Po tylu latach życia pod narcystycznym ostrzałem i krytyczną wiwisekcją, która bez pardonu dzień w dzień rozkładała mnie na czynniki pierwsze, wpisując każdy z nich w excelową tabelkę, bezlitośnie punktując i sumując wszystko do jednego wielkiego zera – przychodzi mi stwierdzić, że zostały ze mnie jakieś marne resztki, które nijak nie składają się w spójną całość.
Tak pięknie dałam się złamać… Nie daruję Ci tego.
Nigdy nie ufajcie fajnym zdjęciom w internecie.
Poza kadrem ludzie ludziom robią paskudne rzeczy.
I nie, nie wystarczą dwa lata prawdziwej, bezwarunkowej miłości, akceptacji i wsparcia Marcina, jeśli sama nie będę w stanie dać sobie tego samego. A tymczasem czuję się stara, gruba, brzydka, głupia… I mam wrażenie, że nic mnie już nie czeka i na wszystko jest za późno.

Podwójne dawki antydepresantów (paroksetyna& bupropion) wjechały na pełnej kurwie i rozjebały się o ścianę. Zażeram wszystko i wszystkim. Jest do tego stopnia źle, że mimo braku kasy, postanowiłam po raz kolejny iść na terapię. Tym razem naprawdę intensywną i głęboką, która – jak mówi Terapeuta – jest przeznaczona dla ludzi “odciętych od sznura” jako ostatnia deska ratunku.
piosenka bez związku z tematem.
choć słuchając jej, myślę: to o młodych ludziach, więc mnie już nie dotyczy.
czyli jednak związek jest.
Justyna Święs „Czerwona sukienka” (parafraza z Fisza)
i nagle budzę się, nie ma cię.
wszędzie biało.
Autor: Olga Gromek (Zazie)
Tekst autorski opublikowany na zazie.com.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.


Dodaj komentarz