gry uliczne vs. gry salonowe

2010-07-31 sobotnia pogoda nie zachwyca amatorów odwodnienia i udaru słonecznego – czasem słońce, czasem deszcz z miażdżącą przewagą deszczu. czyli dla mnie jak znalazł. pogoda świetlicowa. czas bierek, chińczyka i dupy biskupa. syd, prężąc się na przystanku autobusowym, dumnie reprezentuje tarchomin nie protestuje zanadto przeciwko wycieczce na powiśle, aczkolwiek wypada …

prażka

2010-07-25 na prażce nie ma żartów. prażka to konkret. wchodzisz albo wychodzisz. nie ma stania pod ścianami. prażka to nie rezerwat do oglądania. tu się żyje. w środku starego miasta. stolyca wita. kiedy prawie 30 lat temu chodziłam z babcią kocimi łbami prażki – po gazetę dla dziadka, po parówki, …

jarmark europa czyli seks, kłamstwa i kasety wideo

2010-07-25 jako dziecko spacerujące dużo i namiętnie, za rączkę z babcią oraz dziadkiem, miałam już sprecyzowane upodobania estetyczno-społeczne. szczerze nienawidziłam warszawskiej starówki, nudziły mnie zacne łazienki królewskie, męczył ogród saski i przyprawiał o mdłości lukrowany wilanów. najbardziej na świecie lubiłam spacery po zaplutym dworcu wschodnim z gołębiami latającymi pod sklepieniem …

musztarda po obiedzie gorsza niż nieświeże śledzie.

życie warszawie daje niektórym z nas złudne poczucie bycia w centrum wydarzeń.  co prawda – jakie centrum, takie wydarzenia. więc pokornie zadowalamy się tym czy innym  festiwalem kultury oralnej i rękodzieła pierwotnego, paradą bractw kurkowych,wystawą gołych członków i cycków w muzeum narodowym, robotniczymi zamieszkami pod sejmem, policyjną obławą na jakiś …

tolerancja to choroba przenoszona drogą umysłową. euro pride 2010.

2010-07-18 na warszawskie parady równości chodzę od 2003 roku. maszerowaliśmy wtedy spod kolumny zygmunta, krakowskim przedmieściem i nowym światem. energetycznie, kolorowo i radośnie. wszechpolacy siedzieli pochowani w swoich kwaterach głównych,a głównymi ulicami miasta sunęła cabrio-limuzyna z najpiękniejszymi drag-queens stolicy i okolicy. zaciekawieni warszawiacy machali do nas, stojąc na chodnikach i …

familiar feeling

2010-07-08 dzięki uporczywej powtarzalności moich heroicznych zmagań ze sobą w pewnej ważkiej acz subtelnej kwestii mamniesłabnące poczucie własnego continuum. od zarania świadomości szarpięsię z tym namiętnie i widowiskowo. prócz tego zmienia się wszystko. mijają lata, rosnę, tyję, chudnę, ścinam włosy i zapuszczam je od nowa, zakochuję się i rozstaję, ślepnę,głuchnę …

pies czeka na człowieka

2010-07-07 aż człowiek kichnie, poruszy papierami, wstanie od pracy po herbatę, podrapie się w ucho czy ziewnie. to znak, że pies ma natychmiast zeskoczyć z łomotem z kanapy i z gracją małego grubego prosiaka uderzać taranem w nogi człowieka, okładać go swoimi śmiesznymi piąstkami i namolnie drzeć japę. – baaaaafmyyyy …

instytut benjamenta

2010-07-06 jest źle. wpadła mi w ręce muzyka rzekomo wspomagająca koncentrację i kreatywność. jeeest grubooo…. katuję się tym czymś od dobrej godziny i jedynym zauważalnym efektem jest moja maksymalna koncentracja na głębokim oddychaniu celem powstrzymania estetycznych mdłości. mimo wszystko wytrwam. chyba że pies dostanie drugiego ataku histerii.

whoohoo!

2010-07-06 wtorek, 6 lipca, 187 dzień roku, imieniny Łucji, Gerarda, Dominiki i Teresy. temperatura ok. 24 stopni, ciśnienie 10006 hPa, słonecznie, wiatr słaby. opadów deszczu i śniegu nie planuje się. uliczne korki w normie, poziom frustracji standardowy. minęła godzina. 9.00. witam państwa serdecznie i zapraszam na kolejny upalny dzień w …