przyleciała z sąsiedniej galaktyki i stanęła tuż przede mną. przywiozła ciasto marfefkowe w pudełeczku i kilka fajnych historii. więc będziemy tak stać z zadartymi nosami i patrzeć w gwiazdy, aż nam powpadają do ust.
– stój, powiedziałam! – lu zawzięcie tresuje swojego narowistego rumaka. – hmmm… zjadłabym to… i to… i jeszcze to. a na deser tamto. i owo. – o, pokaż co tam masz…? – [i grzebie mi widelcem w talerzu] generalnie chodzi o to, żeby się zagadać na pożegnanie i cały czas…
nie mogę uwierzyć, że w tym roku obchodzimy 15 rocznicę naszej znajomości. liczyłam dwa razy i wychodzi, że tak. zaczęło się od tego, że wracaliśmy razem po szkole do domu i zawsze stawaliśmy pod moim blokiem na krótką pogawędkę. czasem kilkugodzinną. i wtedy jego mama dzwoniła do mojej mamy, żeby…
chmielna. koparka weszła w szkodę. niedobra-niegrzeczna. płaczą tapety z trzeciego piętra i freski z drugiego. biomechaniczne dominy i cyberorganiczni niewolnicy na ścianie pokoju mariusza z wydziału nauk o żwieniu. * * * miniaturowy, ultra-mobilny, kompaktowy – bardzo starannie wykonany klon Bajki. Haluta, Bajka i Lokator. oraz Zaz po drugiej stronie…
astr zjadła szybciej. a ja cały czas gadam i macham w powietrzu plastikowym widelcem. – pacz tam! – pokazuje astr. a ja odwracam się i patrzę przez długą chwilę. * * * a poza tym zakupiłam dwie spódniczki w rozmiarze 36 oraz waciki. astr nabyła krem pod oczy.
– no proszę cię, zjedzmy jednego małego chińczyka… może być na pół! – cholera, trzymajcie mnie! kupić jej sajgonkę, to zaraz wszystko wywali pod stół! – nie gniewaj się, zaraz ją znajdę! … masz chusteczki? – och! moje drogie, na ziemi bytuje mnóstwo bakterii i mikrobów! – powiedziała zafrasowana ciocia…
świadoma grzechu łakomstwa i nienasycenia – Blu udaje, że wcale jej tutaj nie ma. zaz – wręcz przeciwnie. napchawszy sie po kokardę naleśnikiem ze szpinakiem, a nastepnie naleśnikiem z truskawkami – radośnie celebruje swoje napchane jestestwo i rosnącą dupę. zapłacze później. ale z pewnością widowiskowo. * * * głos…
sprytnie zwiedziona obietnicą zobaczenia huty – pognałam ci ja na drugi koniec końca świata. oczywiście huty nie ujrzałam. nawet komina złamanego, ani ani. pokazano mi natomiast nieprzebrane bogactwo towarów zbytkowych. zabytkowych też. z wrażenia aż uklękłam. taką ekspozycję to ja ostatnio widziałam w 1984 w sklepie z gwoździami nieopodal bazaru…
okazuje się, że przyjaciele po prostu są. sami z siebie. nie tam, gdzie szukałam ich przez ostatnie dwa lata, ale tutaj. obok mnie. od zawsze. stali tuż za moimi plecami, patrząc z przerażeniem jak zarzucam linę na jakieś urwiste, pełne spadających kamieni zbocze i uparcie próbuję się na nie wspinać.…
kupiłam bambusowe dzwonki powietrzne na balkon. blue mówi, że nie minie tydzień, a oszaleję od tego dźwięku. być może. ale póki co – tak chcę. to znaczy dzwonki, nie – że oszaleć. a poza tym – świat jest strasznie mały. życiowe ścieżki krzyżują się z internetowymi linkami. lubię, kiedy cudze…
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę zazie.com.pl.
Prawa autorskie i autorstwo treści
Wszystkie teksty publikowane na stronie zazie.com.pl stanowią utwory w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych i podlegają ochronie prawnej. Autorstwo poszczególnych tekstów jest każdorazowo oznaczane; w przypadku braku wyraźnego wskazania autora, autorką tekstu jest Olga Gromek (Zazie). Kopiowanie, rozpowszechnianie oraz publikowanie treści – w całości lub we fragmentach – bez zgody autora lub właścicielki serwisu jest zabronione. Treści publikowane na zazie.com.pl nie są udostępniane do trenowania modeli językowych, systemów generatywnych ani innych narzędzi sztucznej inteligencji. Jakiekolwiek wykorzystanie treści w tym celu wymaga uprzedniej, pisemnej zgody właścicielki serwisu. Wszelkie prawa zastrzeżone.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek