azuloscurocasinegro.

deszcz północny za oknem. szumi, kapie i kołysze. noc się ulewa wprost do pokoju, przez otwarte drzwi balkonu. czarna mokra plama, która wpycha mnie do środka, w krąg ciepłego światła papierowej lampy i nie pozwala wyjść, choć może chciałabym, bo przecież w wyborczej zapowiadali deszcz spadających gwiazd – alfa kaprikornidy i delta akwarydy –...

historia chitynowego pancerza.

Gdy Gregor Samsa obudził się pewnego rana z niespokojnych snów, stwierdził, że zmienił się w łóżku w potwornego robaka. Leżał na grzbiecie twardym jak pancerz, a kiedy uniósł nieco głowę, widział swój sklepiony, brązowy, podzielony sztywnymi łukami brzuch, na którym ledwo mogła utrzymać się całkiem już ześlizgująca się kołdra. Liczne, w porównaniu z dawnymi...

kuracjusz.

W pobliżu Sanatorium roi się od czarnych psów. Różnej wielkości i kształtu, przebiegają nisko w zmierzchu wszystkie drogi i ścieżki, wciągnięte w swoje psie sprawy, ciche, pełne napięcia i uwagi. Znajdowałem się niemal na wprost budynku sanatoryjnego, którego oficyna bieleje niewyraźnie w czarnej oprawie drzew. Wchodzę jak zwykle od tyłu przez podwórze, przez...

czy jest na sali lekarz?

ja: – no dobra, to ja będę sherlockiem, a ty tym drugim… no… i: – holmesem!* * * wczorajszy wieczór spędziłam siedząc na kanapie z i. i – sama nie wierzę, że to piszę – grając w grę komputerową (sic!). no cóż, powiedzmy, że ewoluuję. wszak tylko krowa nie zmienia poglądów. otworzyłyśmy piwo i...

Scroll to top