maybe instead I’ll write of all of the dreams I had

jeśli się wstydzę, brakuje mi słów lub po prostu nie mogę napisać niczego innego – będę pisać o muzyce. tak postanowiłam. więc słuchajcie, co następuje: zupełnym przypadkiem przypomniałam sobie moją dawną obsesyjną miłość do drugiej płyty Smolika z 2003 roku. pamiętacie ją? boże, jakie to było olśnienie! jaka czułość w tle, jakie wspomnienia słodkie…...

przeszkoda to moja głowa

bilans moich ostatnich działań to trzy rozgrzebane scenariusze, jakieś skrawki tekstów, dwie rozjebane w proszek książeczki, zatrzęsienie pomysłów, kilka rozpoczętych dioram lalkowych i rodzina Burkhardtów w kawałkach. nie wiem, w co włożyć ręce. i nie wiem, czy moje wkładanie rąk w cokolwiek ma sens. nie wiem też, jak odzyskać wiarę w siebie, bo chyba nigdy nie...

czarna skrzynka

mozolnie staram się odzyskać planowaną wesołość marca, o którą tak walczyłam ze sobą w okolicach lutego i prawie mi się udało, ale kilka (jak zwykle!) nieplanowanych zdarzeń oraz nad wyraz aktywny czynnik ludzki skutecznie pokrzyżowały moje plany bycia absolutnie zadowoloną z życia. afirmacja rzeczywistości i praktykowanie wdzięczności to jest, proszę państwa, orka na ugorze...

a mulatto, an albino, a mosquito, my libido || total solar eclipse

zmęczenie kryształów to zjawisko zmiany właściwości fizycznych kryształów na skutek działania czynników zewnętrznych. przykładem zmęczenia kryształów jest spadek wydajności fluorescencji po długotrwałym naświetlaniu ich promieniowaniem jonizującym. zmiana wydajności ma charakter trwały. Na skutek zmęczenia kryształy zmieniają swoją barwę, zazwyczaj brązowieją. stałam się więc kamieniem węgielnym mojej przyszłej wieży otoczonej fosą. oprócz tego przeżywam co następuje:  częściowe zaćmienie...

if I ever come back from my sweet melancholia…

od wczesnego dzieciństwa słyszałam od wszystkich nieustannie powtarzające się pytanie: “dlaczego ty jesteś taka smutna? co się stało? uśmiechnij się!”. tymczasem, moi drodzy, nic się nie stało, a ja jestem najweselszą i najbardziej optymistyczną osobą, jaką znam. naprawdę. nie jestem smutna. może po prostu patrzycie na mnie akurat wtedy, kiedy jestem zajęta, przebywam gdzie...

marzec miesiącem wesołości i robienia dobrej miny do złej gry

marzec miesiącem zagryzania zębów i zaciskania pięści; miesiącem dostawania ostro po dupie za własną naiwność; tracenia kasy i zaufania do ludzi; połykania łez i tabletek na uspokojenie; wielokrotnego wybierania numeru “telefonu do przyjaciela” i w ostatniej chwili kasowania połączenia, bo przecież każdy ma własne problemy. nie wiem, co robimy w życiu nie tak i...

raport z odchudzania (2): są takie dni, kiedy samo odchudzanie nie wystarcza…

kiedy mój młodszy brat, Wojtek, był jeszcze małym chłopcem – a i ja byłam też zupełnie nieduża – zwykł wyładowywać swoją życiową frustrację mantrycznym powtarzaniem magicznego zaklęcia, które brzmiało: główno-dupa-siki-kupa. główno-dupa-siki-kupa. główno-dupa-siki-kupa.  i tak dalej, bez końca, dopóki mu nie ulżyło. no i tak, tytułem wstępu. dzisiaj miałam taki dzień, że nic, tylko główno-dupa-siki-kupa. główno-dupa-siki-kupa. główno-dupa-siki-kupa.  główno-dupa-siki-kupa. główno-dupa-siki-kupa. główno-dupa-siki-kupa.  główno-dupa-siki-kupa. główno-dupa-siki-kupa. główno-dupa-siki-kupa. najpierw...

Scroll to top