Archive | Grudzień, 2011

flanela na wymiar ;)

albo coś jest. albo czegoś nie ma. w przypadku ludzi zakład pascala nie działa. jeśli jest, bywa różnie. jeśli nie ma, koniec tematu. Astrid jest. brakowało mi jej.     o, i Marjanka przyszła po sąsiedzku ;)   Aprilhäxan.   i dużo śmiechu. bo flanela i na wymiar ;P    

czytaj dalej

nie dla mopsów jemioła. a dla weta – szkoła.

nie wiem, co nas w tym roku podkusiło, by kupić jemiołę. oczywiście pocałunków nigdy dość, ale-ale. gdzieś już kiedyś czytałam, że jednoczesne posiadanie w domu psów oraz jemioły to niezbyt fortunne połączenie. z przyczyn ogólnotrujących. ale kto by tam psa karmił jemiołą, prawdaż? dlatego zawisła dumnie na resztkach żyrandola, co to mam go artystycznie i [...]

czytaj dalej

ludzie, trzymajcie mnie!

remont trwa, a jakże. panowie robotnicy, rześcy, wypoczęci i pełni nowych pomysłów, pojawili się w poniedziałek. i dalejże – burzyć, niszczyć i bezcześcić mój w pocie czoła wypracowany porządeczek. w imię odwiecznej budowlanej zasady: grunt to demolka, a potem się zobaczy… po kilku godzinach plac boju prezentował się równie okazale jak przed świętami. nie chcę na [...]

czytaj dalej

making kimchi – antidotum na wszystko ;)

jeśli poczujesz, że jest Ci w życiu niewyraźnie – zrób kimczi: * kapustę pekińska (jedną dużą, dwie duże albo dwie małe, jak kto woli, w zależności od potrzeb i apetytu) przeciąć na pół i zanurzyć w całości w wodzie* każda warstwa pekińskich liści musi ulec gruntownemu zmoczeniu, a następnie gruntownemu osoleniu, a następnie odstawieniu w [...]

czytaj dalej

mała pogańska choinka, kamienica von Burkhardtów i sztuka ambalażu

cud! stał się prawdziwy cud! w piątek wieczorem, w przeddzień wigilii, panowie robotnicy  stwierdzili, że przed świętami dadzą nam już spokój i ogłosili tymczasowe zawieszenie broni. czyli że jak bardzo chcemy, to se możemy posprzątać dla niepoznaki, zanim oni znowu przyjdą i nabałaganią. i powiem Wam, że nigdy nie byłam tak szczęśliwa mogąc umyć podłogę. [...]

czytaj dalej

poprawiamy po fachowcach

remont ciągnie się już drugi tydzień, a my z optymizmem patrzymy w przyszłość. zwłaszcza, że pojutrze wigilia. no wiecie, choinka. aromat domowego ciasta. zapach zaprawy murarskiej. tynk zgrzytający między zębami. dziś rano, podając panom robotnikom kawę i ciasteczka, zagadnęłyśmy nieśmiało, czy istnieje jakikolwiek cień szansy na otynkowanie sufitu. pan zdzisiek podrapał się w głowę: – eeee… ale [...]

czytaj dalej

you better not cry

Oh, you better watch out! You better not cry! You better not pout! I´m telling you why – Santa Claus is comming to town!   hell yeah! spadł pierwszy śnieg, a prascy romantycy wylegli bladym świtem na podwórka i dalejże czynić swą ekshibicjonistyczną powinność. no więc:  Kocham Cię ___ Edyta, Marzena, Oliwia, Julita, Andżela… Niepotrzebne [...]

czytaj dalej

this fire could never reflame

siła przyzwyczajenia nie prowadzi do niczego. prowadzi mnie jedynie na manowce. i na próżno. siłą przyzwyczajenia myślę o ludziach, z którymi rozminęłam się świadomie i bezpowrotnie. to zaledwie kilka osób, ale jednak. tkwią we mnie zadrą. lecz bez tęsknoty. raczej ze znakiem minionego zapytania. siłą rozpędu i przyzwyczajenia zaglądam czasem , co u nich. przypatruję [...]

