Karōshi

od 2 dni mam grypę żołądkową. poniewiera mną wte i wewte. if you know what I mean. dziś do tercetu egzotycznego, dołączyła jeszcze gorączka, dreszcze i ból gardła w bonusie. czuję, że schudłam przynajmniej trzy kilo, a skóra pojaśniała mi o kilka tonów. od 8 rano siedzę w pracy. wiem, że nie wyjdę stąd...

bridget jones idzie po rozum do głowy

czyli – „moje ciało jest dobre…” lubicie swoje ciała? Założę się, że niestety większość z Was podpisałaby się pod słowami kultowej już Bridget Jones, która w swoim dzienniku napisała, że: „bycie kobietą jest gorsze od bycia rolnikiem –  mamy tyle roboty z plewieniem i pryskaniem upraw: trzeba depilować nogi woskiem, golićpachy, skubać brwi, ścierać pumeksem...

raz pomalowanych ust nigdy nie trzeba poprawiać

Oto 25 prawd absolutnych, które wynosisz z kina: 1. Ogromne nowojorskie apartamenty są dostępne dla każdego przeciętnego mieszkańca, wszystko jedno czy jest bezrobotny, czy nie. 2. Przynajmniej jedno dziecko z każdej pary bliźniaków jest diabłem wcielonym. 3. Jeśli musisz rozbroić bombę i zastanawiasz się, który kabel przeciąć, nie martw się, zawsze wybierzesz właściwy kolor....

przypiąć i zapomnieć.

W jednym z ostatnich numerów „Gazety Wyborczej” znalazłam przyklejoną w środku zieloną wstążeczkę. Wyrwij, przypnij, rusz w miasto i powiedz całemu światu, że nie zgadzasz się na zniszczenie Rospudy. Acha i co dalej? Tylko tyle? To wystarczy? Połażę sobie przez kilka dni ze wstążeczką przypiętą do kurtki, z poczuciem misji, że oto zbawiam świat...

gorący punkt w CV

jeśli ktoś miałby jeszcze jakieś wątpliwości, czy wystarczająco głeboko angażuję się w moją nową pracę, powiem tyle – przez cała noc śniła mi się moja szefowa na tle wszystkich palących problemów tego świata z globalnym ociepleniem włącznie. obudziłam się zlana potem. po chwili zadzwonił telefon i sen stał się jawą....

nieskromnie

po raz kolejny okazało się, że potrafię być człowiekiem do zadań specjalnych (nawet zerwana rankiem z pościeli, rozczochrana i ziewająca). jeśli niebo wali się wam na głowę – zadzwońcie – a przyjadę podeprzeć je własnym nosem....

drabinka

dziś w nocy śniło mi się bezpieczne schronienie. wymarzonyw dzieciństwie domek na drzewie, którego nigdy nie miałam, bo jako „dziecko po wstrząsie mózgu” nie miałam nawet wrotek, żeby nie narażać już nadwyrężonej głowy. no więc domek na drzewie. po cieniutkiej drabinie ze skręconych korzeni, lian i leśnego chrustu wspinam się wysoko-wysoko. powietrze wokół z...

Scroll to top