okno na jesień

złota polska jesień w technikolorze wybuchła nam za oknem każdego rana na podwórkowym kasztanie tłuką się między sobą i kraczą gawrony liście szeleszczą i opadają tureckim wielobarwnym dywanem jesień odbija się od ścian kamienicy i tłucze niczym mucha w pustym słoiku. nie rozumiem tego porównania, samo wyszło. jak jesień, to i dynia. krem z...

trzeci stopień wtajemniczenia Pao

no i stało się. siódma pieczęć pękła. jeźdźcy apokalipsy ruszyli z kopyta. poszły konie po betonie. Pao skończyła 30 lat:   nasza wiekowa jubilatka, zmagając się z kokluszem, lumbago, nietrzymaniem moczu i podagrą, doczołgała się jednak ostatkiem sił do Kulturalnej i zdmuchnęła świeczkę. jedną. ze względu na obturacyjną chorobę płuc oraz galopującą wespół z jeźdźcami...

exercitia spiritualia

przechodzona i przeterminowana grypa wciąż daje mi w kość, w dupę i w mózg. a przede wszystkim w nosogardziel. już mnie to nudzi, a lekarstw nie lubię z zasady. ostatkami siły woli zmuszam się do łykania tabletek codziennych, bez których ani rusz. i więcej nie chcę. teraz powinno się tutaj pojawić dużo słów opisujących...

disco inferno

wirujący bęben pralki naprawdę mnie relaksuje. tutaj proszę – podkład dźwiękowy:  najlepsza bhangra z Pendżabu i wczuwamy się: oto zabaweczki moich mopsich muflonków… zaplute, wyciumkane, wykochane przesiąknięte zapachem mopsich ciałek i pyszczków dzwoniące, piszczące i pierdzące ukochane i dręczone wirują raźno i chyżo. 2011-10-27 ——————————————————————– archiwalne komentarze z zazie-dans-le-metro.blog.pl...

narew. werwa. nerw.

  nie wiem, co łączy te trzy piosenki. jeszcze tego nie odkryłam. jedno jest pewne – wzbudzają we mnie falę czułego rozrzewnienia i nieopisanej tęsknoty, od której chce mi się płakać.   Lana del Ray ‚Video Games’     Beirut ‚Postcards from Italy’     Local Natives ‚Airplanes’   może chodzi o dzieciństwo. o...

wagony eonów

  owszem, zasadniczo jest mi lepiej, aczkolwiek nie na tyle, by przenosić góry. a to właśnie miałam w planach. siłą woli przemieścić kilka pasm, łańcuchów i masywów. tymczasem siedzę. piszę. nie piszę. marudzę. pracuję. słucham smutnych piosenek. nudno mi. ze wskazówki sekundy kapią. leje się za godziną godzina. z zegara do wiadra. z wiadra...

ochockie mopsy salonowe

nie od dziś wiadomo, że energia naszego ochockiego salonu łączy ludzi. mopsy też :) bananowo-marchewkowym muffinkom Gabriela i Jacka towarzyszył przepyszny pełnonaturalny chleb własnoręcznie wypieczony przez Szymona, idealnie kruche pierożki ze szpinakiem i farszem meksykańskim autorstwa Małgosi&Małgosi oraz popisowa post-peerelowska sałatka jarzynowa Syda :)     oraz 7 (słownie: siedem!) mopsów: Bułka, Kromka, Pajda,...

magnetyzm serca

                te oto dwie śliwki wpadły nam w narkotyczny kompot z maku. tak po prostu. skok na głęboką wodę. pływanie synchroniczne. wielki błękit.     I was alone thinking I was just fine  I wasn’t looking for anyone to be mine  I thought love was just a...

Scroll to top