czytaj dalej

… it reminds me of the pain I might leave behind

po raz pierwszy usłyszałam go pewnej listopadowej krakowskiej nocy, siedząc na podłodze w kazimierskim mieszkaniu kolegi. nieruchomo. obojętnie. śmiejąca sie wszystkim w twarz, z zaciśniętymi zębami. pięściami. gotowa do skoku. zawczasu przygotowana. profilaktycznie znieczulona. zaocznie wydrążona. w kilka lat po fakcie. w środku poorana niczym mielone mięso. pozszywana byle jak, grubymi nićmi. na zewnątrz zaorana [...]

czytaj dalej

fotoimpreza z przekazem podprogowym

10 grudnia na naszym kwadracie zaroiło się od ludzkości płci pięknej i czarującej: gadu-gadu, śmichy-chichy, wino i ciasteczka, mistrzowski humus Agni, słodkie ciastopierożki Gosi, szpinakowce Kasi i wszelkie dobro od reszty pań     gwar taki, że aż chyba zapomniałyśmy włączyć jakiś podkład muzyczny… ale kto by tam myślał o muzyce, kiedy tyle rzeczy jest [...]

czytaj dalej

wieczorynka

w wieczór zaćmienia Księżyca sama sobie opowiadam bajki.      

czytaj dalej

jestem sobie samej Świętym Mikołajem

niniejszym przedstawiam mój wymarzony PREZENT GWIAZDKOWY, który przyszedł do mnie dzisiaj – jestem zachwycona, wzruszona, podekscytowana i sama sobie wdzięczna za ten prezent: Odbiornik „Szmaragd” był produkowany przez Warszawskie Zakłady Telewizyjne pod koniec lat 50.XX wieku. Jest to 12-kanałowa superheterodyna z różnicową metodą odbioru fonii, do pracy w kanałach 1-12 wg OIRT. Zastosowano następujace lampy: PCC84- [...]

czytaj dalej

jak ugasić wulkan

  I.   patogeneza: – nieprawidłowe funkcjonowanie układu dopaminergicznego i noradrenergicznego – czynniki genetyczne – przebycie w dzieciństwie infekcji paciorkowcowej jest także czynnikiem ryzyka (w przewlekającej się infekcji gardła paciorkowiec atakuje również jądra podstawy mózgu, trwale uszkadzając je) – wiele danych przemawia za nieprawidłowym lub nadmiernym przewodzeniem pomiędzy korą przedczołową a wzgórzem oraz korą przedczołową [...]

czytaj dalej

penfield

„- W moim planie na dziś mam sześć godzin depresji z samooskarżaniem – odparła Iran.” jest mi tak strasznie głupio odczuwać radość życia i euforię bycia tu i teraz. w świecie. cieszyć się swoją siłą, zdrowiem, energią. podczas gdy wokół ludzie chorują, cierpią, walczą, umierają… że przecież życie jest podłe, smutne i trudne. że powinnam odczuwać [...]

czytaj dalej

małe wyrazy

pedał. pedryl. ciota. pedofil. cwel. homoś. pedzio. zbok. lesba. pedalica. cipoliz.  ale o co ci chodzi? przecież ja nie mam nic do homo! wszyscy tak o was mówią! zresztą w czym problem? to wasza wina. po co się afiszujecie? po co wyłazicie na ulicę? ja tam nawet lubię lesbijki, chętnie bym popatrzył. ale faceci to [...]

czytaj dalej

kimołajki

noc. ciemno. leżymy. wiercę się i wzdycham. nie chcę spać, bo mnie nosi. mam nowe pomysły, chcę je rozrysować, już teraz, opowiadam je sydowi i instruuję, jak będzie wrzucać przez rurę ludzika do roztworu z soku malinowego, – a ja w tym czasie będę… och, syd, nie mogę spać! nie mam czasu! – ja też [...]

