcze trudniej odzyskać poczucie własnej wartości.
oraz tego, że cokolwiek dla kogoś znaczę.

 

 

 

 

 

 

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

4 Comments

  1. katarzyna30 kwietnia 2015

    dla mnie jesteś ważna choć nawet cię nie znam
    ale wiem – z własnego niestety doświadczenia – że na brak poczucia własnej wartości żadne słowa nie pomogą

    z drugiej strony nie każdy musi być pewny siebie, przebojowy i z dumnie podniesionym czołem, w otoczeniu tłumu wielbicieli z impetem torować sobie drogę przez życie

    Odpowiedz
    1. sylwia1 maja 2015

      Zazie, mnie właśnie po latach wielu przebytych razem, rzuciła kumpela z dzieciństwa… powód… nie odwiedziłam jej ani razu w Warszawie, do której się przeniosła, mało istotne były dla niej moje tłumaczenia, że ja NIENAWIDZĘ się przemieszczać naprawdę NIENAWIDZĘ fobia? nie wiem, tak mam i jest to niezmienialne. dowiedziałam się, że w takim razie mam gdzieś jej przyjaźń, ponieważ to ona musi jeździć do Poznania….czy są „wspanialsze” powody do zarzucenia przyjaźni, która trwała prawie 20 lat?:) ehhh

      Odpowiedz
      1. Aja2 maja 2015

        Naprawdę nigdy nigdzie poza Poznaniem nie byłaś?

        Odpowiedz
        1. Anonim3 maja 2015

          a to takie dziwne?

          Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Scroll to top