czytaj dalej

nie czytasz? nie idę z tobą do łóżka!

pamiętacie nasz klub książkowy założony przez Bianuszkę i Feniksu? ;) nieco się rozrósł i spoważniał. ba! stworzył nawet własną kampanię społeczną – inspirowaną kultowym cytatem z Johna Watersa: nasza promocja seksu i czytelnictwa przybrała nieco delikatniejszą formę. po prostu nie chodzimy do łózka z tymi, którzy/które nie czytają. dlaczego? dlatego, że czytanie nie tylko jest [...]

czytaj dalej

moja podwójna linia życia

kiedy tylko poczuję, że zaczynam się osuwać i słabnąć, moją lewą dłonią – tą z podwójna linią życia – chwytam się mocno czegokolwiek i wciągam z powrotem na powierzchnię. na siłę, na przekór, na rozum, na zdrowie. badania naukowe dowodzą, że nawet uśmiechając się na siłę – odczuwasz śladowe ilości endorfin. mój instynkt samozachowawczy działa [...]

czytaj dalej

I did’t feel a thing.

zastanawiam się, czy kiedykolwiek zacznę to odczuwać i przeżywać. czy w końcu poczuję ogrom tego lęku, przerażenia i obrzydzenia. czy wreszcie zacznę o tym mówić bez nawiasów z półusmiechów i cudzysłowów z ironii. czy kiedyś będę umiała nad tym zapłakać. wykrzyczeć to. wyrwać z siebie. nie czuję nic. nic nie czuję. wszystko inne czuję podwójnie, [...]

czytaj dalej

mopsie wypieki: czyli Bułka, Kromka i Pajda pysznego chleba Szymona.

muszę się do tego w końcu przyznać:    nigdy nie byłam w Charlotte. no wiecie, nie mam się w co ubrać, jestem gruba, spodnie źle leżą, minus 10 do lansu ;) ale w Planie Be okruchy bagiety z Charlotte też smakują jako tako. albo nawet w domu, kiedy od Czmudy przelotem zawieje wielkomiejskim szykiem i na [...]

czytaj dalej

to był wtorek

2 grudnia już chyba na zawsze pozostanie dla mnie datą newralgiczną, graniczną, paniczną. choć z roku na rok coraz mniej spinam ciało, coraz płycej wstrzymuję oddech, coraz słabiej zaciskam zęby. coraz mniej pamiętam. z roku na rok odcień tamtej krwi robi się coraz bledszy. jestem coraz dalej. coraz starsza. coraz mniej się boję. 14 lat [...]

czytaj dalej

Doroczne Quentinalia w Międzygalaktycznej Melinie

nikt nie wie, kiedy dokładnie urodził się Quentin. aczkolwiek jego szlachetną genealogię można w prostej linii wyprowadzić od pewnego szacownego rodu… na tyle szacownego, by sekretów swego pochodzenia Quentin strzegł tyleż namiętnie, co zazdrośnie. nie dziwimy mu się. sami byśmy nie chcieli, by ktoś niepowołany grzebał w naszych gutaperkowatych genach. ale o czym to my… [...]

czytaj dalej

mamy Ochotę na Wolny Czas

dobrze nam tutaj. mamy Ochotę na wszystko. na spacer też. najlepiej z sąsiadami: uśmiechnięci, dziarskim krokiem – idą i mrugają okiem ;P     przed bramą Tarczyńskiej 11 czekają już czołowi spacerowicze ochoccy: Robert Biedroń, Wojtek Szot i Grzegorz Kubacki razem z klubem sąsiedzkim Tarczyńska 11 wyruszamy na spacer uliczkami Starej Ochoty – tym razem [...]

czytaj dalej

Site protected by VNetPublishing.Com Web Security Tools